Operacja z wykorzystaniem druku 3D uratowała życie chłopcu

Bentley urodził się z przepukliną mózgową. Miał umrzeć godzinę po porodzie. Dziś, gdy mija już siedem miesięcy od jego narodzin, chłopiec jest już po operacji mózgu i rekonstrukcji czaszki. Ma się dobrze. A to wszystko dzięki technologii rodem z filmów science-fitcion.

Gdy Sierra Yoder dowiedziała się o tym, że pod sercem nosi swoje drugie dziecko, była wniebowzięta. Razem z mężem i starszym synkiem z niecierpliwością oczekiwali na narodziny młodszego potomka.

Ta wiadomość spłynęła na nich jak grom z jasnego nieba. W piątym miesiącu ciąży, po jednym z badań USG, Sierra dowiedziała się, że jej jeszcze nienarodzone dziecko rozwija się nieprawidłowo, a po urodzeniu będzie cierpieć na przepuklinę mózgową. Oznaczało to, że część jego mózgu rozwijała się poza czaszką. To wszystko mogło dziwić, ponieważ ciąża przebiegała bez żadnych zarzutów.

Zobacz film: "Katar u niemowlaka"

(youtube.com)

Lekarze nie dawali chłopcu żadnych szans. Zasugerowali aborcję. Sierra i jej mąż Dustin zdecydowali się ją wykonać. Jednak w noc przed porodem – zmienili zdanie. - Nie mieliśmy żadnego wsparcia psychicznego. Straciliśmy nadzieję. Jednak na chwilę przed zabiegiem postanowiliśmy urodzić to dziecko. I pochować je samodzielnie.

Sierra i Dustin przygotowywali się na najgorsze. Nie kompletowali wyprawki dla Bentley'a. Kupili tylko jeden komplet ubranek – przeznaczonych do pochowania go. Jednak sytuacja po porodzie zmieniła się diametralnie. Noworodek, który miał przeżyć tylko godzinę miał się zdumiewająco dobrze. Ku zaskoczeniu lekarz i rodziców.

Wtedy też Sierra i Dustin poznali dra Johna Meara z Dziecięcego Szpitala w Bostonie – chirurga, który zaoferował im pomoc.

Mear przedstawił nowatorskie podejście do leczenia Bentley'a. Aby uratować niemowlakowi życie, chirurg zaproponował zaprojektowanie i wydrukowanie modelu 3D mózgu i czaszki Bentley'a.

Chodziło o to, by rozciąć kości czaszki i zrobić w niej więcej miejsca tak, by mózg miał szansę rozwijać się w środku niej. Na środku głowy chłopca utworzono za pomocą dwóch kości specjalny krzyż, którego zadaniem jest ochrona mózgu właśnie.

To, co wydawało się niemożliwe, dr Mear wykonał w kilka godzin. Operacja się udała. Dzisiaj chłopiec ma już siedem miesięcy. Rozwija się prawidłowo, ale powoli. - Nigdy się nie poddamy – mówią jego rodzice. To prawda, nasz syn jest inny. Dlatego  musimy mu stworzyć takie warunki, by mógł rozwijać się jak prawidłowe dziecko – dodają.

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska S.A. z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.