Dzień niemowlaka

Wstaję rano. Śniadanie, sprzątanie, praca, pranie, prasowanie, kolacja i spanie. Bułeczki z małego sklepiku w sąsiedztwie, raz w tygodniu market, (ten sam) i standardowa lista zakupów. Wszystko o tych samych porach. Jak robot. Czasem aż korci, żeby coś zmienić, dać szansę szarym komórkom na wysiłek, by powstało kilka nowych połączeń, skleroza przyszła później i życie było tajemną przygodą. Jego przewidywalność, rutynowość bez mała zabija.

Wraz z synem przyszły zmiany, nowe wyzwania, doświadczenia i… nowa rutyna. Wrrrrr! O ile godziłam się z tą nudą we własnym życiu, o tyle dziecka postanowiłam na nią nie skazywać. Siedziałam i knułam po cichu, jak by tu urozmaicić Mu każdy dzień, jak dostarczać bodźców i wrażeń. W głowie snuły się różne pomysły. Jak się okazało – niezbyt mądre. Bardzo szybko na własnej skórze przekonałam się, że im dziecko mniejsze, tym bardziej rutynowo powinien wyglądać jego dzień. A czemu? A temu (odpowiedziałaby moja córa).

Zobacz film: "Codzienna pielęgnacja zdrowej skóry niemowląt i małych dzieci"

1. Po co dziecku rutyna?

Rutyna dla dziecka to bezpieczeństwo. Powtarzalność zdarzeń pozwala im uporządkować swoje emocje i doznania. Spokój i ład ułatwiają im poznawanie świata, dostosowanie się do nowego. Są swoistym punktem odniesienia. Nie jest pożądane miotanie się od jednej czynności do drugiej, od jednego pomysłu do kolejnego. Nie jest wskazana nieograniczona improwizacja. Bardzo dobrze zaś będzie, jeżeli wypracujemy sobie rodzinny rytm dnia i zgodnie z nim będziemy żyć. Oczywiście wprowadzając modyfikacje konieczne ze względu na wiek dziecka, niecodzienne wydarzenia, czy tak prozaiczną kwestię, jak pora roku.

Rytuały dnia codziennego mają bardzo szczególne znaczenie dla noworodków i niemowlaków. Dzięki powtarzającym się sekwencją zdarzeń są one w stanie je przewidzieć, a co za tym idzie łatwiej zaakceptować. Najlepiej można tą prawidłowość zaobserwować, gdy usiłujemy przyzwyczaić nasze maleństwo do tego, że w nocy się śpi, a w dzień bawi. Noworodkowi jest z grubsza obojętne, czy na niebie świeci słońce czy księżyc. Rodzic jednak ma nieco inne poglądy w tej kwestii. Według mnie, nie ma tu lepszej metody niż rytuał.

Dobrze jest zacząć od samego początku, nawet, jeżeli niepohamowany apetyt noworodka skutecznie sprzeciwia się naszej pracy u podstaw. Gdy bobas idzie spać w dzień, stwórzmy mu inne warunki niż nocą. Nie przebierajmy w piżamkę, nie zasłaniajmy okien, nie chodźmy na palcach. A wieczorem? Jak przekazać potomkowi, że oto nadeszła stosowna pora na dłuższy sen? To czas na mój ulubiony rytuał. Zaczyna się o stałej porze kolacją. Lekką i sycącą. Gdy w domu był noworodek ustępowała ona miejsca kolejnemu punktowi programu, czyli kąpieli. Ciepła woda, przyjemnie pachnące kosmetyki, dużo czułości przy wycieraniu, smarowaniu balsamem, przewijaniu, ubieraniu.

Kąpiel to czas relaksu, czas na ukojenie nerwów i wyciszenia. (Gdy malec wrzeszczy na widok wody lepiej chwilowo ograniczyć do minimum ten punkt wieczoru.) Pachnący i cieplutki smerf ląduje w łóżeczku. Gdy dzieci były maleńkie, przy usypianiu towarzyszyłam im ja, cicha kołysanka i nocna lampka. Nieco później, do tego zacnego grona dołączyła książka, (dla mnie czytanie to najcenniejszy, najpotrzebniejszy element naszego wspólnego dnia). Gdy nocą malucha wyrywały przyziemne potrzeby, zaspokajane były w ciszy, przy przytłumionym świetle

2. Rytuały w dniu dziecka

Dzieci wiedziały, że gdy rytuał się zaczyna w nieunikniony sposób doprowadzi je do łóżka. Poważnie buntowały się i próbowały forsować swoje pomysły, ale tylko w momentach tzw. skoków rozwojowych. To wieczorne bycie razem w ciszy, spokoju, blisko siebie pozwalało im uporządkować emocje z całego dnia. Wyciszyć się. Nazwać uczucia, jakie im towarzyszyły. Dzięki temu łatwiej zasypiały, bez płaczu, bieganiny i zamieszania.

