Powolne zaciskanie pasa, czyli jak wygląda przemoc ekonomiczna

Przemoc ekonomiczna bywa subtelna, stąd trudno ją zauważyć, jeszcze trudniej udowodnić. Agnieszka i Monika wiedzą o tym doskonale. Kobiety ze swoim problemem były same – nie pomogła im rodzina, po ich stronie nie stało prawo.

W przypadku przemocy ekonomicznej (materialnej, finansowej) środkiem do zaspokajania potrzeby władzy i kontroli są pieniądze. Stają się one kartą przetargową.

O przemocy ekonomicznej mówi się również w sytuacji, w której nie są płacone alimenty, sprawca bez wiedzy małżonka zaciąga kredyty lub gdy pasożytuje na jego zasobach finansowych.

Zobacz film: "Jak zarządzać domowym budżetem?"

1. Zależność, z której wyrasta przemoc

Aleksandra Niżyńska i Agatą Chełstowska z Instytutu Spraw Publicznych przeprowadziły badanie, z którego wynika, że niemal 1/3 Polaków akceptuje wydzielanie pieniędzy współmałżonkowi. 17 proc. ankietowanych znajduje ponadto usprawiedliwienie dla niepłacenia alimentów. Wiele osób dopuszcza utrudnianie podjęcia pracy przez drugą osobę.

To zwyczajowe porządki w polskich gospodarstwach domowych, które znajdują akceptację wśród społeczeństwa.

W zdecydowanej większości przypadków sprawcami przemocy ekonomicznej są mężczyźni. Mają oni ponadto przyzwolenie społeczne na takie postępowanie. Ma to ścisły związek z funkcjonowaniem modelu rodziny. Rolą męża i ojca jest zarabianie pieniędzy, zaś kobiety – dbanie o dom i dzieci. Nawet jeśli podejmuje ona pracę zarobkową, musi godzić ze sobą wiele obowiązków. I dlatego też, to właśnie kobiety częściej stają się finansowo zależne od swoich partnerów.

2. Na początku była miłość…

Gdy Agnieszka poznała swojego męża była nim oczarowana. Tomasz był lekarzem, miał prywatną praktykę. Spotkali się przypadkiem. On przyszedł wypożyczyć książkę do biblioteki, w której pracowała Agnieszka. Od razu przypadli sobie do gustu.

Po roku znajomości zamieszkali razem w jego mieszkaniu. Nic nie wzbudzało podejrzeń kobiety – Tomasz był czuły, opiekuńczy, dawał jej prezenty, nie ograniczał jej w życiu zawodowym i towarzyskim.

Para szybko wzięła ślub. Uroczystość była skromna, kameralna. On tak chciał, a ona była tak zakochana i było jej wszystko jedno. Kilka tygodni później okazało się, że Agnieszka jest w ciąży. Tomasz zaczął więc subtelnie namawiać kobietę do rezygnacji z pracy.

Przekonywał mnie, że powinnam teraz odpoczywać, cieszyć się tym czasem. Mówił, że zaraz po urlopie rodzicielskim wrócę do biblioteki, bo nie będzie mieć nic przeciwko, żeby nasze dziecko chodziło do żłobka. Wierzyłam mu. I zdecydowałam się pójść na zwolnienie lekarskie.

Przeczytaj koniecznie

3. … później był strach

Po narodzinach dziecka Tomasz zaczął Agnieszkę kontrolować. Na początku robił to bardzo delikatnie. Wypytywał, gdzie spaceruje, bardzo często dzwonił. Nie pozwalał chodzić żonie do hipermarketów, bo to miało narażać ich syna na niebezpieczeństwo. Sam przynosił Agnieszce kwiaty, robił jej zakupy.

Moja mama była oczarowana Tomaszem. Całkowicie go popierała w kwestii mojej pracy – oboje sugerowali mi, żebym już tam nie wracała. Podziwiała go na każdym kroku, a mi przypominała, jakie to mam szczęście, że muszę o takiego męża dbać. Do dzisiaj nie pogodziła się z moja decyzją o odejściu od niego.

A ta nie należała do łatwych. Gdy syn Agnieszki i Tomasza miał rok, kobieta zaczęła myśleć o powrocie do pracy. Szukała idealnego żłobka. Gdy chciała to skonsultować z mężem, ten po raz pierwszy podniósł głos na żonę. Krzyczał, że myśli tylko o sobie, że chce narazić ich dziecko na choroby i infekcje, że jest nieodpowiedzialna.

Przemoc ekonomiczna nie może być mylona z oszczędzaniem
Przemoc ekonomiczna nie może być mylona z oszczędzaniem (123RF)

Agnieszka się ugięła i zaniosła wypowiedzenie. Mąż kupił jej z tej okazji złoty łańcuszek. Od teraz miało już być wszystko dobrze, a było coraz gorzej.

Kontrole Tomasza stały się coraz bardziej natarczywe. Zaczął wyznaczać mi godziny spacerów. Gdy wracał do domu, miał tam na niego czekać obiad. Zakupy? Po każdej wizycie w sklepie miałam mu pokazywać paragony. Do ręki dawał mi maksymalnie 100 złotych, resztę środków miałam na karcie i nią miałam płacić, bo tak łatwiej było mu śledzić moje wydatki. O wypłatach z bankomatu musiałam go informować.

Tomasz dzielił swoją pensję na części. Jedna była przeznaczona na opłaty, druga na życie, trzecią miał tylko on do dyspozycji. Do tych ostatnich środków Agnieszka nie miała dostępu. Musiała o nie prosić.

Na początku kobieta starała się za wszelką cenę tego nie robić. Oszczędzała, by starczyło jej do końca miesiąca. Kupowała tylko to, co niezbędne. O swoich potrzebach i przyjemnościach nie myślała wcale. Mąż jednak szybko się zorientował i zaczął dawać żonie mniejsze kwoty pieniędzy po to, by musiała zwracać się do niego o środki do życia. Czerpał z tego wielką satysfakcję.

Byłam upokarzana, poniewierana, obdarta ze swojej godności. Tomasz nigdy mnie nie uderzył, ale znęcał się nade mną psychicznie. Nikt nie miał pojęcia, że ten czarujący, opiekuńczy lekarz, tak naprawdę jest potworem.

I dlatego decyzję o odejściu od niego podjęłam dopiero po 12 latach. Sprawa rozwodowa ciągle jest w toku. Trudno jest mi udowodnić, że winę za rozpad naszego małżeństwa ponosi mąż. A ja z każdym dniem mam coraz mniej siły do walki.

Toksyczne zachowania rodziców. Tego nie rób
Toksyczne zachowania rodziców. Tego nie rób [6 zdjęć]

Rodzicielstwo i wychowywanie dziecka to nie bułka z masłem. To raczej jazda bez trzymanki na karuzeli....

zobacz galerię

4. Albo fortuna, albo nic

Monika jest nauczycielka języka polskiego, jej mąż – informatykiem. Był zatrudniony w wielu dobrych firmach, obecnie jednak nie pracuje na stałe. Powód? Żaden potencjalny pracodawca nie chce spełnić jego żądań.

Mój mąż od roku bezskutecznie szuka pracy, choć tej dla informatyków jest całe mnóstwo. Marcin jest jednak zdania, że nie będzie pracować za 3 tysiące miesięcznie, bo to uwłacza jego godności. Stawia ponadto takie wymagania, że ich spełnienie nie jest w żaden sposób możliwe. Na początku myślałam, że mu przejdzie, dzisiaj jednak dociera do mnie, że mój mąż po prostu nie chce pracować.

Bierność męża sprawiła, że Monika musiała poszukać dodatkowej pracy. Po opłaceniu rachunków, na życie zostawało jej w portfelu 200 złotych. Mąż wydawał się być tym niewzruszony.

Kobieta zaczęła trzy razy w tygodniu sprzątać u sąsiadki, po południu udzielała korepetycji. W soboty i w niedziele pisała artykuły sponsorowane. Nie miała czasu na nic. Synowie starali się pomóc mamie w codziennych obowiązkach. Gdy starszy zwrócił ojcu uwagę, ten go uderzył. Monika postawiła mu wtedy ultimatum – albo pójdzie do jakiejkolwiek pracy, albo ona go wyrzuci z domu. Podziałało. Marcin znalazł pracę, ale zwolniono go po okresie próbnym. Był arogancki, spóźniał się, nie wykonywał przydzielonych mu zadań.

Ponownie kazałam mu szukać pracy, sama wysyłam jego dokumenty. Strasznie mu się to nie podobało, ale zagroziłam rozwodem. Miałam ten komfort, że mieszkanie było tylko moją własnością, co używałam jako kartę przetargową.

Obecnie mąż Moniki pracuje na umowę o dzieło, ale kobieta każdego dnia zastanawia się, czy to dzisiaj jest ten dzień, gdy Marcin poszedł do pracy po raz ostatni.

5. I biorę sobie Ciebie w niewolę…

Przemoc ekonomiczna może przybierać różne formy. Najczęściej dochodzi do sytuacji, w której kobiecie zajmującej się domem mąż wydziela środki finansowe, kontroluje jej wydatki oraz utrudnia lub wręcz uniemożliwia podjęcie pracy.

Kobieta nie ma dostępu do konta w banku, o pieniądze na zakupy jest zmuszona prosić. Jednak to czy  je otrzyma, uzależnione jest od dobrego humoru mężczyzny oraz spełnienia jego wymagań. Sprawca szantażem zmusza swoją ofiarę do posłuszeństwa. Każdego dnia obniża jej samoocenę, katuje psychicznie. Trudno jest się z takiego związku uwolnić.

Ciężko też przemoc ekonomiczną udowodnić. Prowadzenie dzienniczka wydatków, które to notatki nakazuje robić sprawca, mogą być przez niektórych uznane za przejaw jego gospodarności.

Problem przemocy ekonomicznej jest trudny do uchwycenia. Umyka również aktom prawnym, bo nie jest definiowany wprost.

Pojęcie przemocy ekonomicznej nie istnieje w polskim prawie karnym – mówi Małgorzata Druciarek, socjolożka i analityczka w Instytucie Spraw Publicznych.

I dodaje: Funkcjonują co prawda przepisy, które można by zastosować w takich przypadkach, jednak wszystko zależy od interpretacji sędziów. Należy też zaznaczyć, że w sprawach cywilnych o odszkodowanie z tytułu zachowań naruszających niezależność ekonomiczną w intymnej relacji, mogą ubiegać się jedynie osoby, które zawarły związek małżeński. W polskim porządku prawnym brakuje dosłownego wskazania, że istnieje coś takiego jak przemoc ekonomiczna.

Działacze społeczni apelują również o ustalenie procedur pomocy ofiarom. Konieczna jest również zmiana mentalności. Przemoc ekonomiczna nie może być bowiem usprawiedliwiana modelem kultury. 

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska S.A. z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
    Podoba Ci się ten artykuł? Chcesz więcej? Polub
    i bądź na bieżąco!