Zamiast na nadwagę, leczą dzieci na hashimoto

Coraz więcej rodziców winą za otyłość lub nadwagę u dzieci obarcza chorobę Hashimoto – alarmują endokrynolodzy. Lekarze zauważają, że jest to droga na skróty i na dodatek w nieprawidłowym kierunku, bowiem rodzice swoją wiedzę opierają najczęściej na wiedzy internetowej.

Górnośląskie Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach. W kolejkach do endokrynologa dziecięcego staje tam coraz więcej rodziców, którzy są przekonani, że ich dziecko cierpi na chorobę Hashimoto.

Świadczyć ma o tym nadwaga i nieprawidłowy, często zbyt wysoki poziom hormonu TSH w organizmie. Tymczasem te objawy nie świadczą o Hashimoto, a sama choroba dotyka głównie kobiet w średnim wieku i ma zazwyczaj podłoże genetyczne. Cierpi już na nią ponad milion dorosłych Polaków – informuje Polskie Towarzystwo Endokrynologiczne.

Zobacz film: "Jak twój maluszek rozwija się w brzuchu?"

Medycyna stale bada chorobę Hashimoto, ale nadal nie wie skąd ona się bierze i dlaczego. Wiadomo za to, że polega na autodestrukcji gruczołu tarczycy. Komórki odpornościowe umiejscowione w tarczycy nagle „buntują się” i w gruczole pojawia się stan zapalny.

Często trwa on w ukryciu nie dając żadnych objawów. Po kilku latach toczenia stanu zapalnego, tarczyca jest już tak obciążona, że zaczynają pojawiać się pierwsze objawy.

Zazwyczaj są to zaburzenia hormonalne, zawroty głowy, zaburzenia rytmu serca, bóle mięśni, sztywność stawów, trudności z oddychaniem, permanentne zmęczenie i senność.

W żadnym jednak wypadku sam podwyższony poziom hormonu TSH nie świadczy o zaistniałej chorobie. A o tym właśnie są przekonani rodzice, zapisujący swoje pociechy do endokrynologa.

Wiele dzieci, które są kierowane do poradni cierpi na nadwagę lub otyłość. I z tym też jest związany wyższy niż normalnie poziom TSH, czyli hormonu tyreotropowego, który jest produkowany w przednim płacie przysadki mózgowej. Jednocześnie poziom tyroksyny (t3), hormonu wytwarzanego w tarczycy jest prawidłowy.

TSH rośnie, gdy organizm cierpi na nadmiar tkanki tłuszczowej. Hormon tyreotropowy do właściwego poziomu wraca, gdy masa ciała ulegnie zmniejszeniu.

Lekarze jednak zauważają, że rodzice problemy z wagą tłumaczą sobie właśnie nieprawidłowym poziomem TSH. Zamiast stosować prawidłowo zbilansowaną dietę, pełną warzyw i owoców, stosującą się do piramidy żywieniowej, idą do lekarza i na siłę szukają objawów groźnej choroby. Najczęściej tam, gdzie ich nie ma.

Problem ma związek z coraz częściej diagnozowana nadwagą. Już co piąty polski nastolatek waży więcej niż powinien. Polskie dzieci tyją też najszybciej na Starym Kontynencie.

Do zdiagnozowania choroby Hashimoto potrzebne są bardziej zaawansowane badania hormonalne, uwzględniające oprócz TSH, również poziom tyroksyny. U dzieci pięcioletnich norma TSH wynosi od 0,5 do 6.0 mIU/L.

I tu właśnie pojawia się problem. Jeśli u dziecka pojawia się podwyższenie poziomu TSH, rodzic często nie wykonuje już badań t4 i – zasięgając najczęściej wiedzy w internecie – diagnozuje u dziecka chorobę.

W wielu przypadkach lekarzom udaje się przekonać rodziców do tego, że ich dziecko choroby Hashimoto nie ma. Spora jednak ich część wprowadza swoim pociechom restrykcyjne diety, które mają „cudownie uleczyć” gruczoł. Modne są diety bezlaktozowe czy eliminujące gluten.

Tymczasem choroba Hashimoto nie zależy od diety. Jej przyczyną nie jest również brak jodu czy alergia na gluten. Hashimoto diagnozuje się, gdy poziom TSH przekracza 10 jednostek, a jednocześnie stężenie t4 jest bardzo niskie. Można wtedy wykonać badanie USG oraz włączyć leczenie hormonalne.

 

Jak zatem rozwiązać ten problem? Wydaje się, że jedynym sposobem jest aktywność fizyczna. Bowiem poczucie znużenia, zmęczenie, bóle głowy i mięśni mogą być konsekwencją zbyt leniwego trybu życia, a nie problemami z tarczycą.

 

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska S.A. z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
    Podoba Ci się ten artykuł? Chcesz więcej? Polub
    i bądź na bieżąco!