Trwa ładowanie...

Radość zgasła w jednej chwili. Sytuacja Amelki jest poważniejsza niż się wydawało!

- Nie mamy czasu. To, co miało uratować córkę, stanie się poważnym zagrożeniem – tłumaczy Iwona Widz, matka Amelki. Aby trzylatka mogła wypowiedzieć choć jedno słowo, potrzeba drugiej operacji. Pierwsza pozwoliła wstawić protezę. Druga ma uchronić dziecko przed uduszeniem się i dać szansę na normalne życie.

Zobacz film: "Jak radzić sobie z infekcjami u dzieci?"

Rutynowa kontrola ciąży u ginekologa skończyła się w szpitalu. Matka czuła się dobrze. Proste badanie wykazało skrajnie wysokie ciśnienie matki i zagrożenie życia dziecka. 28-tygodniowa córeczka rozwijająca się w brzuchu Iwony miała szanse na przeżycie bliskie zeru.

1. Cud

Cesarskie cięcie, respirator. Pierwsza informacja – dziecko żyje. Rodzina z Krakowa odetchnęła z ulgą. Po kilku miesiącach sytuacja uległa dramatycznej zmianie. – Stan Amelki jest tragiczny – powiedział lekarz.

Amelka nie mogła oddychać. W szpitalu założyli dziecku rurkę tracheotomijną. To je uratowało. Inwazyjna operacja sprawiła jednak, że przez całe swoje dotychczasowe życie, trzylatka nie wypowiedziała ani jednego słowa. Rodzice nie poznali nawet brzmienia głosu swojej córki.

Matka po skontaktowaniu się z rodzicami przeżywającymi podobny dramat, dowiedziała się o szansie, jaką stwarza Amelce operacja w Szwajcarii.

Koszt? 400 tys. zł.

- To było jak film, jakbym stała obok siebie. Nie wiem, jak brzmi głos mojego dziecka. Nigdy nie usłyszałam, jak nazywa mnie mamą, jak się śmieje. Nie słyszałam nawet, jak płacze – mówiła trzy miesiące temu Wirtualnej Polsce Iwona Widz.

A potem zdarzył się cud. Dzięki ludziom dobrej woli pieniądze zebrano. Amelka pojechała do Szwajcarii.

2. To ostatnia szansa

Do tego nie da się przyzwyczaić. Szczęście znowu okazało się płonne.

- Już podczas wstępnych badań powiedziano nam, że sytuacja jest bardzo poważna. Amelka wymaga dwóch zabiegów. Pierwszy to rekonstrukcja krtani. Należało poszerzyć drogi oddechowe, aby pracowały prawidłowo. Drugi zabieg polega na wyjęciu silikonowej protezy i próbach oddychania ustami. Po dwóch tygodniach rurka tracheotomijna ma być usunięta – tłumaczy matka.

Zobacz także: Jedna noga Adasia jest już zdrowa. Teraz potrzebuje kolejnej operacji

Koszt drugiego zabiegu to ponad 350 tys. zł. Bez niego Amelka nie będzie oddychać. Trzylatce grozi śmierć przez uduszenie.

- Po czasie, jaki dostaliśmy na zebranie potrzebnej kwoty, proteza stanie się zagrożeniem dla Amelki. Skutki uboczne mogą być fatalne – wyjaśnia Iwona Widz. Wszystko przez to, że może się ona przemieścić. Im dłużej silikon tkwi w ciele Amelki, tym większe stanowi zagrożenie.

Pierwsze dni po zabiegu były trudne. Proteza sprawia Amelce dyskomfort, często płacze. Ale to dzięki niej ma szansę na normalne życie. Wszystko zależy od drugiej operacji. Od tego, czy w ogóle się odbędzie.

- Drugiej szansy nie będzie – mówi matka.

Pieniądze można wpłacać pod tym linkiem: POMOC DLA AMELKI

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.