Trwa ładowanie...

"Zaszczepiony rodzic to bezpieczny rodzic". Rodzice wcześniaków w grupie "0"

Fundacja Koalicja dla Wcześniaka wystąpiła do premiera, ministra zdrowia i rzecznika praw pacjenta, z prośbą, o to, by włączyć do grupy "0" szczepień na COVID-19 rodziców hospitalizowanych wcześniaków. Petycję online w ciągu kilku godzin podpisało ponad 800 osób. Porozmawialiśmy z matką, która jest już po pierwszym szczepieniu.

Zobacz film: "Prof. Simon o szczepionce przeciwko COVID-19 dla kobiet w ciąży i karmiących piersią"

Tekst powstał w ramach akcji #SzczepSięNiePanikuj

spis treści

1. Rodzice wcześniaków w grupie "0"

W niedzielę, 3 stycznia, minister zdrowia Adam Niedzielski poinformował, że rodzice hospitalizowanych wcześniaków zostaną włączeni do priorytetowej grupy szczepień na koronawirusa. Pandemia spowodowała bowiem, że przedwcześnie narodzone dzieci są odseparowane od swoich rodziców. W rozmowie z WP parenting Elżbieta Brzozowska, wiceprezes Fundacji Koalicja dla Wcześniaka, zaznacza, że "zaszczepiony rodzic to bezpieczny rodzic", który może być na Oddziale Intensywnej Terapii i Patologii Noworodka.

- Decyzja, za którą jesteśmy bardzo wdzięczni ministerstwu zdrowia, że została tak szybko podjęta i z takim zrozumieniem dla potrzeb hospitalizowanych dzieci oznacza, że po przejściu cyklu szczepień rodzice będą mogli być na oddziałach przy swoich dzieciach. Szczególnie skrajne wcześniaki, ale też dzieci w stanie niestabilnym, które rodzą się z poważnymi schorzeniami, przebywają na oddziałach po kilka miesięcy. Rozłąka z przedwcześnie urodzonym, chorym dzieckiem, jest traumą zarówno dla rodziców, jak i dla maleństwa.

Co ta decyzja oznacza dla głównych zainteresowanych? Po pierwsze zaszczepiony rodzic będzie mógł bezpiecznie przebywać na oddziałach noworodkowych w takim trybie, w jakim to było przed pandemią.

- Zaszczepiony rodzic będzie mógł kangurować swoje dziecko (przytulać "skóra do skóry"), co jest bardzo potrzebne i bardzo pozytywnie wpływa na rozwój dziecka, ponieważ bliskość pozwala mu się poczuć bezpiecznie, jakby znowu było w brzuchu mamy, czuje bicie serca, ciepło, poznaje zapach rodziców, co też je uspokaja – mówi Elżbieta Brzozowska. - Kangurowanie wpływa bardzo pozytywnie na rozwój układu nerwowego i buduje bardzo silną więź, a mamie daję tę korzyść, że jest jej łatwiej rozwijać laktację (wiadomo, że pokarm działa na dziecko jak lek) i pozwala jej szybciej dojść do siebie po takim przeżyciu, jakim jest nagły, nieprzewidziany, przedwczesny poród.

Po drugie, kiedy dziecko wyjdzie ze szpitala, rodzice muszą być zdrowi, żeby móc się nim opiekować. Szczepienia rodziców spowodują, że z jednej strony odwiedziny będą mogły odbywać się w normalnym, nielimitowanym trybie, a z drugiej strony rodzic nie będzie się martwił, co się stanie, jak zachoruje na COVID-19 i trafi do szpitala. Jak zaznacza Elżbieta Brzozowska, bardzo ważne jest to, żeby rodzice dzieci przedwcześnie urodzonych dbali o swoje zdrowie.

- Wcześniak wymaga licznych wizyt u specjalistów, wielu zabiegów np. rehabilitacyjnych, profilaktyki wirusa RS (która wymaga comiesięcznego stawiania się w przychodni w okresie między październikiem a marcem na podanie przeciwciał chroniących dziecko przed wirusem RS). Rodzic musi być zdrowy, żeby móc przyjść do przychodni. Bardzo ważne jest, żeby po podaniu pierwszej dawki szczepionki rodzice bardzo uważali na siebie, nie spotykali się, unikali skupisk. Po pierwszej dawce jest tylko częściowa ochrona przed COVID, natomiast nadal trzeba pamiętać o reżimie sanitarnym, o maseczce, rękawiczkach i unikać wszelkich infekcji – mówi Brzozowska.

Fundacja Koalicja dla Wcześniaka poinformowała na swoim Twitterze, że w ubiegłym tygodniu pierwsza matka wcześniaka już została zaszczepiona.

Jakie warunki muszą być spełnione, żeby rodzic mógł zostać zaszczepiony?

- Szczepieni będą rodzice tych wcześniaków, które (według prognoz) będą hospitalizowane przynajmniej miesiąc. Cykl szczepień kończy się po trzech tygodniach, a okres, w którym jeszcze buduje się odporność, trwa kilka dni po drugiej dawce, wtedy rodzice będą mogli być na oddziałach w takim trybie jak przed pandemią. Należy zaznaczyć, że dzieci, które rodzą się jako skrajne wcześniaki (urodzone przed 28. tygodniem ciąży), to są dzieci, które spędzają w szpitalu powyżej miesiąca – mówi Elżbieta Brzozowska.

