Przestała imprezować i zaszła w ciążę. Zdradziła, ile ma lat
Ciąża w późnym wieku wiąże się ze zwiększonym ryzykiem wystąpienia przeróżnych komplikacji. Jednak według tej mamy, późne macierzyństwo niesie ze sobą również pozytywne aspekty. Sama urodziła córkę w wieku 50 lat.
1. Późne macierzyństwo
Kelly Clarke z Crawley (Wielka Brytania) zawsze chciała być mamą. Jednak ze względu na swój zawód i częste podróże nie była w stanie założyć rodziny. Całe życie pracowała bowiem jako stewardessa. Dopiero po 23 latach przestała latać i zaczęła pracować na lotnisku Gatwick. Wtedy też postanowiła wcielić swoje marzenia w życie.
50-letnia Kelly uznała, że skoro nie ma partnera, skorzysta z metody sztucznego zapłodnienia in vitro i nasienia anonimowego dawcy. Niestety musiała mierzyć się z krytycznymi komentarzami na ten temat, ponieważ rodzina i znajomi kobiety nie byli przychylnie nastawieni do pomysłu samotnego i tak późnego macierzyństwa.
Naukowcy są zgodni: późne rodzicielstwo jest obarczone większym ryzykiem. Im później zaczynamy myśleć o założeniu rodziny, tym większe ryzyko niepłodności, poronienia lub poczęcia dziecka z różnymi zaburzeniami m.in. zespołem Downa, czy Edwardsa.
Mimo to Kelly zrealizowała swój plan, a w marcu 2021 roku powitała na świecie wymarzoną córeczkę Lylę Rae.
2. "Idealny moment na dziecko"
Kelly uważa, że macierzyństwo w wieku 50 lat, to idealny czas, ponieważ może w całości poświęcić się dziecku. Nie ma już potrzeby kształcenia się, realizowania kariery, podróżowania, czy imprezowania. Ponadto jak zaznacza ma już tyle doświadczenia życiowego, że czuje się lepiej przygotowana do roli mamy, niż jak była młodsza.
- W tej chwili jestem najlepszą mamą, jaką mogę być dla Lyli. Nie muszę spieszyć się z jej dorastaniem, aby móc kontynuować swoją młodość - mówi. - To najlepsze doświadczenie w moim życiu. Nie zdawałam sobie sprawy, że będę tak bardzo zakochana w dziecku - dodaje.
Mimo że Lyla ma dopiero półtora roku, Kelly już teraz myśli o jej dalekiej przyszłości. Jak przyznaje, teraz jej głównym celem jest spłata kredytu hipotecznego i stworzenie testamentu. Chce również, by dziewczynka mogła dowiedzieć się, skąd pochodzi.
- Kiedy będzie wystarczająco dorosła, aby to zrozumieć, wszystko jej wyjaśnię. Chcę, żeby wiedziała, w jaki sposób znalazła się na świecie - mówi. - Uderzyło mnie, że za 20 lat, kiedy ona będzie miała 22 lata, ja będę miał 72 lata. Na szczęście zabezpieczyłam ją i nie zostanie sama. Jedno jest pewne, Lyla będzie wiedziała, że jest kochana i jak bardzo jej pragnęłam - podsumowuje.
Maria Krasicka, dziennikarka Wirtualnej Polski
Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl