Trwa ładowanie...

Koronawirus. Omal nie stracili dzieci. Teraz ostrzegają przed tajemniczą chorobą. Na co warto zwrócić uwagę?

Kiedy Sean Daly zobaczył, że usta jego córki zrobiły się sine, a jej kończyny były zimne, wiedział, że nie walczy z grypą. 12-letnia Juliet tego samego dnia przeszła zatrzymanie akcji serca. Według lekarzy był to kolejny przypadek PIMS, wieloukładowego zespołu zapalnego związanego z koronawirusem. Rodzice, którzy o włos nie stracili swoje dzieci, ostrzegają przed tą zagadkową chorobą i radzą na, co trzeba zwrócić uwagę.

Zobacz film: "Maseczka ochronna czy chustka? Ekspert wyjaśnia, czym zasłaniać usta"

1. Czy jest PIMS?

Naukowcy z USA i Wielkiej Brytanii już od jakiegoś czasu alarmują o zwiększonej liczbie dzieci przyjmowanych na oddziały intensywnej terapii. Wiele z nich wykazywało objawy podobne do choroby Kawasakiego.

12-letnia Juliet miała tajemniczą chorobę
12-letnia Juliet miała tajemniczą chorobę (CNN)

Lekarze na całym świecie zaczęli oznaczać chorobę skrótem PIMS-TS, czyli Paediatric Inflammatory Multisystem Syndrome – Temporally Associated with SARS-CoV-2. Można to przetłumaczyć jako dziecięcy wieloukładowy zespół zapalny związany z SARS-CoV-2.

Zespół powoduje nadmierną reakcję układu odpornościowego, co prowadzi do stanu zapalnego w całym ciele. Wpływa na kilka narządów, w tym na serce, wątrobę, nerki oraz "naprawdę wszystkie komórki ciała" – podkreśla dr. Jake Kleinmahon, kardiolog dziecięcy w Ochsner Hospital for Children w Nowym Orleanie, gdzie była leczona 12-letnia Juliet.

2. PIMS może wywołać atak serca u dzieci

Rodzice 12-latki początkowo sądzili, że ich córka ma zwykłą grypę, jak sami przyznają, sądzili, że koronawirus dotyka tylko dorosłych. Poza tym wszędzie w mediach alarmują, aby nie przeciążać systemu opieki medycznej, więc rodzice Juliet wzięli na wstrzymanie.

Sama Juliet wspomina, że czuła się bardzo źle. "Nic nie mogłam zrobić, ponieważ czułam duży ból. Zaczynało się to z samego rana" – opowiada dziewczynka.

Stan Juliet zaczął się pogarszać. "To było przerażające. Działo się coś zupełnie nienormalnego – opowiada Sean Daly, ojciec dziewczynki. - Miała niebieskie usta, a kończyny były zimne, wtedy postanowiliśmy zabrać ją do lekarza".

Jeszcze tego samego dnia doszło do zatrzymania akcji serca 12-latki. Lekarze musieli przeprowadzić reanimację, żeby utrzymać dziecko przy życiu. Po tym Juliet została przewieziona samolotem do dziecięcego szpitala Ochsner, gdzie została podłączona pod respirator.

Jak powiedział dr. Jake Kleinmahon, który leczył Juliet, kiedy dziewczynka przybyła do szpitala "była tak blisko śmierci, jak tylko jest to możliwe". Historia na szczęście zakończyła się dobrze. Po czterech dniach Juliet zaczęła samodzielnie oddychać, a jej narządy wewnętrzne szybko się zregenerowały.

"Kiedy się obudziła, chciała wody, a potem poprosiła mamę, aby poinformowała nauczycieli, że jest w szpitalu" – opowiada ojciec dziewczynki.

Juliet dochodzi do siebie po chorobie
Juliet dochodzi do siebie po chorobie (CNN)

15 kwietnia Juliet została wypisana ze szpitala. Kiedy sama wspomina o swoich doświadczeniach, mówi, że nie rozumiała, co się wokół niej dzieje, ale bardzo się bała.

3. Jakie objawy daje PIMS?

Przez podobną historię przeszli 13-letni Anthony Lawson i jego rodzice. Rodzina z Bothell w stanie Waszyngton mówi, że było to jedno z "najciemniejszych" przeżyć w ich życiu.

W przypadku Anthonego zaczęło się od bólu głowy i swędzenia oczu, a ponieważ nie było ani gorączki, ani wysypki, rodzina stwierdziła, że to musi być sezonowa alergia.

Anthony ma 13-lat
Anthony ma 13-lat (Archiwum prywatne)

Anthony jednak nie miał energii i mało jadł. "Nie miał włączonego telewizora od kilku dni. Właśnie to mnie zastanowiło" – opowiada matka chłopca. Trzy dni po pierwszych objawach, na udzie Anthonego pojawiła się wysypka. Lawsonowie skorzystali z teleporady, lekarz zasugerował wziąć Benadryl (lek na alergię) i położyć się do łóżka.

W ciągu kilku godzin wysypka rozprzestrzeniła się na klatkę piersiową i całe ramiona. Zmieniła też kolor na "głęboki fiolet". Anthony był spocony, wymiotował oraz miał niską gorączkę. Rodzice zauważyli, że ręce i stopy są zimne, a paznokcie niebieskie. Białka jego oczu wyglądały, jakby zostały "pomalowane na czerwono".

Ojciec zabrał chłopca do szpitala, w momencie, kiedy Anthony walczyć o każdy wdech, wydając przy tym dziwny świszczący dźwięk. Lekarze stwierdzili u Anthonego niewydolność serca i nerek. Test na obecność koronawirusa był ujemny.

4. Kiedy zwrócić się po pomoc lekarską?

Ojciec chłopca przypomina sobie, że ciągle mówił lekarzowi: "To musi być jakaś pomyłka… Jeszcze kilka godzin temu nic mu nie było… Będziecie w stanie to uleczyć, żebyśmy mogli zabrać syna do domu, prawda?".

Na co lekarz odpowiedział: "To niezwykle poważne i może być śmiertelne".

Kolejne godziny były walką o życie chłopca. Rodzice, kilka razy słyszeli, że ich dziecko może nie przeżyć kolejnej godziny. Chłopiec ciągle miał halucynacje.

W przypadku Anthonego choroba zaczęła się od bólu głowy i swędzenia oczu
W przypadku Anthonego choroba zaczęła się od bólu głowy i swędzenia oczu (Archiwum prywatne)

Piątego dnia lekarze podali Anthony'emu lek o nazwie IVIG, który jest stosowany przy leczeniu choroby Kawasakiego. Chłopiec spał przez siedem i pół godziny i halucynacje ustały. Kolejny test potwierdził, że Antony jest zakażony koronawirusem.

Teraz 13-latek dochodzi do siebie. Ostatnio po raz pierwszy od czasu hospitalizacji, wyjechał na zewnątrz na wózku inwalidzkim. Powiedział mamie: "Naprawdę dobrze jest żyć".

Teraz rodzice Anthonego radzą innym, aby nie zwlekali ze zwróceniem się o pomoc lekarską. "O wiele lepiej jest wyjść ze szpitala, mówiąc: Wow, nic nam nie jest, wiedząc, że dziecko jest bezpieczne, niż marnować cenny czas" - podkreślają Lawsonowie.

Zobacz także 8-latek z niewydolnością serca. Kolejny nietypowy objaw koronawirusa

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Rekomendowane przez naszych ekspertów

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.