Bezpieczeństwo dzieci w górach. Rozmowa z ratownikiem GOPR

Latem całymi rodzinami wyruszamy na plaże, nad jeziora i w góry. O bezpieczeństwie nad wodą mówi się dużo. Nie wszyscy są świadomi, jakie ryzyko towarzyszy wyprawom w góry. Z prezesem zarządu Fundacji GOPR Marcinem Kądziołką, rozmawiamy o bezpiecznej wspinaczce z dziećmi.

Zobacz film: "Film, który powinien obejrzeć każdy rodzic"

Katarzyna Głuszak, WP parenting: Czy podróż z małymi dziećmi w góry jest bezpieczna?

Marcin Kądziołka, prezes zarządu Fundacji GOPR, ratownik górski Grupy Krynickiej GOPR: Jeśli chodzi o zabieranie dzieci w góry w ”małym wieku”, to jest kwestia bardzo indywidualna. Jako ratownicy GOPRu nie pochwalamy, żeby ambicje rodziców przedkładać nad bezpieczeństwo czy nawet nad komfort dziecka. Dlatego, że zdarzały się przypadki, że to biedne dziecko wędruje na plecach rodzica wiele, wiele godzin w pozycji niekofortowej w nosidle. Czasem rodzice wybierają się na szlaki, z których nie ma możliwości wcześniejszego zejścia i w przypadku załamana się pogody, muszą kontynuować wędrówkę, bo znajdują się w połowie drogi, do najbliższego bezpiecznego schronienia. Dziecko jest narażone na niekorzystne warunki atmosferyczne.

Zobacz też : Pierwsza podróż samolotem z dzieckiem

W górach trzeba szczególnie dbać o bezpieczeństwo dzieci
W górach trzeba szczególnie dbać o bezpieczeństwo dzieci (123rf.com)

Czyli zabierać dzieci w góry czy nie?

Co do zasady, pochwalamy, że rodzice zabierają małe dzieci, że chcą od maleńkości dziecko przyzwyczajać do natury. Jeżeli to jest dostosowane do wieku dziecka, do pogody, do warunków, do rzeźby terenu, to jest to w pełni akceptowalne. Jeżeli natomiast ktoś się porywa z małym dzieckiem w nosidełku na niebezpieczne granie, ostre szczyty, które wymagają poważniejszych kwalifikacji i grożą poślizgnięciem, upadkiem, to nigdy nie będziemy tego pochwalać.

Dziecko w nosidełku lub w chuście jest bezpieczne?

To zależy od sytuacji. Problem zaczyna się wtedy, kiedyz pozoru niegroźny szlak,posiada np. trudny kamienisty, błotny lub usiany korzeniami lub zwyczajnie bardzo stromy odcinek. Wówczas o poślizgnięcie, a tym samym o wypadek i poważne konsekwencje dla dziecka nietrudno. Pamiętajmy, że poślizgnąć się na szlaku może każdy z nas. Wystarczy chwila nieuwagi. Wówczas przebywające w nosidełku czy chuście dziecko jest narażone na uderzenie i przygniecenie przez upadającą osobę dorosłą.

Czy rodzice takich małych dzieci często potrzebują wsparcia GOPR-u?

Były przypadki, że rodzice z takimi małymi dziećmi wzywali pomoc, bo bali się, że nie dotrą do celu na czas, będzie już chłodno, zastanie ich noc, zrobi się zimno. Wzywali pomocy: "Prosimy o ewekuację z gór", z uwagi na małe dziecko.

Marcin Kądziołka, prezes zarządu Fundacji GOPR
Marcin Kądziołka, prezes zarządu Fundacji GOPR (archiwum prywatne)

Proszę powiedzieć, czy zdarzają się osoby, które wyruszają z dziećmi w góry lekkomyślnie, w klapkach, bez ekwipunku?

Tak. Wiele razy. Ludzie bezmyślnie zabierali dzieci na szlak bez odpowiedniego przygotowania. Pamiętajmy, że z końce astronomicznego lata dzień będzie się robił coraz krótszy. Za dnia może być ciepło, ale po godzinie 19 będzie już ciemno i o wiele chłodniej. Wtedy są telefony: "Halo, dlaczego jest ciemno, halo, my jesteśmy tutaj w sandałach". Zaczyna mżyć, padać, nachodzi mgła i okazuje się, że są bez kurtek, bez oświetlenia, bez obuwia.

Czasami to się zdarzało na odcinkach dojściowych do schronisk, które nie wymagają więcej marszu niż 2 godziny, a jednocześnie, choć to taki krótki dystans, to brak odpowiednich rzeczy przy sobie powodował, że wzywano pomocy.

Spotkał się pan ze szczególnie drastyczną sytuacją związaną z niedostosowaniem ekwipunku do warunków?

Na myśl nasuwa mi się taka historia, kiedy to młody nauczyciel zabrał w góry grupę gimnazjalistów bez jakiegokolwiek przygotowania sprzętowego. O mały włos nie skończyło tragedią. Z Cyrli w Beskidzie Sądeckim wybrali się w kierunku Hali Łabowskiej, co latem zajmuje około 2 godzin. Wyruszając zbyt późno zimą, około godziny 15, pomimo ostrzeżeń właściciela schroniska i niewłaściwego przygotowania, wyszli na szlak, który w tych warunkach zwyczajnie ich "zaskoczył".

