Trwa ładowanie...

Ślub w 36 godzin i starania o dziecko. Nieoperacyjny guz mózgu wywrócił ich życie do góry nogami

U Stuarta Bathersa zdiagnozowano nieuleczalny guz mózgu. Mimo to mężczyzna postanowił się oświadczyć, a ślub został zorganizowany w 36 godzin. Młoda para chce spróbować in vitro, by zrealizować marzenia o posiadaniu dzieci.

Zobacz film: "Największe wpadki ślubne"

spis treści

1. Straszna diagnoza

Kiedy Stuart Bathers zaprosił Esther Williams na randkę w czerwcu 2020 roku, żadne z nich nie spodziewało się, że zaledwie po kilku miesiącach będą rozmawiać o posiadaniu dzieci i planowaniu wspólnej przyszłości.

Stu i Esther
Stu i Esther (Facebook)

Wszystko zmieniło się pod koniec stycznia 2021 roku. Stuart skarżył się przez dwa dni na silny ból głowy. Początkowo para myślała, że spowodowany był stresującą pracą, ale kiedy Stuart obudził się, nie mogąc powiedzieć Esther, jak ma na imię, zdali sobie sprawę, że coś jest nie tak.

Nie mogąc umówić się na wizytę przez dwa tygodnie z powodu pandemii, postanowili wezwać pogotowie. Po wykonaniu badań lekarz poinformował ich, że podejrzewa u Stu glejaka.

"Stu po prostu siedział, nie mogąc wydobyć z siebie słowa" – mówi Esther.

2. Niespodziewane oświadczyny

Tydzień później, gdy para czekała w szpitalu na wyniki badań, Stu powiedział Esther, że chce zrobić coś ważnego. Wyciągnął telefon i zadzwonił do jej mamy, pytając ją, czy zgadza się na ich ślub.

"Oczywiście wiedział, jaka będzie moja odpowiedź, a moja mama zawołała "TAK", mówiąc, że tak jak ja kochała go od chwili, gdy go poznała" – wspomina Esther.

Stu poprosił Esther o rękę w szpitalu
Stu poprosił Esther o rękę w szpitalu (Facebook)

1 lutego para odbyła rozmowę wideo ze swoim neurochirurgiem, który powiedział im, że rak Stu jest nieuleczalny, ale operacyjny - więc mieli dużo więcej czasu, niż początkowo zakładano. Wiedząc, że operacja została zaplanowana na 12 lutego i wcześniej musieliby się izolować przez ponad tydzień, Stu zasugerował w drodze do domu, aby pobrali się jak najszybciej.

"Wiedzieliśmy, że po operacji będzie potrzebował tygodni chemioterapii i radioterapii, a rekonwalescencja będzie trwała jeszcze przez wiele tygodni, więc to był nasz czas" - wyjaśnia Esther.

Następnego ranka, przygotowując się do ślubu, para otrzymała kolejny telefon od neurochirurga. Rezonans wykazał, że guz urósł, więc operacja nie wchodziła już w grę. Zmieniło się to w ciągu kilku dni, wskazując, jak szybki i agresywny był ten nowotwór.

"Nie mogąc się z tym pogodzić, skupiliśmy się na ślubie. Stu jak zawsze był pozytywnie nastawiony, pomimo najgorszych wieści" – mówi Esther.

3. Ślub w cieniu nowotworu

Pobrali się w urzędzie stanu cywilnego w Stroud. Cała ceremonia była ograniczona do zaledwie czterech gości: matek pary młodej, ojczyma Esther i młodszej siostry Stu, Laury.

"Z pewnością nie był to wielki ślub, o jakim marzyliśmy, ale na swój sposób był doskonały" - mówi Esther.

Ślub Esther i Stuarta
Ślub Esther i Stuarta (Facebook)

Jednak para nie mogła uczestniczyć w weselu. Od razu po ceremonii pojechali do szpitala na biopsję, która wykazała, że był to glejak IV stopnia. Stu został skierowany na chemio- i radioterapię, które pozwoliły zatrzymać wzrost guza. Z pomocą logopedy stopniowo odzyskuje mowę.

Para obiecała sobie, że zrobią wszystko, aby mieć dziecko. Po sześciu tygodniach intensywnej terapii rozpoczęli starania z pomocą sztucznego zapłodnienia. Mają świadomość, że Stuart może nie dożyć narodzin swojego dziecka. Mimo to nie tracą nadziei i aktywnie poszukują alternatywnych metod leczenia raka.

"Jesteśmy bardzo podekscytowani, że rozpoczęliśmy naszą przygodę z zapłodnieniem in vitro już teraz. Mój mąż jest najodważniejszą, najbardziej inspirującą osobą, jaką znam. Zrobił wszystko, żeby pokazać temu guzowi, kto tu rządzi. I będzie najlepszym tatą, jakiego można sobie wyobrazić" – mówi Esther.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Polecane

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.