Sól i cukier powrócą do szkolnych stołówek?

Anna Zalewska, nowa minister edukacji, krytycznie odnosi się do wprowadzonych przez poprzedni rząd restrykcji dotyczących żywienia w szkolnych stołówkach. Zgodnie z jej zapowiedzią na stoły uczniów powrócą produkty, o które zwolennicy zmian jeszcze kilka tygodni temu prowadzili prawdziwą batalię.

Działania resortu zdrowia i edukacji polegające na wyeliminowaniu określonych produktów ze szkolnych jadłodajni i sklepików miały na celu zmniejszenie odsetka dzieci zmagających się z otyłością. Szeroko dyskutowane zmiany funkcjonujące od września bieżącego roku najprawdopodobniej nie zostaną jednak utrzymane.

Powołana na stanowisko ministra edukacji narodowej Anna Zalewska zapowiada, że jednym z pierwszych podjętych przez nią działań będzie odstąpienie od tych ograniczeń.

Zobacz film: "Wybór odpowiedniego przedszkola"

Zdaniem minister nowe rozporządzenia nie przyniosły oczekiwanych efektów. Dzieci, które w zamyśle miały docenić wartość zdrowego odżywiania, rezygnują z jedzenia niesmacznych ich zdaniem posiłków. Na zmianach w największym stopniu cierpią dzieci pochodzące z ubogich rodzin, dla których możliwość zjedzenia obiadu w stołówce jest szczególnie ważna.

Jak podkreśla Anna Zalewska, wydawanie zakazów nie jest najlepszą metodą kształtowania u młodego człowieka zdrowych przyzwyczajeń. Ich miejsce powinny zastąpić działania mające na celu edukację społeczeństwa.

Decyzja minister wywołała spore kontrowersje. Pojawiają się głosy, że wycofanie wprowadzonych zmian konsultowanych wcześniej ze specjalistami w dziedzinie zdrowego żywienia w momencie, w którym placówki po początkowych trudnościach wreszcie się przystosowały, uderzyłoby w autorytet rządzących. Co więcej, oznaczałoby, że wysokie koszty prowadzonych przez stacje sanitarno-epidemiologiczne szkoleń poniesione zostały niepotrzebnie.

Chociaż, jak wynika z prowadzonych przez olsztyński sanepid badań, zdecydowana większość rodziców opowiada się za koniecznością zmiany dziecięcych nawyków żywieniowych na zdrowsze, nie są oni zadowoleni ze szkolnych posiłków. Problemem jest również deficyt odpowiednich produktów na rynku, a także przyzwyczajenia uczniów.

Mimo to niemal 25 proc. szkolnych jadłodajni nie miało większych kłopotów z dostosowaniem się do wymaganych rozwiązań. Najlepsze efekty osiągnięto na gruncie przedszkoli, gdzie nowe zasady wprowadzono dość płynnie, a dzieci nie miały większego problemu z zaakceptowaniem smaku serwowanych im potraw.

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska S.A. z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
    Podoba Ci się ten artykuł? Chcesz więcej? Polub
    i bądź na bieżąco!