Przejdź na WP

Wygodne matki. Dlaczego macierzyństwo powinno być na receptę?

Wciąż słyszymy lub czytamy o sytuacjach, w których znalazły się dzieci przez nieuwagę lub lekkomyślność rodziców. Zgubiony czterolatek w galerii handlowej, dziecko śpiące w foteliku na parkingu, czy dwulatek spędzający kilka godzin dziennie przed telewizorem lub tabletem. Szokujące są także pytania publikowane w mediach społecznościowych przez mamy szukają porady, np. czy mogą dziecku podać hydroksyzynę, aby poszło spać, bo już są zmęczone, albo czy mogą zostawić na dwie godziny śpiącego niemowlaka w łóżeczku, aby wyskoczyć na imprezę. Niestety nie są to sytuacje wymyślone na potrzeby artykułu, a rzeczywistość wielu kobiet, które z jakichś powodów niedojrzały do roli, w której się znalazły.

Zobacz film: "Pomysły na wspólne, rodzinne spędzanie czasu"

1. Po pierwsze: niebezpieczeństwo

Nie wszystkie mamy zdają sobie sprawę z tego, że ich zachowanie może zagrażać zdrowiu, a nawet życiu dziecka. Przykładem może być np. niezapinanie dziecka w foteliku. Choć brzmi to jak kiepski żart, naprawdę można spotkać kobiety, które biorą niemowlaki na ręce do samochodu i wyruszają w drogę.

Lekkomyślne jest także wrzucanie nagich zdjęć dziecka na profile w mediach społecznościowych.

Podawanie dziecku jakichkolwiek leków bez konsultacji z lekarzem jest ryzykowne. A wspomniana hydroksyzyna jest psychotropem i może doprowadzić nawet do śmierci dziecka. Warto więc zawsze zadać sobie pytanie, jakie konsekwencje może mieć nasze zachowanie. Co więcej, nie wierzmy w szczęście losu mówiąc, że ktoś tak robi i wszystko jest dobrze. Bo może być, ale do czasu.

2. Wygoda czy przemęczenie?

Ciekawy jest także powód, dla którego matki coraz częściej sięgają po ryzykowne sposoby na radzenie sobie z sytuacjami dnia codziennego. Czy jest to wygodnictwo, przemęczenie, a może lekkomyślność i niedojrzałość do roli matki? To ostatnie wynika nie tylko z obowiązków, jakie nakładane są na kobietę prowadzącą dom i wychowującą potomstwo, ale także z trybu życia, jaki chce prowadzić.

  • Dzisiejszy model rodziny nuklearnej (2+1) dalece odbiega od dawniej wyznawanego modelu rodziny wielopokoleniowej (dziadkowie, rodzice, dzieci) - tłumaczy WP parenting psycholog Mateusz Dobosz ze Specjalistycznego Psychiatrycznego ZOZ w Jarosławiu.

Widać to na przykładzie młodych kobiet, które robią karierę, prowadzą bloga, chcą być ciągle "na bieżąco". Pęd życia i promowany w mediach model zachowania nakazuje wspinanie się po szczeblach kariery zawodowej, co często gryzie się z rolą mamy. ****

Coraz szybciej rozpoczynane samodzielne życie niesie ze sobą wiele problemów i trudności, w których nie możemy już liczyć na pomoc rodziców czy dziadków. Konsumpcjonizm, chęć zabawy i korzystania z życia (które na każdym kroku podsuwa nam coraz to nowszą formę rozrywki) odsuwa nas od myślenia o przyszłości. Dodajmy do tego uzależnienie od portali społecznościowych, telefonu, alkoholu czy nikotyny i okazuje się, że macierzyństwo jest jedynie przeszkodą w zaspakajaniu własnych potrzeb.

Prawo autorskie: <a href='http://pl.123rf.com/profile_belchonock'>belchonock / 123RF Zdjęcie Seryjne</a>
Prawo autorskie: belchonock / 123RF Zdjęcie Seryjne

3. Dzieci same sobie

Coraz częściej można sportkać mamę, która nie zwraca uwagi na dziecko bawiące się na placu zabaw, bo rozmawia przez telefon lub odświeża co chwilę swojego Facebooka. Będąc w domu, "zajmuje" dziecko podsuwając bajki w telewizji, piosenki na tablecie albo filmiki na laptopie. Sama również spędza czas głównie w świecie wirtualnym. Pozostawia dziecko samemu sobie.

  • Takim zachowaniem wpływamy na rozwój dziecka, które kształtuje wysokoreaktywny temperament - przekonuje psycholog.

Taka osoba w przyszłości jest dużo bardziej podatna na choroby, stres i gorzej radzi sobie ze zmianami. Jest bardziej zaradna życiowo i samodzielna, jednak odbywa się to kosztem problemów ze zdrowiem psychicznym, jak i fizycznym.

Niskie poczucie własnej wartości u dzieci
Niskie poczucie własnej wartości u dzieci [7 zdjęć]

Może się nam wydawać, że wszystko jest w porządku. Nasza pociecha śmieje się, jest pogodna i radosna....

zobacz galerię

4. Rodzic weekendowy

Inną grupą są rodzice, mający w pobliżu dziadków, którzy chętnie korzystają z ich pomocy przy opiece. Są tacy, którzy zawożą dziecko do dziadków w poniedziałek i odbierają w piątek wieczorem. W domu maluch jest tylko w weekendy.

Weekendowi rodzice tłumaczą swoją decyzję nadmiarem obowiązków, niewygodnymi godzinami pracy czy po prostu zmęczeniem. Zapominają jednak o skutkach, jakie odczuje dziecko. Jak zauważył psycholog Mateusz Dobosz, „podrzucanie" dzieci dziadkom, jak często mówią na to rodzice, jest bardzo wygodne i komfortowe, zwłaszcza gdy mamy wymagającą pracę.

  • Czy jednak ma to jakiś pozytywny wpływ na dziecko? Nic bardziej mylnego - dodaje.

Dajemy przez to do zrozumienia naszym pociechom, że czas dla nich przeznaczony jest czymś luksusowym, czymś, na co muszą czekać. Pokazujemy, że są mniej ważni od pracy zarobkowej czy codziennej rutyny. Dziecko czuje, że jest mało wartościowe.

Skąd więc wziąć receptę na dziecko, aby nie stało się ofiarą swoich własnych (mniej lub bardziej świadomych) rodziców? Przede wszystkim warto zadać sobie pytanie, czy jestem emocjonalnie i społecznie gotowy do bycia rodzicem. Dziecko to nie tylko urocze ubranka i zmiana pieluchy, ale przede wszystkim czas i bliskość z rodzicami, którego mały człowiek potrzebuje.

Przy okazji warto zastanowić się, czy nie wpadliśmy w szpony uzależnienia od mediów. Może na próbę dajmy sobie tydzień bez telefonu, komputera albo telewizji?

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska S.A. z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.