Przejdź na WP

Chrzcić czy nie chrzcić? Pytamy rodziców o zdanie

W kraju, który przynajmniej formalnie zdominowany jest przez katolicyzm, coraz więcej osób rezygnuje z sakramentów dla swoich pociech. Tymczasem dla innych rodziców chrzest jest oczywistością, nawet, jeśli sami nie przywiązują wagi do wiary. Jak obie strony uzasadniają swoje postępowanie?

Zobacz film: "Jak twój maluszek rozwija się w brzuchu?"

1. Chrzić czy nie chrzcić? Oto jest pytanie

Do niedawna chrzest dziecka po narodzinach był oczywistością. Uroczystość kościelna stanowiła naturalną kolej rzeczy. W Polsce wiązało się to ze specyficzną sytuacją kościoła katolickiego w czasach PRL, gdy manifestacja religijności była przejawem poglądów politycznych. Nawet funkcjonariusze państwowi, którzy obligatoryjnie mieli być areligijni, niejednokrotnie potajemnie chrzcili potomstwo.

Lata 90. były niejako kontynuacją tej tradycji, co więcej, z radością witano powrót religii do szkół. Obecnie trendy się odwracają, coraz więcej osób liczy na rozdział państwa i kościoła, narzeka na nadmiar lekcji religii i decyduje, że nie będzie chrzcić dzieci.

Obecnie blisko 92 proc. obywateli Polski deklaruje się jako katolicy, lecz z tej grupy tylko 39 proc. regularnie uczestniczy we mszach. Dane podawane przez Konferencję Episkopatu Polski i Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego wskazują, że po roku 1990 spada liczba chrztów. W porównaniu z 1990 rokiem, gdy ochrzczono 569 tys. dzieci, w ostatnim dziesięcioleciu rocznie chrzczonych jest ok. 370 tys. Trzeba jednak uwzględnić zmniejszenie liczby narodzin dzieci o około 1/4 w omawianym okresie.

Jakie argumenty mają zwolennicy i przeciwnicy przyjęcia tego sakramentu? Rozmawiamy z rodzicami.

2. Zdecydowanie nie

Statystycznie, zwłaszcza w dużych miastach, rodzice chrzczą dzieci rzadziej niż w ubiegłych latach. Oczywiście, nadal w Polsce jest to bardzo niewielki odsetek. W 2016 roku na 385 tys. urodzeń, 374 tys. dzieci zostało ochrzczonych. Tym ciekawsze wydają się opinie rodziców zbuntowanych wobec dominacji tradycji kościoła katolickiego.

Magda nie ochrzciła dziecka, ponieważ chce zostawić mu prawo wyboru, gdy dorośnie:

- Młody nie rozumie, o co chodzi. Po co za niego decydować? Jak będzie starszy, to sam wybierze, co dla niego dobre - mówi.

Karolina jest podobnego zdania. Jej synek nie jest ochrzczony. Teraz Karola spodziewa się kolejnego dziecka i również chrzcić go nie zamierza:

- Ja nie wierzę, mąż też nie, nie chodzimy do kościoła, nie obchodzimy katolickich świąt. Wierzę w naturę, bo ją widzę i wiem, co robi. W kościół nie wierzę, a tym bardziej w księży, którzy tylko żerują na biedniejszych.

Ilona również nie zdecydowała się na ochrzczenie żadnego z dzieci:

- Nie chrzciłam, bo nie jestem wierząca i wypisałam się z kościoła, a nie będę robić czegoś wbrew sobie, bo np. rodzina ma kaprys - tłumaczy.

Ania jest mamą bliźniąt, które również nie mają chrztu:

- Ludzie mnie często pytają, czy bliźniaki mają dwóch chrzestnych, czy czterech. Są zaskoczeni, gdy odpowiadam, że żadnych.

Anastazja także jest przeciwna chrztom:

- Nie chcę i nie ochrzczę dzieci, bo jestem niewierząca i nie zamierzam nakłaniać ich do przyjmowania czyjejś wiary. Takie małe dziecko nie jest w stanie powiedzieć, czy chce przynależeć do Kościoła, czy też nie. Jak moi synowie będą starsi, to sami zdecydują. Jeśli zechcą chodzić na lekcję religii to nie ma sprawy - religioznawstwo to po prostu nauka.

Zobacz też: Uwaga! Dziecko w kościele!

3. Presja rodziny

Wiele osób, mimo swoich subiektywnych przekonań, ulega presji z zewnątrz. Pod wpływem osób bliskich decydują się na sakrament, do którego sami nie mają przekonania i po którym nie zamierzają pielęgnować więzi z kościołem.

- Kiedy urodziłam dziecko, to miałam 18 lat i byłam mocno uzależniona od rodziny. Ja nie czułam potrzeby, by chrzcić dziecko. Rodzina naciskała, więc i rodzina zapłaciła za całą uroczystość - opowiada Iza.

W rodzinie Alicji również była silna presja: - Ochrzciłam, bo teściowa jęczała, ale rozstałam się z mężem i pozbyłam teściowej. Nic więcej związanego z religią nie zamierzam robić. Zero komunii, bierzmowania, dzieci nie będą chodziły na religię. Nie lubię kościoła, nie lubię księży, wierzę w to, co widzę. Będąc dzieckiem nienawidziłam weekendów, świąt, bo szliśmy do kościoła tylko dlatego, że jak nie pójdziemy, to co ludzie powiedzą... A teraz mam gdzieś, co inni powiedzą.

Dlaczego rodzice chrzczą dzieci?
Dlaczego rodzice chrzczą dzieci? (123rf.com)

4. Nie chcemy się wyróżniać

Niektórzy rodzice uważają chrzest za przepustkę do "normalności", ponieważ dzieci ochrzczone są nadal w większości. Wolą postępować jak inni, żeby nie narażać siebie (ani tym bardziej dzieci) na uwagi czy krytykę. Sądzą, że odstające od grupy dziecko, będzie szykanowane wśród rówieśników.

