Po wielu tygodniach walki o życie, Wojtuś wraca do domu

Obalamy mity na temat wcześniaków
Obalamy mity na temat wcześniaków [6 zdjęć]

Według raportu Fundacji Wcześniak w Polsce rocznie rodzi się 314 tys. dzieci, z czego 6,7 proc. stanowią...

zobacz galerię

Urodził się w 31. tygodniu ciąży. Dwa miesiące przed terminem. Malutki i kruchy zaskoczył wszystkich ogromem drzemiącej w nim siły i determinacji. Wielkim pragnieniem życia, o które wraz z rodzicami i lekarzami dzielnie walczył przez kilka tygodni. Choć nie było łatwo, tląca się iskierka została rozdmuchana. Dziś Wojtus została wypisany ze szpitala do domu.  

1100 gramów. Dokładnie tyle ważył chopiec po przyjściu na świat. Urodził się 25 lipca 2015 roku w szpitalu Ujastek w Krakowie, w dniu imienin swojej mamy. Dzień po śmierci babci. Mierzył zaledwie 37 centymetrów. Trudny poród okazał się początkiem długiej i dramatycznej walki o życie.

Zobacz film: "Poznajcie historię Wojtusia, który jest już w domu"

Po narodzinach nie dane mu było trafić prosto w ramiona mamy, Anny. Samo wspomnienie tamtych chwil wyciska z jej oczu łzy. Siedem minut reanimacji i trzy dawki adrenaliny – to pierwsze doświadczenia chłopca na świecie.

Rodzice i w tym widzą jednak zrządzenie Opatrzności.

– Babcia bardzo czekała na urodzenie Wojtusia. Niestety, nie dożyła tego dnia. Te 7 minut niedotlenienia Wojtka tuż po urodzeniu tłumaczymy sobie tym, że babcia musiała się z nim zobaczyć – ze wzruszeniem mówi Rafał Kurnatowski, ojciec Wojtka.

Spędzone w inkubatorze, ciągnące się w nieskończoność godziny, dni i tygodnie wypełnione były mieszanką strachu i nadziei. Chłopiec nie dawał za wygraną – nie bez powodu rodzice żartobliwe nazwali go małym Herkulesem. Skrupulatnie odliczali jednak czas, jaki minął od narodzin ich synka, z niecierpliwością oczekując momentu, w którym będą mogli zabrać go do domu.

Pobyt na oddziale neonatologicznym był dla nich nie tylko ogromną próbą sił, ale i bezcenną lekcją. To tu walczyli ze strachem i obawami, to tu pokonywali własne słabości. Stał się także okazją do poznania innych rodziców, którzy, tak jak oni, każdego wieczora zasypiali, nie wiedząc, co może przynieść jutro.  

Dziś, 6 października, po ponad dwóch miesiącach od narodzin, maluch nareszcie rozstał się ze szpitalną salą, zabiegami i strzykawkami. Wrócił do domu. Droga, jaką przebył, była długa, jednak udowodnił, że dzięki dynamicznemu postępowi medycyny i zaangażowaniu lekarzy nawet tak wątłe istotki jak on mają szansę na życie.

Historia chłopca nie jest odosobniona. Każdego dnia podobne zmagania toczą w Polsce dziesiątki innych maluszków, które powitały świat zbyt wcześnie. Ich dramatyczne losy można śledzić dzięki dokumentalnemu cyklowi TVP „Moje 600 gramów szczęścia”, którego Wojtek także jest bohaterem.

Kamera towarzyszy małym pacjentom w krakowskim szpitalu Ujastek nie tylko na oddziale intensywnej terapii, ale także przez pierwsze tygodnie spędzone w domu. Serial jest opowieścią o miłości i poświęceniu, lęku i nadziei. Pokazuje, jak zażarta i pełna determinacji może być walka o życie, które jeszcze nie rozpoczęło się na dobre.

Cykl emitowany jest na antenie TVP 2 codziennie od poniedziałku do piątku o godzinie 17:15.

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska S.A. z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
    Podoba Ci się ten artykuł? Chcesz więcej? Polub
    i bądź na bieżąco!