Trwa ładowanie...

W Polsce nadal wzbudzają kontrowersje. Zapytaliśmy Polaków o strefy bez dzieci

Avatar placeholder
09.06.2024 11:22

Hałasują, przeszkadzają i bałaganią - tak wielu z nas widzi małe dzieci. Czy to niechęć do kilkulatków sprawia, że w Polsce i innych krajach jak grzyby po deszczu wyrastają nowe miejsca określane jako strefy wolne od dzieci? Zapytaliśmy, co sądzą Polacy.

spis treści

1. Strefy wolne od dzieci w Polsce

Od lat na świecie strefy wolne od dzieci, czyli takie, gdzie najmłodsi nie mają wstępu, są już standardem. Znaleźć je można najczęściej w hotelach, na plażach i basenach, czyli wszędzie tam, gdzie cenimy sobie spędzanie czasu wolnego, szczególnie na wakacjach, a jednocześnie tam, gdzie dla wielu z nas liczą się cisza, spokój i wypoczynek.

Jak wynika z sondy WP Parenting, Polacy są mocno podzieleni. Nasi rozmówcy z jednej strony popierali ten pomysł. Podkreślali, że "nie każdemu odpowiada towarzystwo dzieci". Z drugiej strony zauważali, że maluchy są częścią społeczeństwa i nie powinno się ich wykluczać.

- Myślę, że powinny być takie strefy, ponieważ rodzice nie zwracają uwagi na to, co dzieci robią, a dzieci są rozpuszczone, niewychowane i bardzo przeszkadzają - mówi jedna z pytanych kobiet, sugerując, że maluchy powinny być uczone kultury i odpowiedniego zachowania.

- Ludzie są zmęczeni i jak przychodzą do restauracji, to chcą spokojnie zjeść, a nie wysłuchiwać płaczącego dziecka. Na przykład w samolocie, jak się trafi taki mały klient, który przez dwie i pół godziny płacze, to jest tragedia, głowa jest spuchnięta po przyjeździe - dodała.

2. To wykluczanie rodziców

Przed naszą kamerą wypowiedziała się także mama niepełnosprawnej 18-latki, która zaznaczyła, że jej córka zawsze będzie się zachowywała jak dziecko i nie wyobraża sobie zakazu wejścia z nią do danego miejsca. Inni rozmówcy także podkreślali, że takie zakazy nie powinny istnieć.

- To jest niefajne, zwłaszcza dla rodzin z dziećmi, które chcą się wyrwać z domu i coś zrobić wspólnie. Wchodzą do restauracji i widzą, że nie, tu nie mogą z dzieckiem. Idą dalej i kolejna restauracja preferuje też bez dzieci. To takie wykluczanie rodziców - zauważa z kolei jeden z mężczyzn.

Rodzice dzielili się także swoimi historiami związanymi ze strefami wolnymi od dzieci.

- Spotkałam się z tym niebezpośrednio. Chciałam zabrać dzieci do kawiarni. Mamy w Białymstoku kawiarnię, do której można wejść od 13. roku życia, więc nie poszłyśmy - opowiada.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Rekomendowane przez naszych ekspertów

Polecane dla Ciebie
Pomocni lekarze