Dominika zdecydowała się na chrzest swoich dzieci, ponieważ, jak mówi, dzieci bez chrztu są mniejszością:

- Jestem za chrztem, żeby dziecko się nie wyróżniało. W szkole mamy religię, potem przygotowanie do komunii, na które wszyscy chodzą.

Ewelina, chociaż mieszka w dużym mieście, uważa, że odczuwalna jest presja społeczna.

- Niestety, ochrzczę w końcu córkę, ma 4 lata. Dotychczas nie była chrzczona, mimo nacisku rodziny. Chrzest nie jest zgodny z moim światopoglądem i nigdy go nie planowałam. Ale przed pójściem do szkoły ochrzczę, żeby jej tego nie wypominali, że jest inna. Chociaż nawet dla mnie to jest straszne.

Aneta zgodziła się na chrzest, z powodu nacisków krewnych: - Pierwsze dziecko ochrzciłam, kolejnego już nie, bo byłam starsza, umiałam się sprzeciwić. Dewoci nie rozumieją, że zmuszając innych do niechcianych sakramentów, obrażają własna religię. Wtedy to tylko szopka, a nie prawdziwy sakrament.

Martyna tłumaczy swoje podejście do wiary: - Obchodzę święta dla tradycji, dla wspomnień dzieci, dla spotkania z rodziną. Ślub kościelny jest dla mnie piękny, bo jest piękną przysięga, bo w cywilnym takiej nie ma. Ale do kościoła nie biegam. Raz na jakiś czas mam potrzebę, średnio co dwa lata. Dziecko mam ochrzczone, bo dziadkowie chcieli, ale teraz przy drugim pewnie bym nie chrzciła. Jednak jeśli chodzi o komunię świętą, to spytam córkę, czy chce. Bo jeśli ma przyjąć sakrament to nie dla prezentów, a dla wiary. Prezenty może mieć i bez tego.

Łucja nie chodzi do kościoła, ale dziecko ochrzciła: - Będzie mieć możliwość, żeby wziąć ślub w kościele i żeby być chrzestnym. W naszym kraju lepiej mieć chrzest.

Zobacz też: Ile kosztuje chrzest? Pytamy rodziców

5. Chrzest - tak, kościół - nie

Często spotykamy się z osobami, które określają swój stosunek do kościoła jako: "wierzący - niepraktykujący". Mimo tego, że nie chodzą do kościoła, to zazwyczaj korzystają z sakramentów. Jak podaje Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego, tylko co trzeci parafianin regularnie uczestniczy we mszy.

- Dziecko ochrzciłam, ponieważ wierzę w Boga, ale nie do końca w tego od aktualnych księży. Kościół jest pełny zgnilizny. Moja córka nie będzie chodziła na religię, wolę, aby poświęciła ten czas na przeczytanie wartościowej książki, naukę języka, spacer, abo po prostu relaks - tłumaczy nam Magda, mama 6-letniej Oliwki.

Julia sama nie lubi chodzić do kościoła, ale ochrzciła córkę.

- Ochrzciłam, bo tak chciałam. Byłyśmy kilka razy w kościele i w sumie córka czuje się tam jak ryba w wodzie, ale za to ja się duszę. Będzie chciała chodzić, to proszę bardzo, będzie chciala zmienić wiarę - też nie widzę przeciwskazań. Na religię też będzie chodziła, jeśli będzie chciała. Ja w Boga wierzę, ale nie w kościół, nie w tych zaklamanych księży.

Zobacz też: Obchodzenie halloween to grzech? Ksiądz odpowiada

6. Głęboka wiara

Wypowiedziały się także osoby, które są szczerze i głęboko wierzące. Ochrzczenie dzieci to dla nich ważny moment w życiu całej rodziny.

- Ja chrzciłam, bo chciałam. Moje dziecko urodziło się w ciężkim stanie, wierzyłam, że po chrzcie będzie chronione przez Tego na górze. Kto wie, może tak właśnie jest? Może bez wiary byłoby z nią gorzej? Chodzimy co tydzień na mszę, a córka jest tam grzeczniejsza niż zdrowe dzieci, sama wyczekuje, aż ksiądz zaprasi dzieci do błogosławieństwa. Wierzę, że to daje nam jakąś siłę - przekonuje Judyta.

Agnieszka również zdecydowała się z własnej woli: - Chrzciłam i chciałam ochrzcić, jestem prawosławna i to trochę inaczej wygląda niż w wierze katolickiej. Do cerkwi chodzimy, więc chcemy też przyjmować sakramenty.

Jowita mówi o poglądach swojej rodziny, która jest krytycznie nastawiona wobec kościoła, podczas gdy ona sama jest osobą wierzącą.

- Syna ochrzciłam jak miał 3 tygodnie. Chciałam, tak czułam i tak zrobiłam. Chodzimy do kościoła. A moja rodzina ciągle tylko mówi, że kościół żyje w grzechu.

Dzieci Darii również zostały ochrzczone z powodu jej przekonań: - Dla mnie zdecydowanie tak, nie wyobrażam sobie nie ochrzcić dziecka. Byłam wychowywania w wierze. To samo przekażę dzieciom.

Beata: - Ja chrzciłam i kolejne dzieci będę chrzcić. Jestem wierząca i uważam, że to, jakim jestem człowiekiem, w dużej mierze ukształtowała we mnie wiara. Dla mnie coś jest albo czarne, albo białe i tyle. Nie ma, że jest się trochę katolikiem albo trochę ateistą.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska S.A. z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.