Trwa ładowanie...

Przeprowadziliśmy eksperyment. Zostawiliśmy lalkę w samochodzie. Prawie nikt nie zareagował

Temperatura powietrza sięga już 30 stopni, a my coraz częściej słyszymy o przypadkach, kiedy rodzice zostawiają swoje dzieci w samochodach. Już 20 minut wystarczy, żeby dziecko dosłownie "ugotowało się" z gorąca. Postanowiliśmy sprawdzić, czy Polacy reagują na zagrożenie. Do samochodu osobowego włożyliśmy lalkę i czekaliśmy.

Zobacz film: "Coraz młodsi umierają na zawał i udar"

1. Dziecko w aucie

Zatrzymaliśmy się na parkingu przy jednym z supermarketów. Żar lał się z nieba. To jeden z tych dni, kiedy wyjście z klimatyzowanego samochodu jest uciążliwe nawet dla młodej i zdrowej osoby. Temperatura powietrza przekraczała 30 stopni. W takich warunkach pozostawienie dziecka w samochodzie na kilkadziesiąt minut może mieć tragiczny finał.

Do fotelika samochodowego włożyliśmy lalkę. Jej głowę lekko okryliśmy pieluszką. Otrzymaliśmy zamierzony efekt - lalka wyglądała jak dziecko. Zostawiliśmy samochód i rozmawialiśmy kilka merów dalej, czekając czy ktoś zainteresuje się tym, że samochód nie jest pusty.

(arch.prywatne)

Minęło 5 minut i nie było żadnej reakcji. Gdyby w samochodzie było prawdziwe dziecko, zaczęłoby się pocić, miało ograniczony dostęp do tlenu, jego saturacja zaczęłaby spadać.

Koło samochodu przeszło już 50 osób, żadna nie zauważyła, że fotelik nie jest pusty. Kolejne minuty mijały. Dopiero po 15 minutach jakaś kobieta dostrzegła "dziecko". Spojrzała, widać, że waha się, czy zareagować. W końcu odchodzi. Nie dojrzała nawet czy to lalka. Nagle stanęła i wróciła. Zapytaliśmy, czy coś się stało.

- Wydaje mi się, że w samochodzie jest dziecko. Nie jestem pewna.

Wyjaśniliśmy, że robimy eksperyment, a miejsce dziecka zajmuje lalka. Widać było, że jej ulżyło. Czy udzieliłaby pomocy? Ciężko powiedzieć. Kobieta stwierdziła, że poinformowałaby ochronę w supermarkecie.

(arch.prywatne)

Czekaliśmy kolejne 10 minut. Po 25 minutach w rozgrzanym samochodzie, u dziecka zostają uszkodzone podstawowe organy - mózg, serce i nerki. Kiedy w samochodzie są 42 stopnie - życie malucha wisi na włosku. Jeśli nie zareagujemy - umrze.

Mijały kolejne minuty, obok pojazdu przeszło ponad 80 osób. Chcieliśmy kończyć eksperyment, kiedy podszedł młody chłopak, minął auto i natychmiast wrócił.

- Myślałem, że to dzieciak. Chciałem reagować!

Nasza lalka miała szczęście. Ktoś zainteresował się jej "życiem".

2. Dlaczego nie reagujemy?

10 czerwca 2014 r. 40-letni mężczyzna jedzie z dzieckiem autem. Po drodze ma je zostawić w przedszkolu. Tak się jednak nie dzieje. Mężczyzna parkuje pod zakładem pracy i wychodzi. 4-letnia Oliwka zostaje w foteliku przymocowana pasami bezpieczeństwa. Kiedy 40-latek kończy pracę i wraca do auta, dziewczynka nie żyje. Za spowodowanie tragedii sąd skazał mężczyznę na rok więzienia w zawieszeniu.

Styczeń 2018 r. Na parking pod jednym ze sklepów w Przywidzu podjeżdża kobieta z 8-miesięcznym dzieckiem. Niemowlę zostaje w aucie, a ona wychodzi na zakupy. Gdy wraca, dziecko nie żyje. Późnej prokuratura ustali, że przyczyną śmieci dziecka będzie ostra niewydolność oddechowa i krążenia, a matce postawi zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci dziecka w zawiązku z narażeniem go na niebezpieczeństwo.

Takich sytuacji, w Polsce i na świecie, jest mnóstwo. Najwięcej mówi się o nich zazwyczaj wiosną i latem. I nic dziwnego – właśnie wtedy są najbardziej niebezpieczne. Rozgrzany samochód to śmiertelna pułapka. Przebywanie w nim, bez dostępu do świeżego powietrza, może wywołać udar cieplny.

Osoba, która zauważy przebywające w zamkniętym samochodzie dziecko, ma prawo wybić szybę. Traktowane jest to jak udzielenie pierwszej pomocy.

Niestety, Polacy boją się z tego prawa korzystać. Z badań przeprowadzonych przez Instytut Badawczy 4P wynika, że ponad 50 proc. młodych Polaków obawia się, że zrobi osobie poszkodowanej jeszcze większą krzywdę. Jeśli zaś chodzi o przebywanie dziecka w samochodzie, obawiamy się, że wybicie szyby narazi nas na koszty.

Dlaczego nie reagujemy? Psycholog Anna Suligowska tłumaczy, że to może mieć związek z wymienionym już strachem.

- Myślimy sobie, że może ktoś inny zareaguje i nic się nie stanie. Nie czujemy się pewnie – precyzuje.

Tymczasem zamykanie dziecka w rozgrzanym samochodzie jest bardzo niebezpieczne.

- Zostawienie dziecka w aucie, gdy na dworze żar leje się z nieba, prawie zawsze wiąże się z konsekwencjami zdrowotnymi. Ta sytuacja jest bardzo niebezpieczna dla dzieci małych, ponieważ mają one niedojrzały jeszcze ośrodek termoregulacji – mówi Alicja Ciechan z Pogotowia Ratunkowego w Lublinie.

- Pierwszą i zupełnie naturalną reakcją na wysoką temperaturę jest pocenie się. Dziecko staje się więc czerwone. Jego organizm nie umie jeszcze się chłodzić – precyzuje Danuta Domańska, pielęgniarka karetki neonatologicznej.

Co możemy zatem zrobić? Pierwszą reakcją powinno być wybicie szyby i zawiadomienie policji oraz pogotowia.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl.

Rekomendowane przez naszych ekspertów

Polecane dla Ciebie
Pomocni lekarze
Szukaj innego lekarza