Co czuje kobieta karmiąca piersią?

Co powinna czuć matka karmiąca? Nieustanny zachwyt i radość. Spełnienie. Pozytywne i koniecznie wzniosłe emocje. Karmiąc swe dziecko, z wyrazem uduchowionej dojrzałości na twarzy, miłością w oczach, powinna tworzyć żywy obraz matki karmiącej, znany z dzieł wielkich malarzy lub z plakatów poradni laktacyjnych. Figa z makiem! Znaczna część matek karmiących (i w ogóle matek) doświadcza zdecydowanie bogatszej palety uczuć i niekoniecznie wszystkie mają pozytywny wydźwięk. Ich siła zależy od temperamentu, filozofii życiowej, otoczenia, pobudek, jakie kierowały nią przy podejmowaniu decyzji o karmieniu piersią.

1. Dlaczego kobiety karmią piersią?

Kobieta podczas karmienia piersią zobacz galerię
Kobieta podczas karmienia piersią

Zobacz film: "Jak zaaranżować pokój dla niemowlaka?"

Niektóre mamy zmagają się nie tylko z wpisanymi w „cycowanie” standardowymi przeżyciami, ale również z własną niechęcią do tej metody. Karmią piersią, bo tak trzeba. Szczerze tego nie lubią, a jednak poświęcają się, zmuszają, żeby nikt nie zarzucił im bycia złą matką. Na dodatek cierpią i złoszczą się w milczeniu, bo kto je zrozumie?

Matki karmiące z powołania też boją się przyznawać do negatywnych emocji. Ba, czasem nawet nie pozwalają sobie na nie. Wypierają je ze świadomości. No bo, jak to? Kochająca matka nie może odczuwać zniechęcenia, nie może karmić i jednocześnie odliczać minuty do końca. Nigdy w życiu nie przykryje (swojej!) głowy poduszką, gdy o 3 nad ranem maluch po raz setny zażyczy sobie piersi. Zerwie się i z uśmiechem pełnym miłości pobiegnie do niego. Matka (Polka szczególnie) nigdy nie powie, że ma dość.

Mamy dużo czytają, dokształcają się, chcą jak najlepiej dla swoich dzieci, niekiedy zupełnie zatracając zdrowy rozsądek i przestając troszczyć się o siebie. W otoczeniu, gdzie brak tolerancji dla autonomicznych decyzji, mają problemy, by móc otwarcie wyrazić, co czują, czego chcą. Dotyczy to również kwestii związanych z karmieniem. Mamy mają przedstawiany wzorzec, do którego powinny się dostosować. Odstępstwa są niemile widziane.

Ale to nie koniec. Jedna decyzja będzie skrajnie różnie oceniana, w zależności od tego, na kogo trafi. Za to, że nie karmi jedni ją „zlinczują”, drudzy będą bili brawo. Jak zrezygnuje z pracy, bo w danym momencie chce być na wyłączne żądanie dziecka, to się dowie, że z niej kura domowa bez ambicji. Jak pójdzie do pracy i skończy karmienie, to usłyszy, że z niej egoistyczna karierowiczka, a nie matka. Ci, co chwilę wcześniej kazali karmić piersią, teraz będą się zniesmaczać, gdy zacznie to robić w sklepie lub kawiarni. Mąż nie zrozumie jej narzekania na zmęczenie z karmienia wynikające. Dla niego wyjścia są dwa: jak ci źle to przestań, a jak nie, to znaczy, że jest ci dobrze, więc nie marudź. I weź tu kobieto nie oszalej.

Dla mnie karmienie piersią było najcudowniejszym doświadczeniem, które najprawdopodobniej nie będzie mi już nigdy dane. Z nostalgią wspominam te bardzo intymne chwile. Ciepłą rączkę na piersi i wpatrzone we mnie ogromne, czarne oczy, dla których byłam całym światem. To jest obraz, który powraca do mnie na hasło „karmienie piersią”.

2. Odczucia przy karmieniu piersią

Pierwsze dwie doby, jako debiutująca matka karmiąca, czułam się ogromnie bezradna, niekompetentna, momentami przerażona. Co prawda, karmienie to podobno najnaturalniejsza rzecz pod słońcem (zaraz obok porodu), ale nie zawsze idzie jak po maśle. Noworodek płacze, mama płacze, nic z karmienia nie wychodzi. Przydałaby się pomoc. Jak wiadomo nie ma nic bardziej krzepiącego dla rozchwianej, wymęczonej pierworódki, niż powiedzieć jej, że głodzi własne dziecko. Przekonałam się o tym na własnej skórze i tylko niebywałym zrządzeniem losu nie skończyło się to depresją i butelką.

Gdy dzieci dorastały, karmienie było coraz łatwiejsze. Unormowane godziny, swoboda w poruszaniu się gdzie człowiek chce i kiedy chce, oczywiście pod warunkiem, że z dzieckiem. Wszystko w porządku, tylko czasem chciałoby się bez dziecka. Albo bez dziecka na dłużej niż 2 – 3 godziny. Pół biedy, jak da się zorganizować opiekę i odpowiednią ilość mlecznego zapasu. Muszę przyznać, że nie czułam się komfortowo, gdy w okresie karmienia na dłużej niż 2 godziny zostawiałam dziecko. Na ogół ciągaliśmy je wszędzie ze sobą. Do sklepów, na uczelnię, do lekarzy, w gości, na pocztę… Uciążliwe – tak. Kłopotliwe – tak. Wkurzające? A i owszem.

Do czego zmierza ten długi tekst? Zmierza do tego, by przekonać matki karmiące (ale nie tylko!), że mają prawo do całej gamy uczuć. Rodzicielstwo w ogóle, a karmienie w szczególności, nie wyrywają z kobiety takich emocji jak strach, złość, niezadowolenie, zagubienie, zmęczenie, poczucie niedocenienia. Wręcz przeciwnie. Bardzo często potęgują je, skutecznie przeplatając z euforią, miłością, szczęściem i poczuciem spełnienia.
A jakie są wasze odczucia?

Aneta Stawiszyńska-Marciniak

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska S.A. z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.