Wymagający czy po prostu despotyczny? Jakim rodzicem jesteś?

Wymagający czy po prostu despotyczni? Asertywni czy autorytarni? Nie zawsze zdajemy sobie sprawę, że jako rodzice przekraczamy granice i działamy na niekorzyść dziecka.

Zobacz film: "Jakie błędy wychowawcze najczęściej popełniają rodzice?"

Z boku może się wydawać, że jesteśmy po prostu zdecydowani i konsekwentni. Nie pozwalamy dziecku bawić się, gdy trzeba siadać do obiadu, zakładamy mu zieloną czapkę zamiast czerwonej, bo jest cieplejsza albo dajemy do picia sok malinowy zamiast pomarańczowego, bo zdrowszy. Brzmi logicznie? Tak. W czym więc problem? Jeśli dodamy, że nie rozmawiamy, a wydajemy polecenia, w naszym zachowaniu wobec malucha nie ma czułości, mówimy nieznoszącym sprzeciwu tonem głosu, to może okazać się, że jesteśmy zbyt wymagający i apodyktyczni.

1. Złoty środek

Granice są trudne do ustalenia, ale tylko pozornie. Zwykle wystarczy odrobina uwagi i zastanowienia. Bo co to właściwie znaczy apodyktyczny? Dzieci to małe rozrabiaki i łatwo mogą nam „wejść na głowę”. Doskonale orientują się, co powiedzieć, by rozczulić mamę, kiedy się zbiło wazon czy rozbawić, by nie musieć robić tego, o co prosi tata. Zatem potrzebna jest nam stanowczość i zdecydowanie, które okazujemy poprzez zachowanie, mimikę, ton głosu. I wszystko dobrze, dopóki jesteśmy nieprzekupni wobec próśb lub sprzeciwu dziecka wtedy, gdy trzeba je zdyscyplinować. Kłopot pojawia się, gdy nasza surowość staje się jedynym modelem wychowawczym, który stosujemy. Gdy poza wymaganiami, ocenami, żądaniami nie ma przytulania, chwalenia, uśmiechów, czyli zachowań, dzięki którym dziecko wie, że jest kochane i akceptowane. Bo kiedy to otrzymuje, to wie, że tylko jak będzie niegrzeczne, to zdenerwuje mamę i ona będzie mówić podniesionym głosem. W ten sposób uczymy dzieci, co jest dobre, a co złe, jakie zachowanie jest właściwe, a jakie niegrzeczne. Stawianie jasno określonych granic, pomaga zarówno nam, jak i maluchowi. Chyba, że te granice są tak wyśrubowane, że stają się niesprawiedliwe i krzywdzące.

Sześć błędów, jakie popełniają rodzice, gdy uczą dziecko dyscypliny
Sześć błędów, jakie popełniają rodzice, gdy uczą dziecko dyscypliny [7 zdjęć]

Błądzenie jest rzeczą ludzką, a dyscyplina to część rodzicielstwa. Dlatego, jeśli następnym razem ze...

zobacz galerię

2. Dzieci i ryby głosu nie mają

Kiedy dziecko otrzymuje wyłącznie negatywne komunikaty: „Mówiłam, żebyś się nie garbił”, „Znowu to samo, ile razy można powtarzać”, „Nie założysz dzisiaj tej sukienki, nie dyskutuj ze mną”, to albo rezygnuje i wycofuje się, albo zaczyna się buntować. Taka postawa może się utrwalić i przenieść na relacje z innymi, także w dorosłym życiu. Dziecko wychowując się w domu apodyktycznych rodziców (obojga lub jednego) nie bardzo rozumie, dlaczego tylu rzeczy nie można robić, a rodzic jest ciągle niezadowolony. Nie zna zasad, którymi kieruje się mama czy tata albo są one tak przesadne, że nie zostawiają miejsca dla wrażliwości i odrębności dziecka. Po prostu ma być tak, jak oni chcą. Dlatego maluch zaczyna mieć problem z własnym zdaniem i poczuciem wartości, zaczynają się trudności w kontaktach z rówieśnikami.

Dom apodyktycznych rodziców to dla dziecka rodzaj więzienia, klatki. Dominującą formą komunikacji są rozkazy. Psycholodzy wyróżniają dwa typy takiej postawy u dorosłych. Apodyktyczny ojciec zazwyczaj jest chłodny emocjonalnie, niedostępny, czasem wręcz używa przemocy. Natomiast matka zwykle nie pozwala dziecku na uzyskanie autonomii. Oboje najpierw mówią jak się ubrać, co jeść, a potem z kim się przyjaźnić, co jest „dla ciebie najlepsze”, jak musisz się zachowywać.

3. Czym skorupka za młodu nasiąknie

I wystarczy rozejrzeć się wśród dorosłych znajomych albo zastanowić nad własnymi relacjami z rodzicami, by zauważyć, czym takie wychowanie skutkuje po latach. Czterdziestolatka, która nie może wyjechać na weekend, bo „zrobi przykrość mamie”. Dorosły mężczyzna, który ma kłopot w relacjach z kobietami, bo obawia się, że znów będzie kontrolowany. Apodyktyczni rodzice wpajają dzieciom niepewność i niestabilność. Po takiej szkole życia w dzieciństwie już zawsze można się bać odrzucenia, tego, że się jest niewystarczająco dobrym, mądrym, ładnym.

To musisz wiedzieć:

Część z takich osób już od najmłodszych lat uczy się uległości i bez walki stawia na przegranej pozycji, bo nauczyli się, że i tak nie wygrają. Inni buntują się, walczą o swoje zdanie, niezależność, wolność. W dorosłym życiu mogą nawet zerwać kontakty z opresyjnymi rodzicami. Jednak zarówno dzieci, jak i „dorosłe dzieci” mają bardziej lub mniej uświadomione poczucie porażki, krzywdy, żalu.

4. Niedaleko padnie jabłko od jabłoni?

Apodyktyczne osoby wszystko kontrolują, muszą postawić na swoim, znaleźć się w centrum uwagi. Nie potrafią się cieszyć z sukcesów swoich i najbliższych, nie spoczną, dopóki nie znajdą dziury w całym. To dosyć egoistyczna i narcystyczna postawa, ale także bardzo obciążająca. Wymaga nieustannego kontrolowania wszystkich i wszystkiego. Może wynikać z odreagowania swoich niepowodzeń („Kiedyś mi się nie udało, ale teraz będzie tak, jak ja chcę”) i zawiedzionych nadziei („Jesteś dobry i miły, to jesteś słaby i przegrany”), lęku o przyszłość własną („O swoje trzeba walczyć, nikt ci nic nie da za darmo”) lub przyszłość dzieci („Czy ona sobie poradzi? Od dzieciństwa jest przecież taka niezaradna”). Paradoksalnie takie osoby boją się odrzucenia i złej oceny ze strony innych. Tego wszystkiego nie może wiedzieć jednak małe dziecko. Dopiero kiedy dorośnie i zmierzy się z własnym (i swojego rodzica) problemem, zrozumie ten mechanizm i może będzie mu łatwiej. Póki co, będzie zakładało znienawidzone sweterki w króliczki i chodziło jak po sznurku lub buntowało się i rozlewało sok malinowy. Stanie się ciche jak myszka lub… zacznie naśladować apodyktycznych rodziców.

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska S.A. z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
    Podoba Ci się ten artykuł? Chcesz więcej? Polub
    i bądź na bieżąco!