Nastolatka uratowała życie trzyletniej dziewczynce

Gdyby nie nastoletnia Caitlin Lewis, mała Tallulah mogłaby już nie żyć. Trzylatka zadławiła się cukierkiem. Nikt z obecnych z nią dorosłych nie potrafił jej pomóc. Zrobiła to dopiero przechodząca obok przypadkowa dziewczyna. - Zawdzięczam jej najważniejsze – życie mojego dziecka – mówi Leigh-Anne Challinor, mama trzylatki.

Było słoneczne popołudnie. 26-letnia Leigh-Anne pojechała z trójką swoich dzieci do rodziców. Dwóch chłopców: JJ ( 5 lat) i Lennon (4 lata) oraz córeczka Tallulah (3 lata) śmiali się i dokazywali w ogrodzie. Nic nie zapowiadało takiego zakończenia.

I wtedy babcia poczęstowała dzieci cukierkami. - Była godzina 14.45 kiedy Tallulah zaczęła się dławić, a my zamiast ją ratować – spanikowaliśmy – opowiada mama dziewczynki.

Zobacz film: "Jak zadbać o prawidłowe relacje z dzieckiem?"

  • Wydawało mi się, że czas stanął w miejscu. Nikt z dorosłych tam obecnych nie wiedział, co zrobić. Uderzaliśmy ją w plecy, ale to nie pomagało – relacjonuje kobieta.

Kiedy Leigh-Anne zdecydowała się wezwać pogotowie, dziewczynka zaczęła robić się sina i tracić kontrolę nad ciałem. Kobieta wiedziała, że ma coraz mniej czasu, aby uratować córkę. Wybiegła na ulicę i zaczęła wołać o pomoc. I wtedy właśnie zdarzył się cud.

Rozpaczliwe wołanie usłyszała 17-letnia Caitlin Lewis, która szła właśnie do pracy. Dziewczyna zareagowała natychmiast.

  • To takie uczucie, jakby ktoś ustawił mnie na autopilota – tłumaczy nastolatka, która zasad udzielania pierwszej pomocy uczyła się w harcerstwie.
(Facebook)

Najpierw sprawdziła, czy trzylatka oddycha. Następnie odwróciła dziecko tyłem do siebie i postawiła pomiędzy wyciągniętymi rękoma. Dłoń splotła w pięść, nakryła ją drugą i ucisnęła miejsce pomiędzy mostkiem żebrowym a żołądkiem, podnosząc jednocześnie lekko ciało trzylatki.

Po kilku takich uciskach cukierek, który utknął w przewodzie oddechowym, wypadł, a dziewczynka zaczęła płakać i rzuciła się w ramiona mamy.

Wszystko stało się tak szybko, że Leigh-Anne nie zdążyła podziękować 17-latce za uratowanie życia jej córce. Dlatego też kobieta opisała całe zajście na Facebooku, licząc, że tym sposobem odnajdzie nastolatkę.

I tak też się stało. Już dzień później Leigh-Anne odnalazła Caitlin. - Podziękowałam jej serdecznie, chociaż nigdy nie będę mogła w 100 proc. się odwdzięczyć – mówi kobieta. - Jedno jest pewne. Zamierzam pójść na kurs pierwszej pomocy – dodaje.

Historia Leigh-Anne z Wielkiej Brytanii nie jest jedynym takim przypadkiem. Nie jest tajemnicą, że udzielanie pierwszej pomocy stanowi duże wyzwanie i nie każdy potrafi to zrobić. Tymczasem w Polsce jest to prawny obowiązek, za którego niewykonanie – według artykułu 162. Kodeksu karnego, grozi nawet do 3 lat pozbawienia wolności.

Mimo to, aż 45 proc. Polaków przyznaje, że nie potrafiłoby udzielić pierwszej pomocy, gdyby byli świadkiem wypadku. Według statystyk udzielamy jej tylko w 15 przypadkach na 100. Najczęściej dzwonimy na policję, pogotowie lub straż pożarną i czekamy. To zdecydowanie za mało. Moglibyśmy zrobić dużo więcej. W takich momentach liczy się natychmiastowa reakcja.

 

Już jedna minuta zmniejsza szanse na przeżycie ofiary wypadku o 7-10 proc. W momencie, gdy wykonywalibyśmy resuscytację krążeniowo-oddechową (dwa wdechy i trzydzieści uciśnięć klatki piersiowej – u dorosłych), szanse na przeżycie maleją już tylko o 3-4 proc.

Co jednak robić w przypadku zadławienia? Najbardziej skuteczną formą pierwszej pomocy, jest ta, którą zastosowała Caitlin Lewis, czyli rękoczyn Heimlicha (zwany też chwytem Heimlicha).

Rękoczym Heimlicha pomaga w niemal 100 proc. przy zadławieniach. Inaczej wykonuje się go u dzieci, inaczej u dorosłych.

W przypadku dorosłych, osobę dławiącą się należy postawić tyłem do siebie i objąć rękami tak, by osoba udzielająca pomoc mogła spleść dłoń w pięść, nakryć ją drugą i umieścić je poniżej mostka żebrowego, a trochę powyżej żołądka. Następnie należy wykonać mocny ucisk dłońmi.

W przypadku małych dzieci i niemowląt, chwyt Heimlicha wykonuje się inaczej. Dziecko należy położyć na kolanach udzielającego pomocy tak, by jego klatka piersiowa znajdowała się niżej niż biodra. Następnie należy otworzyć usta dziecka i wykonać kilka mocnych uderzeń w plecy.

Chwyt Heimlicha stosujemy z przerwami do momentu usunięcia ciała obcego z dróg oddechowych lub do momentu utraty przytomności przez dziecko.

Warto pamiętać, że za nieudzielenie pomocy grozi odpowiedzialność karna. Za udzielenie jej nieprawidłowo, ale kierując się dobrą wolą, na pewno nie zostaniemy ukarani.

 

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska S.A. z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.