Trwa ładowanie...

Karmienie piersią a dieta eliminacyjna

Ścisła, eliminacyjna dieta jest jednym z najgorszych skojarzeń, jakie młodym matkom przychodzi do głowy, gdy zapyta się je o karmienie piersią. Wywołuje duży stres, a kobiety boją się spożywania określonych produktów, ze względu na komfort trawienny dziecka.

Zobacz film: "Jak kąpać niemowlę w wiaderku?"

Tymczasem menu matki karmiącej powinno zwierać dziennie 500 kcal więcej niż jadłospis przeciętnej kobiety w wieku rozrodczym. Organizm położnicy musi się zregenerować po tak ogromnym wysiłku, jakim są ciąża i poród.

W przypadku Polek, przygotowywanie posiłków po porodzie jest podszyte lękiem. Matki przekazują sobie informacje o szkodliwych produktach, a te młode i niedoświadczone w zasadzie nie jedzą prawie nic, bo naczytały się, jak wiele składników należy wyeliminować.

Największą obawą są oczywiście kolki i alergie u dzieci, stąd polska dieta eliminuje wiele produktów wzdymających i powszechnie uważanych za uczulające. Zdarza się nawet, że szpitale przekazują położnicom listy produktów dozwolonych i zakazanych. Tymczasem na zachodzie Europy nikt nie słyszał o jakiejś specjalnej diecie, jaką powinno się stosować w czasie laktacji. Jak więc powinna odżywiać się mama karmiąca piersią? Odpowiedź znajdziemy w fizjologii powstawania pokarmu.

Kobiece mleko powstaje w piersiach, a dokładnie w pęcherzykach mlecznych, które oplecione są krwionośnymi naczyniami włosowatymi. Określone składniki przenikają do wnętrza pęcherzyków z krwi. Co i w jakiej ilości znajduje się we krwi, jest zależne od metabolizmu kobiety.

Po posiłku pożywienie trafia do żołądka, potem do jelit. W przewodzie pokarmowym jest trawione, czyli stopniowo rozkładane na czynniki pierwsze – aminokwasy. W jelitach następuje wchłanianie aminokwasów, ale także tłuszczy i cukrów do krwi, cząstki te wędrują do wątroby, gdzie poddawane są dalszej obróbce. Składniki pokarmowe, po zmetabolizowaniu, ruszają z krwią, by odżywić wszystkie tkanki ciała, także piersi. Do pęcherzyków mlecznych wnikają na drodze dyfuzji aminokwasy, które przejdą selekcję.

W pęcherzykach mlecznych aminokwasy z pożywienia matki zostaną przetworzone na inne, charakterystyczne dla mleka kobiecego. Nabłonki jelit, a także te wokół pęcherzyków mlecznych, stanowią swego rodzaju sito, które przepuszcza lub też nie, różne rodzaje białek.

Stąd część aminokwasów nie ma żadnego znaczenia dla składu pokarmu kobiecego, a tym samym dla dziecka. Inne, jak beta-laktoglobulina wołowa, przenikają w całości i mogą być silnymi alergenami. Dlatego mleko i jego przetwory zawsze powinny być wycofane z diety, gdy u dziecka pojawią się pierwsze objawy alergii.

Tłuszcze i cukry, w pojęciu chemicznym, także przechodzą w całości przez nabłonki jelit, są metabolizowane i wysyłane dalej do organizmu, jednak nie powodują u dzieci reakcji alergicznych. Warto jednak zwrócić uwagę na to, jakiej jakości są kwasy tłuszczowe i cukry obecne w diecie matki.

Podsumowując, nasza prosta wizualizacja, że dziecko otrzymuje to, co je kobieta, jest całkowicie błędna. Między posiłkiem z naszego talerza a wypływającym z piersi pokarmem, jest ogromna przepaść. Przede wszystkim produkty wzdymające, które je mama, nie powodują wzdęć lub niestrawności u dziecka. Fermentacja pokarmu zachodzi w jelitach kobiety, rozkład i wchłanianie produktów nie oznacza przekazywania gazów, nie ma czegoś takiego jak "białko wzdymające".

Picie gazowanych napojów także nie spowoduje u dziecka wzdęć – gaz rozpada się w przewodzie pokarmowym, nie przechodząc do krwi ani dalej – do mleka. Inną sprawą jest to, że takie napoje zawierają mnóstwo konserwantów, które mogą uczulić dziecko. Warto uważać na takie produkty jedynie ze względu na stan zdrowia kobiety i to, że jej ciało musi wrócić do formy po ciąży. Dziecku kalafior czy fasola w diecie mamy nie zaszkodzi.

Karmienie piersią nie ma tak dużego związku z kolkami i dyskomfortem jelitowym u niemowląt, jak do tej pory sądzono. Według badań mniej niż 10 proc. problemów jelitowych maluchów jest związana z błędem dietetycznym matki karmiącej.

Główną przyczyną kolek jest niedojrzały układ pokarmowy noworodków (który nie pracuje jak powinien) oraz nierozwinięty w pełni układ nerwowy (który przekazuje impulsy z układu pokarmowego nie zawsze adekwatne do tego, co się w nim dzieje). Owszem, zdarzają się osobnicze przypadki nietolerancji na określony produkt, ale aby to stwierdzić, należy poobserwować dziecko dłuższy czas.

Zapomnijmy więc o listach produktów zakazanych. Nie warto katować się ścisłą dietą, jeżeli nie ma ku temu medycznych przesłanek. Mama karmiąca piersią powinna jeść wszystko to, co jadła do tej pory, ograniczając jedynie produkty, które uczulają jej najbliższych, oraz te które są nafaszerowane chemią i konserwantami.

Jeżeli skomponuje zdrowe menu ze składników, które są dobrej jakości, na pewno dziecku nie stanie się nic złego. Warto jedynie zwrócić szczególną uwagę na produkty silnie alergizujące (cytrusy, miód, orzechy, kakao) i wprowadzać je do diety ostrożnie.

Dieta mamy karmiącej powinna być:

  • Urozmaicona – zawierać produkty wszystkich grup: mięsa i ryby, owoce, warzywa, różne rodzaje pieczywa, nabiał.
  • Zbilansowana – zawierać wszystkie niezbędne składniki odżywcze.
  • Zdrowa – zawierać produkty bez konserwantów i chemicznych dodatków, w miarę możliwości z pewnych źródeł.

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.