Dlaczego dzieci nie radzą sobie z matematyką?

Matematyka królową nauk? W stwierdzeniu tym wiele jest prawdy, wszak światem dorosłych rządzą liczby. Niestety, dzieci w Polsce mają ogromny problem z jej nauką. – Jeśli dzieci uczą się dodawać, to niech rzeczywiście dodają przedmioty, czyli zwiększają ilość bądź wielkość konkretnych rzeczy – patyków, kasztanów czy figurek. Odejmowania nie da się nauczyć z książki – mówi Agnieszka Kryńska, założycielka "Matplaneta" S.A. - Centrum Edukacji Matematyki dla Dzieci.

WP parenting: Pamiętam, że w szkole nie znosiłam matematyki. I niemal cała moja klasa czuła podobnie. Bardzo nas ten przedmiot męczył.

Zobacz film: "Jak wybrać zajęcia pozalekcyjne dla dziecka?"

Agnieszka Kryńska: Większość dzieci tak reaguje na matematykę. Nie mogą jej „dotknąć”, uczą się jej na sucho. Jest ona źle zorganizowana już w pierwszych latach nauki.

A więc w polskich szkołach nauczyciele nie potrafią jej uczyć?

Tu nie chodzi tylko o nauczycieli, bo oni robią to, co dyktuje im podstawa programowa. A w niej jest wiele ograniczeń – jest mało ambitna i niedostosowana do realiów oraz indywidualnych potrzeb uczniów. Umiejętność szybkiego i sprawnego liczenia na kartce była potrzebna 30 lat temu, gdy kalkulatory czy komputery nie były w powszechnym użyciu. Nasze szkoły wydają się nie zauważać zmian w otoczeniu i nadal rachunki są podstawową umiejętnością „wałkowaną” na tysiąc sposobów na lekcjach matematyki, a brakuje miejsca na odkrywanie prawd matematycznych, dyskusję w grupie, odpowiedź na pytanie „dlaczego?”. Rzadko stawia się na rozwój myślenia logicznego i pracę z nieschematycznym zadaniem.

I brakuje odniesień do rzeczywistości.

Tak, i to już na samym początku przygody z nauką. Nauczyciele edukacji wczesnoszkolnej nie są na studiach przygotowywani do uczenia matematyki. A właśnie kilkuletnie dzieci budują swój fundament, na którym będą bazować na kolejnych etapach edukacji. Ważne jest, aby dobrze poznały i zrozumiały podstawowe koncepcje matematyczne – dodawanie, odejmowanie, mnożenie, dzielenie, parzystość i nieparzystość, dopełnianie do dziesięciu. Zamiast tego dzieci uczą się pisać cyfry i znaki oraz całe działania. A powinny najpierw zrozumieć istotę tych działań na konkretnych sytuacjach i przedmiotach. Zapis liczbowy jest przecież umowny i często zupełnie abstrakcyjny dla dzieciaków.

W klasach 1-3 matematyka nie jest wydzielonym przedmiotem. Zajęcia z niej są przeplatane językiem polskim i przyrodą, i niestety przedmioty te uczone też są podobnie. A przecież w matematyce nie chodzi o kaligrafowanie cyfr czy wykucie na pamięć tabliczki mnożenia.

Ale tak jest łatwiej! Nauczyciel jest jeden, klasa liczy co najmniej 20 osób. Nie sposób podejść do każdego indywidualnie.

Owszem, ale można tak poprowadzić lekcję, by jej tematem zainteresować wszystkich. W starszych klasach nauczyciele często stosują metodę podawczą – stoją przed klasą i mówią, co i jak dzieci mają zrobić, piszą na tablicy, ewentualnie coś narysują albo pokazują ilustracje w książce. To jest płaskie i schematyczne, nie przyciąga uwagi dzieci. Nie daje im szans na próbowanie i odkrywanie matematyki oraz wypracowanie samodzielności w podejściu do rozwiązywania zadań.

Uczniowie nie są wystarczająco motywowani do samodzielnego myślenia, szukania rozwiązań na własny sposób, wychodzenia poza utarte ścieżki. Na lekcjach matematyki kreatywność nie jest mile widziana. A właśnie ona i chęć próbowania są nieodzowne przy rozwiązywaniu problemów matematycznych i logicznych.

Przeczytaj koniecznie

Odczarujmy zatem matematykę. Co nauka tego przedmiotu daje dzieciom?

