''Free birth'' to nowy ruch w Stanach Zjednoczonych. Kobiety coraz częściej rodzą w domu

Ruch ''Free birth'' cieszy się dużą popularnością w USA. Kobiety, zniechęcone standardem opieki okołoporodowej w szpitalach, coraz częściej świadomie z niej rezygnują i decydują się na poród w domu. Dlaczego tak się dzieje i jakie są konsekwencje?

Zobacz film: "Urodziła w aucie. Ojciec wszystko filmował"

1. Duża śmiertelność matek

Według danych szacunkowych, Stany Zjednoczone mają najwyższy wskaźnik śmiertelności wśród matek rodzących ze wszystkich krajów rozwiniętych. Kobiety w USA coraz bardziej krytycznie przyglądają się jakości opieki okołoporodowej w ich kraju.

Z roku na rok wzrasta liczba kobiet, które decydują się na poród w domu, bez udziału lekarzy. Większość z nich stanowią te matki, które rodzą po raz kolejny i bardzo źle wspominają poprzednie porody.

Na fali mody na rodzenie w domu powstał ruch ''Free birth''. Jego założycielkami są dwie kobiety. Obie są matkami, a jedna z nich, Emilee Saldaya, przez wiele lat była doulą i asystentką położnej. Na portalu, który założyły panie, można przeczytać kilkadziesiąt historii kobiet, które rodziły w domu.

Można tam też znaleźć wszelkie informacje na temat tego, jak przygotować się do domowego porodu, o co zadbać, jak poród wygląda i jak może przebiegać. Za pośrednictwem witryny można też zakupić pakiety coachingowe, które pomogą wydać na świat dziecko bez pomocy lekarzy. Kobiety przekonują, że w czasie porodu wystarczy obecność wykwalifikowanych pomocników w postaci douli lub położnej. Dzięki temu, że spędzają one czas z ciężarną, są lepiej przygotowane do odebrania porodu.

W 2014 roku w Stanach Zjednoczonych ponad 60 tys. dzieci urodziło się poza szpitalami, a 38 tys. w domu. Prawie 90 proc. matek planowało domowy poród. Mimo to, urodzenie dziecka w domu jest statystycznie uznawane za najbardziej niebezpieczne.

2. Obecność położnej

Kobiety w Stanach Zjednoczonych decydują się na poród w domu i obecność położnych, douli lub asystentów porodu. Zrażone wcześniejszym kontaktem z lekarzami w szpitalu, wolą urodzić bez ich pomocy, w zaciszu domu i w otoczeniu najbliższych im osób. W USA położna obecna jest przy ok. 4 proc. porodów w szpitalu. W Europie uczestniczy w ok. 75 proc. porodów. To też jeden z powodów, dla którego kobiety decydują się na poród w domu.

3. Historia Lisy

Wśród wzruszających i pełnych intymnych szczegółów historii porodów domowych opisanych przez kobiety na stronie ''Free Birth Society'', znajdziemy też historię Lisy. Jest inna niż wszystkie. Lisa również chciała urodzić w domu. Była do tego przygotowana. Niestety w wyniku komplikacji poród w domu się przedłużał i finalnie Lisa trafiła do szpitala.

W ciągu 6 dni rozwinęła się u niej ostra infekcja pęcherza, która okazała się śmiertelna dla jej nowo narodzonego dziecka. Lisa chciała jak najpełniej przeżyć poród, chciała zobaczyć, jak jej dziecko łapie pierwszy oddech. Zamiast tego lekarze musieli ją znieczulić, a kobieta urodziła martwe dziecko.

Lisa podzieliła się swoją historią z innymi kobietami. Podziękowała też za wsparcie społeczności ''Free birth''. Po publikacji na Lisę i założycieli ''Free Birth Society'' posypało się mnóstwo negatywnych komentarzy, zarzucających kobietom zaniedbanie i celowe doprowadzenie do śmierci dziecka.

Grupa na portalu społecznościowym, gdzie Lisa opisała swoją historię, została zamknięta.

poród w domu
poród w domu (123rf.com)

Dowiedz się więcej:

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl.

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska S.A. z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.