Rozpieszczone dziecko

Rozpieszczone dziecko to skutek niekonsekwencji wychowawczej lub postawy nadmiernie chroniącej malucha. Rodzice nie stawiają mu żadnych wymagań, nie mają ustalonego systemu kar i nagród, ciągle ulegają, w konsekwencji czego kształtuje się u niego postawa roszczeniowa. Na porządku dziennym są opryskliwość, marudzenie, niezgoda na odmowę, nieposłuszeństwo i ostentacyjne kapryśne miny. Dlaczego rodzice rozpieszczają swoje dzieci? Jak nie ponieść wychowawczej porażki i nie ulegać histerii małego szantażysty czy małej manipulantki?

1. Konsekwencje nadopiekuńczości rodzicielskiej

Dawniej bardzo uważano, aby przypadkiem nie rozpieścić dziecka. Nie wolno było zbyt długo nosić go na rękach czy przedłużać okresu karmienia piersią. Ślepe posłuszeństwo nieprzemyślanym zasadom wychowawczym dawało czasami opłakane skutki i było katorgą zarówno dla dziecka, jak i jego opiekunów. Lęk przed wychowaniem „rozpieszczonego bachora” kazał ignorować indywidualność pociechy.

Zobacz film: "ADHD"

Czy współcześni ojcowie i matki świadomie rozpieszczają dzieci? Czasem tak, czasem nie. Często zdarza się, że w lawinie poradników i złotych rad, rodzic po prostu zaczyna się gubić. Z jednej strony ma je stymulować i ochraniać, z drugiej – nie zakłócać naturalnego rytmu rozwoju i nie modelować lęku przed poznawaniem świata.

Krótko mówiąc, zaczyna „głupieć”. Nie wie w końcu, co tak naprawdę służy maluchowi, a co może szkodzić. W warunkach niepewności łatwo o niezdecydowanie i niekonsekwencję, co z kolei skutkuje właśnie nieświadomym rozpieszczaniem podopiecznego. Zaczyna zbyt mocno koncentrować się na dziecku, zabiegać o bezustanny z nim kontakt, ograniczając jego przestrzeń.

Nadopiekuńczość bardzo często wiąże się z niekonsekwentnym stylem wychowawczym. Rodzice albo na wszystko dziecku pozwalają, rozpieszczają je, ulegają jego zachciankom, albo są w ciągłym lęku o jego zdrowie i bezpieczeństwo, hamują jego aktywność i samodzielność, nakładają na nie wiele ograniczeń, sądząc, że czynią to dla jego dobra. Wychowanie cieplarniane usuwa z życia malucha wiele przeszkód, utrudniając proces socjalizacji i usamodzielniania się.

Przeczytaj koniecznie

2. Rozpieszczone czy nadmiernie kochane?

Czy można zbyt mocno kochać dziecko? Mądrej miłości rodzicielskiej nie da się przedawkować. Zazwyczaj krzywdę wyrządza mu brak rozsądku mamy i taty. Rozpieszczone może być długo zależne od swoich opiekunów, zbyt silnie z nimi związane emocjonalnie, ale też szybko się buntuje i dochodzi do tego, że przy pierwszej nadarzającej się okazji zrywa ciążące mu związki.

Wychowane na egoistę i egocentryka prawdopodobnie odpłaci się rodzicom obojętnością lub wzgardą i lekceważeniem. Jak uniknąć takich przykrych konsekwencji niewłaściwie stosowanych metod? Przede wszystkim warto mieć świadomość, że nadmiernie je chroniąc i spełniając wszelkie oczekiwania, bardziej szkodzimy niż zapewniamy o bezwarunkowej miłości rodzicielskiej.

Nie stawiając żadnych wymagań, zakazów ani nakazów, nie uczymy malucha, by w przyszłości sam stawiał przed sobą jakieś cele. Pielęgnujemy w nim minimalistyczne podejście do życia i roszczeniowość. Dziecko potrzebuje określonych wytycznych i norm, bo wówczas ma poczucie bezpieczeństwa. Wie, co jest dobre, a co złe.

Dlaczego mimo obaw, że wychowa się rozbestwionego dzieciaka czy małą kapryśnicę, rodzice XXI wieku wciąż rozpieszczają swoje pociechy? Z jednej strony ich nieporadność wynika ze sprzecznych komunikatów na temat wychowania lansowanych w mediach i przez „autorytety” w tych kwestiach, a z drugiej – ze specyfiki współczesności. Jesteśmy zapracowani, zabiegani, zestresowani i chcemy zrekompensować brak czasu dla dziecka, kupując mu prezenty i spełniając jego często wygórowane wymagania.

Rodzicielstwo zaczyna mieć charakter okazjonalny – malucha wychowuje się od czasu do czasu, co sprzyja niekonsekwencji. Opiekun raz wymaga, karze za przewinienie, nagradza i chwali, a drugim razem pobłaża, daruje winę, ignoruje starania szkraba albo nierozsądnie nagradza za czyn, który tak naprawdę powinien spotkać się z dezaprobatą.

Jak być dumnym z siebie jako z rodzica i z własnego dziecka? Mimo tysięcy wskazówek, nie ma złotej recepty na wychowanie „przyzwoitego człowieka”. Może czasami lepiej zdać się na swoją intuicję i wierzyć w naturalny rytm rozwoju maluszka, niż bezrefleksyjnie stosować się do pseudorad na wychowanie super-dziecka?

spis treści
rozwiń

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska S.A. z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
    Podoba Ci się ten artykuł? Chcesz więcej? Polub
    i bądź na bieżąco!