Jak to wyglądało?

Dzieciaki były przygotowane w góry tak, jak się chodzi do szkoły, czyli zwykłe miejskie buty, spodnie dżinsowe, kurtki materiałowe, nie jakieś w góry czy membramowe, oddychające, nieprzemakalne. Zwykłe ubrania miejskie. Szlak był nieprzetarty, a warstwa nawianego śniegu na tyle wysoka, że po kilku godzinach utknęli na hali. Dzieci nie miały siły iść dalej. Wkładali nogi do śniegu, zapadali się po pas, wyciągali i tak poruszali się niemalże w miejscu. Po czym opadli z sił i opiekun wezwał pomoc GOPR. Kiedy przyjechaliśmy, zobaczyliśmy grupę przemarzniętych dzieciaków, w środku nocy, na skraju hipotermii i odmrożeń. Niektórzy mieli już nawet drobne odmrożenia. Dżinsy były zesztywniałe od mrozy, ubrania zamarznięte w skorupę, co dodatkowo wychładzało ich organizm. Nie mieli już siły iść ani w jedną, ani w drugą stronę.

Jak zadbać o bezpieczeństwo dziecka w górach?

Funkcjonuje coś takiego jak ”zarządzanie ryzykiem w górach”. W przypadku zabierania dziecka, na pewno takie ryzyko trzeba oszacować pod kątem pobytu właśnie tego dziecka w terenie górskim. Trzeba zadać sobie pytania: jak będzie wyglądał transfer?, co zrobić, żeby moja pozycja była stabilniejsza? Czasem trzeba użyć kijków trekingowych. Nie należy poruszać się w górach, gdzie nasłonecznienie będzie przekraczało normy dopuszczalne dla dziecka. Zawsze trzeba ocenić ryzyko, ale pod kątem nie siebie, jako rodzica, bo ja dam radę, tylko pod kątem dziecka.

Niektórzy zabierają w góry dzieci starsze, które same chodzą. Jak pan to ocenia? Jaki zakres kilometrów możemy uznać za bezpieczny dla kilkuletniego dziecka?

Jeśli chodzi o dzieci już chodzące, to jest to dość szeroki zakres, bo możemy mówić o 4-latku, 6-latku i starszych. Dzieci rozwijają się w różnym tempie. Mają różną kondycję i wytrzymałość. Mówię o wytrzymałości fizycznej, ale też psychicznej – będę podkreślał, że to właśnie psychika jest najważniejsza. Są dzieci, które czują się doskonale w każdych warunkach. Nie przeszkadza im długa wędrówka. Ale są też takie, które płaczą i tracą ochotę na wszystko.

Czy zdarza się, że przez to, że ktoś zabrał ze sobą dziecko na szlak, doszło do niebezpiecznej sytuacji?

Ja osobiście miałem takie doświadczenia, że to, że dziecko było małe, miało pośredni wpływ na cały przebieg sytuacji. Rodzina wybierała się z dziećmi w góry. Tempo marszu było zwolnione z uwagi na obecność malucha. Czas dojścia do schroniska zamiast 4 godzin był dwukrotnie dłuższy. Trzeba było inaczej rozkładać siły, co skutkowało tym, że marsz kończył się w nocy. Turyści gubili szlak i trzeba było ich szukać.

Czy idąc z dzieckiem w góry, należy zabrać szczególne wyposażenie?

Ważne, żeby nie uczyć dziecka, że to my wszystko mamy ze sobą dla niego. Ja osobiście jestem zwolennikiem tego, by uczyć dziecko, że góry wymagają pewnej samodzielności. Wystarczy robić to w symboliczny sposób. Dać dziecku malutki plecaczek i parę elementów, które mogą się w górach okazać niezbędne. Z pewnością mając dziecko ze sobą w górach musimy zapewnić sobie wyższy poziom bezpieczeństwa.

Co powinno znaleźć się w górskim ekwipunku dla dziecka?

Bez względu na to, czy mamy dziecko czy nie, zawsze powinniśmy mieć ze sobą apteczkę. Trzeba uczyć dziecko, że to niezbędne na szlaku. Z pewnością powinniśmy zadbać o wystarczającą ilość płynów. Pod ręką trzeba mieć coś, co postawi dziecko na nogi, bo pamiętajmy, że może szybko stracić siły i energię. Coś słodkiego, coś wysokoenergetycznego, co dziecko lubi, szybko przyjmie i zamieni to w energię. Plus standardowe elementy wyposażenia, które trzeba mieć ze sobą, kiedy się wybieramy w góry. Jeżeli jest pora letnia, na pewno trzeba mieć dla dziecka czapeczkę, bezwzględnie okulary i krem z filtrem, bo ekspozycja słoneczna potrafi być bardzo groźna i powodować poparzenia. Dziecko musi mieć też buty z twardą podeszwą.

Tak zaopatrzeni możemy bezpiecznie wędrować z dziećmi w górach?

My, ratownicy GOPR, radzimy, by wędrówki rozpoczynać stopniowo. Krok po kroku wdrażać dziecko w górskie wędrówki, a nie od razu z rozpędu planować kilkunastogodzinną wycieczkę. Bo to się może po prostu źle skończyć.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska S.A. z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.