Trwa ładowanie...

Brak miejsc w żłobkach. Czy to efekt 500+?

Niania Michała się rozchorowała. Zapadła wówczas decyzja: dziecko pójdzie do żłobka. Okazało się, że nie jest to proste. Placówki, nawet prywatne, pękają w szwach i miejsc brak. Czyżby był to niespodziewany skutek programu 500+ i bonów żłobkowych? Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej odpowiada.

Zobacz film: "Dziecko mogło umrzeć przez lizaka. Matka ostrzega innych rodziców"

1. Brak miejsc w żłobkach, a ceny rosną

Żłobki państwowe od lat są oblegane – wiele osób mówi, że wnioski należy składać od razu po urodzeniu dziecka. W prywatnych placówkach nie było takiego problemu. Do czasu.

Okazało się, że wiele zmieniło się w chwili wprowadzenia 500+ także na pierwsze dziecko. Rodzice, których dawniej nie było stać na taką placówkę, dziś mogą sobie pozwolić na większe wydatki.

Efekt? Michał szukał w prywatnym żłobku miejsca przez kilka miesięcy. Przy okazji odkrył kolejny niespodziewany skutek 500+, czyli windowanie w górę cen za pobyt dziecka w placówce opiekuńczo-wychowaczej.

- Zaczęliśmy szukać żłobka cztery miesiące temu. Na liście do żłobka publicznego od 5 miesięcy jestem na 761 miejscu. Okazało się, że jest problem ze znalezieniem miejsca również w prywatnym żłobku. Nie wiedzieliśmy dlaczego, bo przy pierwszym dziecku starszym o 5 lat nie było tak źle, miejsca w prywatnych żłobkach zawsze były.

Wydział Prasowy Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej odpiera zarzuty o brak miejsc.

- W latach 2016-2019 na program Maluch+ przeznaczono 1,2 mld zł, utworzonych zostanie ok. 56 tys. miejsc opieki. W edycji 2019 r. podmioty zadeklarowały utworzenie rekordowej liczby miejsc – ponad 27 tys. Szacunek obejmuje edycję 2019, która zostanie rozliczona do II kwartału 2020 r. - dowiadujemy się w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Otrzymujemy też informacje, że tworzenie miejsc opieki nad dziećmi w wieku do lat 3 stanowi część zadań własnych gminy, jednak zadanie to nie jest obowiązkowe.

- W końcu wczoraj udało się zapisać dziecko do żłobka - cieszy się Michał. - Pani mi powiedziała, że w tym roku jest istny armagedon. Zapytałem, dlaczego?

Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać. Pani wyjaśniła, że wiele wniósł bon żłobkowy w wysokości 500 zł. To dopłata do niepublicznych placówek, jeśli dziecko nie dostanie się do państwowego żłobka. Dodatkowym wsparciem są dotacje z programu Maluch+.

Kolejnym dofinansowaniem jest świadczenie 500+ przyznawane obecnie wszystkim dzieciom.

- Wcześniej rodzice nie dawali dzieci do żłobka, zwłaszcza mniej zamożni, bo im się to nie opłacało, zwłaszcza do żłobka prywatnego – zauważa Michał.

Dodaje, że koniunkturę wyczuli właściciele prywatnych żłobków. - Pani w rozmowie telefonicznej wprost powiedziała, że podnosi cenę, bo jest duża kolejka – zauważa Michał. Jego zdaniem, koszty wzrosły porównywalnie do wysokości dopłat. Ministerstwo zwraca uwagę na fakt, że w przypadku żłobków lub klubów dziecięcych, w przypadku placówek niepublicznych, nie ma prawnie ustalonych limitów w wysokości opłaty.

- Na wysokość opłat ma wpływ wiele czynników – lokalizacja żłobka, liczba miejsc, wysokość wynagrodzenia personelu, oferta danej instytucji. W celu obniżenia ponoszonych przez rodziców kosztów, gminy mogą udzielać dotacji celowej dla żłobków, klubów dziecięcych oraz dziennych opiekunów. Jak wspomniano wyżej, w ramach Programu Maluch+ również udzielane jest dofinansowanie dla instytucji opieki nad dziećmi w wieku do lat 3 w celu obniżenia opłat ponoszonych przez rodziców – informuje Wydział Prasowy w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

Zobacz też: Żłobki nie są dobre dla dzieci? Pytamy rodziców, pedagogów i psychologa

2. Powstają nowe miejsca w żłobkach

Ministerstwo Rodziny podaje również statystyki, z których wynika, że 64 proc. nowych miejsc w żłobkach utworzyły podmioty niegminne. Okazuje się jednak, że zniesiono wymóg posiadania w żłobku co najmniej dwóch pomieszczeń przeznaczonych na pobyt dzieci, dzięki czemu możliwe było zwiększenie liczby miejsc w żłobkach, przy zachowaniu obowiązku zapewnienia dzieciom miejsca do wypoczynku. Oznacza to, że miejsca są dodawane w istniejących już placówkach, kosztem przestrzeni dla dzieci.

Mimo ministerialnych deklaracji o postępie w rozwoju form opieki dla najmłodszych, do żłobków wciąż są ogromne kolejki. Koszty prywatnych placówek wynoszą średnio, w zależnosci od rejonu, od 700 do 1500 zł za dziecko. Placówki państwowe są co najmniej o połowę tańsze. W połowie gmin w Polsce wciąż nie ma żadnego żłobka.

Jak wspominacie swoje perypetie związane z przyjęciem dziecka do żłobka? Czekamy na wasze opinie.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Rekomendowane przez naszych ekspertów

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.