Gdy zaniechamy rytuału i codziennie będziemy usiłowali położyć dziecko spać „z partyzanta”, o przeróżnych porach, wyrywając niespodziewanie z najlepszej zabawy, czeka nas porażka. Bunt, płacz i zgrzytanie zębów. Gdy każdy dzień wygląda inaczej maluch nie ma punktu odniesienia, nie wie, co za chwilę się wydarzy, cały czas żyje w stanie niepewności i oczekiwania. A przecież każdy dzień niesie nowe wyzwania, z każdym wiążą się nowe emocjonujące odkrycia. Wydarzenia, które zachwycą, wystraszą, rozbawią bądź zasmucą. To tak wiele dla psychiki, dla układu nerwowego, że nie ma sensu dokładać jeszcze zamieszania przy najzwyklejszych codziennych czynnościach. Warto podporządkować je stałym porom i formom.

Pobudka, jedzenie, drzemki, spacery i czas na zabawę, wszystko o tej samej porze i w ten sam sposób (co nie oznacza spaceru po tych samych ulicach czy codziennej zabawy tym samym zestawem klocków). Oczywiście czasem trzeba się dostosować, przeorganizować, ale nie przeprowadzajmy co dzień nowej rewolucji. Jeżeli musimy zmodernizować plan dnia, róbmy to stopniowo. Szczególnie ostrożnie trzeba przygotowywać dzieci na wielkie zmiany, takie jak powrót mamy do pracy, pójście do przedszkola itp. . Jeżeli z dnia na dzień zabierzemy dziecku z jego uporządkowanego świata pewnik, jakim jest mama, jego poczucie bezpieczeństwa runie jak domek z kart.

Nie przesadzajmy również chcąc naszym szkrabom urozmaicić dzień. Jedna atrakcja w ciągu dnia to dla nich cały nowy świat. Nie biegajmy z jednej sali zabaw na drugą, później do zoo, na basen, do restauracji, do cioci, sąsiadki, itd. Zbyt wiele bodźców większość dzieci przyjmie z płaczem i długo będzie je odreagowywać. Co to oznacza dla nas? Rozdrażnione dziecko, które ciężko utulić, które wybudza się ze snu, jest zmęczone, jak mówią specjaliści – przestymulowane. Starsze będzie najprawdopodobniej rozbrykane, nakręcone, niegrzeczne. Nie jest to zachęcająca perspektywa, prawda? Dozujmy dzieciakom atrakcje i zmiany, dając im możliwość oswojenia się z nowym i czas na „przetrawienie” emocji.

Rytuał wypracowany w domu bardzo przyda się na wakacjach. Świetnie oswoi pokój hotelowy i nowy świat dookoła. Własny kocyk i misiek, zbliżone pory jedzenia i snu, te same schematyczne, znane dziecku zdarzenia, z których jedno zawsze następuje po drugim, ułatwią aklimatyzację, dadzą sygnał, że chociaż otoczenie jest nowe i nieznane, Ono nadal jest bezpieczne.

3. Poczucie bezpieczeństwa dziecka

Tato, mama, rodzeństwo, dziadkowie, a nawet jeden rodzic, gdy życie tak się ułoży. Ważna jest nie tyle ilość, co jakość. Dziecko działa jak barometr. Wszelkie „skoki ciśnienia” pomiędzy domownikami odbiera z całą mocą i silnie je przeżywa. Ponieważ nie zawsze jest w stanie pojąć, co się dzieje, będzie obarczać się winą, bojąc się porzucenia.

Dlatego tak istotnym dla jego poczucia bezpieczeństwa jest to, by rodzice potrafili się porozumiewać, a konflikty rozwiązywać we właściwy sposób. Dziecko powinno widzieć, że nawet, jeżeli rodzice się spierają, to nadal się szanują, osiągają porozumienie, nie przestają kochać ani siebie, ani jego. Maluch, aby rozwijać się w spokoju, potrzebuje pewności, że gdy coś mu się przytrafi bądź, gdy narozrabia, mama i tato zawsze będą przy nim.

