Trwa ładowanie...

Wychowankowie domu dziecka w Gdańsku błagają o pomoc

- Chciałabym, żeby pani dyrektor honorowo odeszła ze stanowiska – mówi Sabina Skaza, była wychowawczyni w Domu Integracyjno-Rodzinnym w Gdańsku. Odnosi się tym samym do informacji na temat konfliktu dyrekcji placówki z jej pracownikami. Sprawa wyszła na jaw po tym, jak wychowankowie DIR napisali list do Rzecznika Praw Obywatelskich.

Zobacz film: "Jak zaaranżować pokój dla niemowlaka?"

Do Adama Bodnara, Rzecznika Praw Obywatelskich oraz Marka Michalaka, Rzecznika Praw Dziecka list napisało czworo z ośmiorga dzieci przebywających w placówce. Skarżą się, że są niesprawiedliwie traktowani, dyrekcja stosuje wobec nich szantaż i przemoc emocjonalną, a "wychowawcy, którzy chcieli dla nas jak najlepiej, którzy jej (tj. pani dyrektor - przyp. red) się postawili, zaczęła ich po prostu źle traktować, mobbingować”, czytamy w dokumentach.

Przeczytaj także:

Sygnały o tym, że w Domu Integracyjno-Rodzinnym przy ul. Batorego w Gdańsku źle się dzieje, dotarły także do Urzędu Miasta. - W odpowiedzi na nie zastępca prezydenta Gdańska zlecił kontrolę w ośrodku. Jej pełne wyniki znane będą za kilka tygodni, ale szczątkowe informacje sugerują, że w placówce doszło do konfliktu pomiędzy dorosłymi, a dzieci padły ofiarą tej kłótni.

- Te wszystkie informacje na tę chwilę nie znajdują potwierdzenia, ale chcemy zakończyć kontrolę, żeby wyświetlić wszystkie fakty związane z tym domem i jego funkcjonowaniem. W tym miejscu całkiem niedawno trwała długa kontrola ewentualnego mobbingu, którego miała dopuścić się pani dyrektor. Jednak niczego takiego nie potwierdzono – mówi dla Radia Gdańsk, Piotr Kowalczuk, zastępca prezydenta miasta Gdańska.

- Zarzuty z tamtej sprawy i zarzuty w tych listach są podobne. Dlatego jestem spokojny, że w tym domu dzieciom nie dzieje się żadna krzywda. Osoby, które dziś są mocno zaangażowane w nagłaśnianie kolejnego konfliktu, brały również udział w tamtej kontroli. Tym bardziej to dziwne, dlatego bardzo rzetelnie sprawdzamy fakty – dodaje.

1. Drugie dno

Jak się okazuje, sprawa swoje początki faktycznie ma w sporze na linii dyrekcja – pracownicy. W 2016 roku do Wydziału Rozwoju Społecznego Urzędu Miasta w Gdańsku trafiła skarga na Magdalenę Grabarczyk-Bródkę, dyrektorkę DIR-u. Zarzucano jej mobbingowanie pracowników.

- Pani dyrektor zachowywała się bardzo apodyktycznie, toczyła walki z pracownikami. Mieliśmy wrażenie, że za wszelką cenę chciała się pozbyć ówczesnej koordynatorki DIR-u. To była bardzo empatyczna, ciepła osoba, mająca fantastyczny kontakt z dziećmi. W obliczu konfliktu pomiędzy koordynatorką a dyrekcją, my – wychowawcy, stanęliśmy po stronie koordynatorki. I wtedy się zaczęło – opowiada w rozmowie w WP parenting Sabina Skaza.

Według relacji byłej już pracowniczki DIR-u dyrektorka miała mścić się na dzieciach za to, że pracownicy wypowiedzieli jej posłuszeństwo. W międzyczasie kilkoro wychowawców zostało zwolnionych z pracy, a dzieci popadały w coraz większe kłopoty. Zaczęły się wzmożone wagary, bunty. W odpowiedzi na to nowa koordynator placówki miała nakładać na młodzież łączone kary, ograniczać wychowankom kontakty z wychowawczyniami.

W lutym 2017 roku czworo dzieci podjęło decyzję i napisało list do Rzecznika Praw Obywatelskich.

2. Wychowawcy: mówimy dość

- Nie ma dnia, by do mnie nie dzwonili i nie płakali w słuchawkę. Proszę sobie wyobrazić, że 13-letni chłopiec biegał po Gdańsku i mnie szukał. Inny chłopiec, również z depresją i innymi problemami musi do końca miesiąca opuścić DIR. Przecież on nie będzie miał gdzie pójść. Nie poradzi sobie – mówi Sabina Skaza. - Dla mnie jest to nie do pomyślenia, jak można tak traktować drugiego człowieka.

  • To nie jest tak, że mieszamy dzieci w nasz konflikt. Ten konflikt toczy się o dzieci – mówi Radiu Gdańsk Olga Pajewska, była wychowawczyni. Gdy doszło do sytuacji, że dzieci płaczą, dziecko upośledzone ucieka z domu albo mówi, że coś sobie zrobi, to powiedzieliśmy: dość!

Sprawą przemocy w Gdańskim Domu Integracyjno-Rodzinnym zajmuje się już Rzecznik Praw Obywatelskich. - Sprawdzimy, czy placówka odpowiednio wprowadzała program usamodzielniania się wychowanków oraz zbadamy czy relacje pomiędzy pracownikami a dyrekcją mogły w jakikolwiek sposób wpłynąć na tych wychowanków - mówi Lesław Nawacki, kierownik Zespołu Prawa Pracy i Zabezpieczenia Społecznego w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich.

Pracownicy DIR nie chcą wypowiadać się dla mediów. Natomiast byli wychowawcy mówią jasno: chcemy wrócić do tego domu i tych dzieci. Chcemy honorowego odejścia pani dyrektor ze stanowiska.

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.