Trwa ładowanie...

Ciążą w czasach koronawirusa. Kamila zdradza, czego obawia się najbardziej

Zachodząc w ciążę kilka miesięcy temu, nie mogła przewidzieć tego, w jakich okolicznościach przyjdzie jej rodzić. Nikt nie spodziewał się epidemii koronawirusa i tego, jak bardzo pokrzyżuje plany wielu świeżo upieczonych rodziców. Kamila jest w 9 msc. ciąży i już wie, że jej mąż nie będzie z nią podczas porodu, a maleństwo, które urodzi, nieprędko pozna swojego tatę i starsze rodzeństwo.

Zobacz film: "Maseczka ochronna czy chustka? Ekspert wyjaśnia, czym zasłaniać usta"

1. Koronawirus a poród

Gdy większość zastanawia się, kiedy epidemia koronawirusa się skończy i jak długo jeszcze będziemy siedzieć w domach lub nosić maseczki, Kamila szykuje się do porodu. To nie najłatwiejszy czas na powitanie nowego członka rodziny. Jak wyglądają ciążowe przygotowania w dobie pandemii?

Anna Prokopowicz, WP Parenting: Jak na początku ciąży wyobrażałaś sobie te ostatnie tygodnie?

Kamila Kupisz Lampinem: Zupełnie inaczej, niż wyszło w praktyce. Syn miał chodzić do żłobka do czasu, mniej więcej, dwóch tygodni przed terminem porodu, żeby nie przyniósł żadnej świeżej infekcji do domu. Ja miałam w tym czasie nadrabiać wszelkie zaległości, które nagromadziły mi się do czasu przejścia na zwolnienie lekarskie. Planów było dużo. Miałam jeszcze spotkać się z kilkoma osobami, uzupełnić wyprawkę dla noworodka. Sytuacja epidemiczna zupełnie pokrzyżowała te plany. Utknęliśmy zamknięci w domu na łącznie już 6 tygodni, bo syn był chory przed zamknięciem placówek. Mąż ma możliwość pracy zdalnej. Nie widujemy się praktycznie z nikim.

Prowadzenie ciąży uległo zmianie? Mieszkasz w Trójmieście, zostały wprowadzone tam jakieś rozwiązania?

Ciążę prowadziłam prywatnie w jednej z sieci przychodni medycznych. W Trójmieście zostało na czas epidemii wprowadzone bardzo mądre rozwiązanie dotyczące pacjentek ciężarnych - jedna z placówek jest tylko do wyłącznej dyspozycji kobiet w ciąży. Jest tam też czynne laboratorium. W przedsionku przychodni wyznaczona jest śluza, gdzie pielęgniarka lub inny pracownik, który jest zabezpieczony w środki ochrony osobistej, mierzy temperaturę, przeprowadza szybką ankietę, prosi o odkażenie rąk.

Szpital, w którym mam zamiar rodzić, nie został, na szczęście, przekształcony w jednostkę jednoimienną, więc miałam przynajmniej jedno zmartwienie z głowy mniej.

Czy wiesz, jak obecnie wyglądają procedury w szpitalu, w którym zamierzasz rodzić?

Tak, wiem dokładnie jak wyglądają procedury. Śledziłam na bieżąco stronę internetową oraz fanpage mojego szpitala. Wszystkie informacje są w tych miejscach udostępniane na bieżąco. Muszę też dodać, że na stronie FB szpitala zostało udostępnione zdjęcie położnych z traktu porodowego, które trzymają napis ku pokrzepieniu serc rodzących "Dasz radę. Nie będziesz sama". Kiedy zobaczyłam to zdjęcie, spociły mi się oczy. Niby maleńki gest, a wiele znaczący w obecnej sytuacji.

Twój mąż nie może być przy tobie w czasie porodu. Jakie są twoje największe obawy w związku z samodzielnym porodem?

To przykre, że mój mąż nie będzie mógł uczestniczyć w porodzie. Dla niego było ogromnie ważne, żeby przywitać córkę i wspierać mnie w tak ważnym momencie. Nie martwię się o siebie i dziecko, bo wiem, że szpital, w którym wcześniej rodziłam, świadczy najwyższe standardy opieki. Szpital "Na Zaspie" znany jest z cudownych położnych i świetnych lekarzy. Porodówka jest tam wyjątkowo oblegana. Dlatego nie mam obaw pod kątem zajęcia się mną oraz córką. Nie jest to też mój pierwszy poród.

Czy sam fakt tego, w jakich okolicznościach przyjdzie Ci rodzić, wpłynął na Twoją ciążę?

Nieszczególnie pod kątem technicznym. Kiedy placówki zaczęły zamykać się na pacjentki, ja byłam już w tak zaawansowanej ciąży, że nie potrzebowałam specjalistycznych badań. Miałam natomiast dużo niepokoju o bardzo dynamiczną sytuację w szpitalach. Co, jeżeli akurat, kiedy zacznę rodzić "moja" porodówka będzie zamknięta ze względu na skażenie, a personel na kwarantannie? Nie wyobrażam sobie rodzić w innym miejscu. Cały czas liczyłam na to, że jakoś się "uda" i wszystko pójdzie zgodnie z planem. Moja najbliższa przyjaciółka miała już dość słuchania o tym.

Masz jakiś plan na pierwsze "spotkanie" córki z resztą rodziny?

Tak! Mąż i syn zobaczą nas, jak tylko będzie to możliwe. Wiem, że będą bardzo czekali na jakieś wiadomości ode mnie. Z resztą rodziny sytuacja nie będzie skrajnie inna od normalności, bo najbliższą rodzinę mamy daleko od Trójmiasta. Normalnie też nie byliby w stanie przyjechać do nas, do szpitala, w odwiedziny. Zamierzam ten czas pobytu w szpitalu przeznaczyć na poznawanie się z córką, budowanie podstaw pod udaną laktację i odpoczywanie po porodzie.

Poród bez wsparcia partnera może wydawać się straszny. Jednak nawet w tak trudnych chwilach warto pamiętać, że wszystkie te ograniczenia mają służyć tylko jednemu – zdrowiu lekarzy, mamy i nowo narodzonego dziecka.

Zobacz także: Poszła z niemowlakiem na zakupy. Zobacz, jak zabezpieczyła wózek z dzieckiem przed koronawirusem

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Rekomendowane przez naszych ekspertów

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.