Mężczyzna zatruł pokarm dla niemowlaków i zażądał kilkumilionowego okupu. Policja publikuje jego wizerunek

W 5 słoiczkach z pokarmem dla niemowląt wykryto obecność trujących substancji. Dokonał tego szantażysta, który zażądał kilkumilionowego okupu. Policja jest przekonana, że jest to przypadek szantażu, który może dotyczyć całego kraju.

Zobacz film: "Reanimacja dziecka i niemowlaka"

Sprawa wyszła na jaw w jednym z marketów we Friedrichshafen nad Jeziorem Bodeńskim w Niemczech. Służby poinformowały, że nieznany sprawca działał bez żadnych skrupułów. Zatrute słoiczki z jedzeniem dla niemowląt usunięto już ze sklepowych półek. Policjanci uważają jednak, że prawdopodobnie skażone mogą być także inne rodzaje pokarmów.

Agencja prasowa DPA przekazała, że szantażysta wysłał do sieci drogeryjnych, koncernów spożywczych oraz policji wiadomość mailową, w której podał adresy marketów we Friedrichshafen, w których dokonał zatrucia pokarmu dla niemowlaków. Zagroził także, że zatruje następnych dwadzieścia produktów, ale już nie tylko na terenie Niemiec, lecz również w innych krajach.

Prokuratura przekazała informację, że sprawca domaga się kilkumilionowego okupu. Tabloid "Bild" twierdzi natomiast, że chodzi mu o konkretną kwotę 10 mln euro. Szantażysta do zatrucia pokarmu użył substancji o nazwie etylenoglikol. Jest ona bezwonna, ma konsystencję syropu oraz ma słodkawy posmak.

Petra Mock, która pełni rolę radcy ministerialnego powiedziała, że "już 30 ml może zagrozić zdrowiu dorosłego człowieka". Zapewniła jednak, że ta substancja trująca nie musi oznaczać śmierci, jeżeli zostanie udzielona pomoc lekarska na czas.

Funkcjonariusze policji udostępnili wizerunek podejrzanego szantażysty. Uwe Stürm - rzecznik policji, powiedział, że sprawcą jest około 50-letni mężczyzna o średnim wzroście oraz o szczupłej sylwetce. Jest wysportowany. Nosił także okulary, które prawdopodobnie użył, aby było go trudniej rozpoznać.

Mężczyzna podejrzany o zatrucie pokarmu dla niemowlaków
Mężczyzna podejrzany o zatrucie pokarmu dla niemowlaków (dw.com)

Funkcjonariusze policji zaapelowali do klientów marketów o szczególną ostrożność. Argumentowali to w ten sposób: "w przypadku trucizny chodzi o poważne zagrożenie dla zdrowia, a nawet życia". Zaznaczyli jednak, że nie ma na ten moment powodów do paniki, należy zachować po prostu ostrożność przy wyborze pokarmu dla dziecka. W przypadku jakichś podejrzeń, zgłosić się pod numerem alarmowym.

Rzecznik Urządu Ochrony Konsumenta w Badenii-Wirtembergii - Niklaas Haskamp, zażądał lepszego przepływu informacji o tej sprawie. Powiedział, że "konsumenci powinni być szybciej informowani o problemach dot. żywności szczególnie w przypadku, kiedy zachodzi ryzyko dla ich zdrowia lub życia".

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska S.A. z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.