Trwa ładowanie...

Legendy warszawskie, które trzeba znać

Legendy warszawskie znane są większości z nas. Dzieci uczą się o nich już w przedszkolu. Pamiętamy o nich, spacerując ulicami stolicy. Są elementem naszej tożsamości. Ale czy na pewno potrafisz właściwie je opowiedzieć? Przypominamy trzy legendy warszawskie, które warto znać.

Zobacz film: "Dlaczego dziewczynki mają lepsze oceny w szkole?"

spis treści

1. Legendy warszawskie. Czym są?

Legendy warszawskie w opracowaniu Artura Oppmana, poety doby Młodej Polski, przez długi czas obowiązywały w szkole podstawowej jako szkolna lektura. To z tej książki dzieci dowiadywały się, skąd wzięła się nazwa stolicy Polski, gdzie mieszkała Złota Kaczka i skąd do Warszawy przypłynęła syrenka.

Akcja legend toczy się na ulicach i w kamienicach Starówki i Nowego Miasta oraz w ich bliskim sąsiedztwie, choć niekiedy możemy też usłyszeć o Placu Trzech Krzyży, Łazienkach Królewskich czy o Pałacu w Wilanowie.

Pamiętajmy o tym, że legendy warszawskie istnieją w wielu różnych wersjach. Inaczej są przedstawione w książkach dla przedszkolaków, inaczej dla starszych dzieci i młodzieży.

W 2016 roku Muzeum Warszawskie wydało zbiór 61 tekstów pt. "Legendy warszawskie. Antologia". Na ponad 600 stronach znalazły się opowieści spisywane w XIX wieku przez historyka Walerego Przyborowskiego oraz folklorystów Kazimierza Władysława Wójcickiego i Romana Zamorskiego. Nie zabrakło też literackich opracowań legend m.in. Edmunda Jezierskiego, Artura Oppmana, Ewy Szelburg-Zarembiny, Marii Krüger, Wandy Chotomskiej czy Zdzisława Nowaka. To książka, po lekturze której inaczej patrzy się na Warszawę i jej historię.

Przeczytaj również:

1.1. Legenda o warszawskiej syrence

Dawniej, kiedy Warszawa nie była miastem, a rybacką osadą, w Wiśle mieszkały syreny. Jedna z nich, która dotychczas żyła w Morzu Bałtyckim, wyruszyła w podróż na południe. Zmęczona pływaniem postanowiła odpocząć na piaszczystej plaży w okolicach dzisiejszego Starego Miasta. Tak jej się te okolice spodobały, że postanowiła osiąść tu na stałe.

Rybacy nie byli jednak zadowoleni. Chcięli schwytać syrenę, która mąciła im wody i odstraszała ryby. Kiedy jednak usłyszeli jej śpiew, zaniechali tego pomysłu. Muzyka była kojąca dla uszu i wywołała duże wzruszenie.

Pewnego dnia syrenka została pojmana przez chciwego kupca, który chciał więzić ją i pokazywać podczas festynów, za co miał brać pieniądze. Pełen żalu śpiew syreny usłyszał syn rybaka, który wyruszył z innymi na pomoc.

Niezwykła pół-kobieta w ramach wdzięczności obiecała strzec osady i zawsze jej bronić. Dziś jej pomniki można podziwiać w Warszawie na Rynku Starego Miasta, nad Wisłą i na wiadukcie Markiewicza nieopodal hotelu Bristol. A jeśli się dobrze rozjerzymy, dostrzeżemy ją też na ścianach domów, latarniach, witrażach i szyldach.

Legenda o Lechu, Czechu i Rusie. Dlaczego warto ją opowiedzieć najmłodszym?
Legenda o Lechu, Czechu i Rusie. Dlaczego warto ją opowiedzieć najmłodszym?

Legenda o Lechu, Czechu i Rusie to jedna z najstarszych polskich legend. Opowiada o początkach państwa...

przeczytaj artykuł

1.2. Legenda o Warsie i Sawie

Kiedy zapytamy dziecko, skąd wzięła się nazwa stolicy, odpowie, że z połączenia imion Warsa i Sawy. I choć ich historia najpewniej nie wydarzyła się w rzeczywistości, zna ja chyba każdy Polak.

Król Kazimierz Odnowiciel, kiedy podróżował z Krakowa do Gniezna, postanowił odpocząć w rybackiej chacie. Nie była bogata, ale mieszkało w niej gościnne małżeństwo. Niedawno urodziły się im bliźnięta, których jednak nie mogli ochrzcić (w pobliżu nie było kościoła).

Po skończonej kolacji król chciał zapłacić za gościnę, jednak gospodarze niczego nie chcieli. Król postanowił więc pomóc w organizacji chrzcin i poprosił, by mógł zostać ojcem chrzestnym bliźniąt. Kapłan w czasie uroczystości nadał dzieciom imię Warsa i Sawy.

Inna wersja legendy mówi o tym, że to gospodarze nosili imiona Warsa i Sawy. Kiedy pomogli zagubionemu podczas polowania księciu Ziemomysłowi, panu okolicznych dóbr, ten odwdzięczył się nadaniem im okolicznych ziem.

1.3. Legenda o Bazyliszku

W piwnicy kamienicy przy ulicy Krzywe Koło mieszkał potwór zwany Bazyliszkiem. Miał skrzydła jak nietoperz, ogon krokodyla i łapy zakończone pazurami. Ten na kogo spojrzał, zamieniał się w kamień.

Nocami Bazyliszek zabijał i zjadał zwierzęta, a także niszczył ulice Warszawy. Śmiałkowie próbowali zabić potwora, ale żadnemu to się nie udało. Każdy stawał się kamiennym posągiem.

Do Warszawy przybył krawiec o drobnej posturze, ale z hartem ducha i odwagą. Postanowił pomóc mieszkańcom stolicy. Uzbroił się w lustro i zszedł do podziemi.

Bazyliszek spał, co krawczyk wykorzystał: ustawił się odpowiednio, skierował odbicie lustra na potwora i obudził go. Kiedy ten otworzył oczy i spojrzał na siebie w odbiciu, skamieniał. Z kolei inni zamienieni w posągi ponownie stali się żywymi istotami. Warszawa znów stała się spokojnym i wolnym miastem.

Polecane dla Ciebie
Pomocni lekarze
Szukaj innego lekarza
Komentarze
Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.