Bezpieczny dla dziecka świat to świat określony granicami, w którym rodzice wyznaczają zasady, decydują, co wolno, a czego nie. Gdy pozostawimy maluchowi zbyt dużą swobodę w samostanowieniu, nie przyjmie tego jak daru od losu. Wręcz przeciwnie, decydowanie o tym, co zjeść, w co się ubrać, iść na plac zabaw czy do parku, a może zostać w domu, to zbyt duży ciężar. Ważne są klarowne i proste zasady, zakazy i polecenia oraz konsekwentne przestrzeganie wyznaczonych reguł. Dzięki temu maluch wie, jakiej reakcji oczekiwać po określonej akcji. Czuje się pewnie i bezpiecznie w swym dobrze opisanym świecie.

Dziecko to dziecko, a nie partner (w pełnym tego słowa znaczeniu) dla dorosłego. Trzeba je szanować, uwzględniać jego potrzeby, preferencje, ale nie obarczać zajętej poznawaniem świata i siebie główki koniecznością podejmowania decyzji.

Dlatego w naszej rodzinie zamiast szalonej improwizacji, do perfekcji dopracowaliśmy plan dnia i nasze małe rytuały. Dzieci wiedzą, kiedy jest czas na zabawę, a kiedy na spanie czy obowiązki. Niecierpliwie czekają na takie momenty, jak wspólne czytanie czy spacer. Młodszej córki nic tak nie odciągnie od zabawy, jak perspektywa kąpieli z pianką i „przytulanek”. Ze spokojem przyjmują wszelkie ewentualne odstępstwa i poddają się wyznaczonym regułom. A wszystko to nie odbiera nam radości z bycia razem, wręcz przeciwnie – jest mniej stresu, nerwów, płaczu i awantur, a więcej czasu na zabawę i własne zainteresowania każdego z nas.

Aneta Stawiszyńska-Marciniak

Polecane dla Ciebie

Pytania do lekarzy

Mgr  Robert Gutkowski Psychoterapeuta , Rzeszów umów wizytę

Czy lek Silvecta osłabia skuteczność wkładki domacicznej?

Pytanie zasadniczo do ginekologa, ale program skierował je także do psychologa. Przyglądając się mu uważniej można by zmienić jego kierunek - jak używanie wkładki domacicznej wpływa na zdrowie psychiczne. Pozostając w ramach politycznej poprawności należałoby odpowiedzieć że nie ma żadnych ujemnych skutków. Ja dam pani jednak odpowiedź niepoprawną politycznie. Wyjdę w niej także poza neutralność światopoglądową. Próbując spojrzeć na problem nieco głębiej można powiedzieć że Pani antykoncepcję, (a właściwie wczesnoporonność) wbudowuje w siebie. Antykoncepcja i wczesnoporonność staje się elementem Pani organizmu, a w pewnym sensie także Pani psychiki. Pani organizm otrzymuje coś co ma głęboką symbolikę - zapobieganie nowemu życiu. Idąc dalej można by powiedzieć, że podobnie jak organizm zaczyna zawierać w sobie coś zapobiegającego rozwojowi nowego życia tak też w Pani psychice powstaje pewien obiekt zapobiegający nowemu życiu, w ogóle zapobiegający życiu. Gdyby psychikę potraktować jako składającą się z różnych części to pojawia się taka nowa cząstka która zapobiega życiu (w różnych aspektach). Biorąc pod uwagę, że w człowieku i tak istnieje popęd śmierci (tak przynajmniej uważają psychoanalitycy), to taka nowa śmiertelna cząstka w psychice może działanie tego popędu wzmacniać, a przez to przyczyniać się także do nasilania depresji.

Lek.  Janusz Jaworowski Chirurg , Chirurg plastyczny , Warszawa umów wizytę

Czy piersi po redukcji opadania się wyrównają?

Szanowna Pani, trudno się nie przejmować a radzić w takiej sytuacji można jedynie żeby poczekać bo jest jeszcze wcześnie po operacji. Może się wyrównają. Gdyby jednak miała Pani wątpliwości proszę o zdjęcia do oceny kontakt@drjaworowski.pl dr Janusz Jaworowski specjalista chirurgii plastycznej rekonstrukcyjnej i estetycznej specjalista chirurgii ogólnej i onkologicznej

Mgr  Maciej Rutkowski Psycholog , Psychoterapeuta , Seksuolog , Białystok umów wizytę

Co oznaczają tak bolesne stosunki?