Jak dodaje, również rodzice wcześniaków później urodzonych (do 37. tygodnia ciąży), które są w stanie niestabilnym lub urodzone z chorobami, które będą wymagały dłuższej hospitalizacji, będą mogli zostać zaszczepieni.

Jak wyglądają obecnie kontakty rodziców z dziećmi?

- Bardzo różnie. Są szpitale, które pozwalają dłużej być rodzicom przy dzieciach, które pozwalają kangurować. Są takie, które w ogóle uniemożliwiają kontakt z dziećmi i są takie szpitale, które mają grafiki, gdzie może być jeden rodzic. W jednym ze szpitali możliwy jest kontakt dla jednego rodzica co pięć dni, przez pół godziny. Zatem mama widzi dziecko co 10 dni – mówi Elżbieta Brzozowska.

Jednak w niektórych szpitalach zostały wprowadzone udogodnienia dla rodziców. W jednym z warszawskich szpitali zostało stworzone "okno na wcześniaka". To aplikacja na telefon, dzięki której przez godzinę dziennie rodzice i dziadkowie, mogli oglądać dziecko przez kamerkę umieszczoną w sali dziecka.

2. Pierwsza zaszczepiona mama wcześniaka

W rozmowie z WP parenting pani Ewa Bagińska, zaszczepiona mama przedwcześnie urodzonej dziewczynki, opowiedziała, z jakimi problemami musi się mierzyć na co dzień i co dla niej znaczy możliwość wcześniejszego zaszczepienia się przeciw koronawirusowi.

Maria Krasicka, WP parenting: Jak długo nie widziała pani swojej córki?

- Urodziła się 29 listopada, a ja wyszłam ze szpitala 11 grudnia. Od tamtej pory jej nie widziałam fizycznie, jedynie na zdjęciach od położnych. Jest to trudna sytuacja dla każdej matki. Separowanie od dziecka, zwłaszcza tak małego, które potrzebuje bliskości. Staram się zajmować myśli, żeby też się nie dołować i nie popaść w stany depresyjne, bo wiem, że to jest najgorsze, co może być. Staram się być silna dla córki.

Kiedy będzie pani mogła się z nią spotkać? Wiadomo już o jakimś terminie?

- W tej chwili nie wiem, kiedy będę mogła się spotkać z córką. Czekam na informację od lekarzy, ale prawdopodobnie to będzie po tej drugiej dawce, którą mam zaplanowaną na 26 stycznia. Także może już na początku lutego się uda wejść do dziecka.

W jakim obecnie jest stanie?

- Jest w stanie stabilnym. Było bardzo ciężko. Od 26 grudnia jest już bez respiratora, na takim mniej inwazyjnym wspomaganiu oddychania, więc troszkę lepiej, jak to pani doktor mówi. Szczerze powiedziawszy, cały czas walczy.

Pani Ewa
Pani Ewa (arch. prywatne)

Jak pani zareagowała na wiadomość o szczepionce na koronawirusa dla rodziców wcześniaków?

- Byłam bardzo zadowolona. Jestem mamą skrajnego wcześniaka i dowiedziałam się, że jest taka możliwość zaszczepienia się, gdy przyjechałam do córki z pampersami, żeby podać je przez panie położne. Wracając, dostałam wiadomość, że jest możliwość zaszczepienia się tego samego dnia - od razu zawróciłam. Jest to szczęście nie do opisania, że jest taka szansa, taka możliwość dla nas, rodziców wcześniaków.

Miała pani jakieś wątpliwości?

- Szczerze? Na początku, jak się dowiedziałam o tych planach dopisania nas do grupy "0", to się zastanawiałam, co zrobić, czy się od razu szczepić, czy poczekać. Jak dostałam wiadomość, że mogę, to ja od razu bez żadnego zastanawiania się, spontanicznie, pojechałam na to szczepienie.

Co dla pani oznacza zaszczepienie się na COVID?

- Szansę na spotkanie się z dzieckiem, możliwość wejścia na oddział. Koniec separacji, bo wiem, że kiedyś można było normalnie przychodzić, a teraz no niestety, sytuację mamy taką, jaką mamy i są zakazy. Ta szczepionka okazała się szansą na normalność dla nas, nie ma co ukrywać.

Pani Ewa przyznaje, że najważniejszy dla niej jest fizyczny kontakt z dzieckiem.

- Połączeń wideo nie było. Może jakbym się uparła, to wspólnie z położnymi, by się udało coś takiego zorganizować. Też nie wiem, czy to by mi dobrze zrobiło. Zobaczyć ją na wideo, a nie móc jej po prostu przytulić – dodaje.

Jak dodaje Elżbieta Brzozowska, matki bardzo mocno przeżywają okres rozłąki ze swoimi dziećmi. Często zmagają się z poczuciem winy, które potęgowane jest przez kolejne obostrzenia związane z pandemią:

- Rozmawiam z mamami, które płaczą, bo czują się, jakby porzucały swoje dziecko. Pytają mnie, czy jak już zobaczą się po dwóch miesiącach rozłąki, to czy dziecko będzie pamiętało, że ona jest mamą, czy będzie obcą panią, która je dostała - przyznaje ze smutkiem Brzozowska.

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.