Matematyka jest świetnym treningiem myślenia logicznego. Trudno znaleźć lepszy sposób na uelastycznienie naszego mózgu niż rozwiązywanie zadań matematycznych i łamigłówek. To jest inwestycja na całe przyszłe życie szkolne i zawodowe, nie tylko dla osób, które chcą specjalizować się w naukach ścisłych. Umiejętność rozwiązywania problemów oraz samodzielnego i rozumnego podejścia do nowych zagadnień jest potrzebna na różnych polach dnia codziennego.

W szkole nie nauczysz się...
W szkole nie nauczysz się... [11 zdjęć]

Najważniejszych umiejętności, które przydają się w dorosłym życiu, dziecko uczy się samo. Zdobywa potrzebne...

zobacz galerię

Jak zatem mam do nauki matematyki zachęcić swojego 4-letniego syna?

Pozwolić mu poznać ją w działaniu. Zadbać o jego motywację i chęć próbowania. Niech poszukuje własnych pomysłów na rozwiązanie zadania. I niech ma prawo się pomylić. Dzieci nie wolno ponaglać, wytykać im błędów, testować, podsuwać gotowe schematy czy odpowiedzi. I porównywać z innymi oraz zaszczepiać strachu do matematyki czy szufladkować. Zamiast tego trzeba wzmacniać naturalną chęć uczenia się i poznawania świata.

Jeśli dzieci uczą się dodawać, to niech rzeczywiście dodają przedmioty, czyli zwiększają ilość bądź wielkość konkretnych rzeczy – patyków, kasztanów czy figurek. Odejmowania też nie da się nauczyć z książki. Aby je dobrze zrozumieć, trzeba doświadczyć zabierania i to również możemy poznać bawiąc się przedmiotami. To samo z mnożeniem, dzieleniem itd. Nie zabraniajmy im liczyć na przedmiotach myśląc, że dzieci w szkole są wystarczająco duże, żeby rachować wyłącznie w pamięci. Nic bardziej mylnego! Tak długo, jak potrzebują konkretnych przedmiotów do ilustrowania omawianych sytuacji, powinny je mieć pod ręką.

Nauka matematyki może być świetną zabawą
Nauka matematyki może być świetną zabawą

Czyli powinny sprawdzać, eksperymentować i zadawać pytania?

Tak, bo z badań neurobiologów wynika jasno, że właśnie tak uczą się dzieci. I tak chce się uczyć mózg – poprzez manipulowanie przedmiotami, szukanie swojego pomysłu na rozwiązanie zadania. Mózg funkcjonuje dobrze, gdy się bawi i uczy. Gdy dzieci mogą zobaczyć problem, przestawiać sobie i inaczej układać, wtedy przejście od konkretu do abstrakcji staje się prostsze. Dla młodego mózgu zabójcza jest nuda.

Praca z zadaniem z treścią będzie bardziej efektywna, jeśli problem analizowany jest w grupie, a dzieci same dochodzą do sposobu rozwiązania go. Każde dziecko ma prawo wypowiedzieć się i szukać własnej drogi dojścia do rozwiązania. Nauczyciel powinien być mentorem, który ma zadanie kierować myśli dzieci w odpowiednim kierunku, ale nie podpowiadać gotowych schematów rozwiązania i wyniku. Wtedy dzieci uczą się samodzielnie myśleć, dostrzegać regularności i rozwiązywać problemy oraz tego, że są w stanie rozwiązać je same. Dzięki temu wzrasta też ich samodzielność i pewność siebie – cechy bardzo potrzebne w matematyce.

Warto też pokazywać dzieciom, że w matematyce nie ma magicznych sztuczek i jest ona dostępna dla wszystkich. Jeśli tylko mamy ochotę wysilić szare komórki, przystąpimy do działania, spróbujemy różnych sposobów rozwiązania i systematycznie pójdziemy wybraną drogą, to dojdziemy do celu. Takie podejście wymaga czasu, pracy i ćwiczeń, ale jest skuteczne i w końcu daje mnóstwo satysfakcji!

Wyniki matur z 2016 roku pokazują, że absolwenci szkół średnich to właśnie z matematyką mają największy problem. Pozytywny wynik egzaminu na poziomie podstawowym z tego przedmiotu uzyskało 56 proc. zdających (na poziomie rozszerzonym - 31 proc.). Podobne wyglądają dane podsumowujące egzmin gimnazjalny w części matematyczno-przyrodniczej. Największy kłopot gimnazjalistom sprawiły zadania, które wymagały zastosowania twierdzenia Pitagorasa w nietypowej sytuacji.

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska S.A. z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
    Podoba Ci się ten artykuł? Chcesz więcej? Polub
    i bądź na bieżąco!