Dzień dobry. Z opisu można wnioskować, że mimo intelektualnej gotowości do uprawiania seksu, emocjonalnie nie jest Pani jeszcze na nie gotowa - stąd prawdopodobnie nikła przyjemność podczas gry wstępnej i pieszczot i ból podczas stosunku. Dodać trzeba, że nierozsądne jest przechodzenie do seksu genitalnego, jeśli gra wstępna nie spełnia istotnej funkcji - czyli nie podnieca. Wygląda na to, że, powodowana uczuciem do partnera, zmusza się Pani do współżycia. Warto zatem na razie rozważyć zasadność podejmowania stosunków na rzecz rozwijania innych form seksualnych zachowań, ponieważ kontynuowanie bolesnych stosunków może skutkować zgeneralizowaną awersją do seksu. Powyższe rozważania niekoniecznie mogą być trafne, dlatego też, w celu rzeczywistego zdiagnozowania źródła problemu, sugerowałbym konsultację seksuologiczną - najlepiej razem z partnerem. Pozdrawiam.

Lek.  Janusz Jaworowski Chirurg , Chirurg plastyczny , Warszawa umów wizytę

Jakie są sposoby na powiększenie piersi?

Szanowna Pani, Według moich pacjentek najbardziej przewidywalne i trwałe powiekszenie piersi o ładnym naturalnym kształcie dają jedynie implanty. Inne tzw nie inwazyjne metody są równie kosztowne jednak efekt znika. Z punktu widzenia onkologa wszystkie preparaty wstrzykiwane do piersi stanowią pewne zagrożenie dla dalszej profilaktyki nowotworów piersi. Zapraszam do kontaktu kontakt@drjaworowski.pl dr Janusz Jaworowski specjalista chirurgii plastycznej rekonstrukcyjnej i estetycznej specjalista chirurgii ogólnej i onkologicznej

Mgr  Maciej Rutkowski Psycholog , Psychoterapeuta , Seksuolog , Białystok umów wizytę

Dlaczego partnerka nie ma orgazmu waginalnego?

Dzień dobry. Jak można przypuszczać, Pana partnerka jest - podobnie jak Pan - osobą młodą. U młodych ludzi, rozpoczynających dopiero współżycie nierzadko występują problemy z osiągnięciem właściwej erekcji, nawilżeniem pochwy, osiągnięciem satysfakcji, etc. W większości dolegliwości te ustępują same wraz z nabieraniem doświadczenia i "uczeniem się" własnego ciała i ciała partnera/ki. U części jednak osób problemy te nie tylko nie ustępują, ale wręcz się pogłębiają (najczęściej z powodu nadmiernego przejmowania się swoim stanem), w związku z czym wymagają pomocy specjalisty. Z opisu można wnioskować, że Pańskiej partnerce prawdopodobnie bardziej odpowiada drażnienie łechtaczki, co skutkuje osiągnięciem przez nią orgazmów - w dodatku wielokrotnych. Tego rodzaju "przypadłości" nie leczy się, ponieważ jest ona normą - wiele kobiet osiąga orgazm nie poprzez drażnienie pochwy, a właśnie łechtaczki. Pańskie wątpliwości najlepiej rozwiałaby konsultacja z seksuologiem, dzięki której mógłby Pan bliżej zapoznać się ze specyfiką kobiecego orgazmu - znacznie bardziej skomplikowanego niż orgazm męski oraz zrozumieć również własną rolę w relacji - nie tylko seksualnej. Pozdrawiam.

Mgr  Magdalena Golicz Psycholog , Psychoterapeuta , Chorzów umów wizytę

Czy miesiączka nasila nerwicę?

Wiele kobiet odczuwa zmiany zachodzące w organizmie w cyklu miesiączkowym. Objawy są różne, w tym wzrost napięcia, drażliwości. To z kolei może mieć wpływ na odczuwany przez Panią lęk lub niepokój lub też utrudniać wypracowane wcześniej strategie zaradcze. Warto jednak omówić to szerzej ze swoim psychoterapeutą. Być może także dobrym pomysłem byłoby zwiększenie częstotliwości spotkań z terapeutą?

Dr n. med.  Maciej Matuszczyk Psychiatra , Seksuolog , Katowice umów wizytę

Czy seks będzie mi kiedyś sprawiał przyjemność?

Ból przy stosunku nie jest niestety rzadkością. Polecam najpierw wizytę u ginekologa, aby wykluczyć jakiekolwiek przyczyny biologiczne. Polecam poszukanie ginekologa, który jest jednocześnie seksuologiem - bo jeśli wykluczy przyczyny organiczne - będzie mógł pomóc w zakresie problemu jakim jest Dyspareunia nieorganiczna (proszę poszukać w google). Podsumowując - to jest do wyleczenia, ale trzeba nie da się tego zrobić bez wizyty u specjalisty.

Fora dyskusyjne

Popularne preparaty i suplementy diety

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska S.A. z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.