Trwa ładowanie...

Ich dzieci płaczą mniej i krócej. Ten sposób jest znany od wieków

Zachodnia cywilizacja uważa się za wysoko rozwiniętą. Dajemy sobie prawo by oceniać rodziców na każdym kroku, brać pod wątpliwość nawet sposób karmienia dzieci. Naukowcy spierają się, jak najlepiej reagować na płacz dziecka. Tymczasem w tradycyjnych kulturach dzieci wychowują się blisko rodziców. Śpią z nimi, są noszone, przytulane, gdy tylko tego chcą. Jak to wpływa na ich zachowanie?

Nowoczesne społeczeństwo odeszło od rodzicielstwa bliskości
Nowoczesne społeczeństwo odeszło od rodzicielstwa bliskości (Getty Images)

1. Bliskość to nie wymysł dzisiejszych czasów

Brytyjski fotograf Jimmy Nelson od najmłodszych lat podróżuje po całym świecie. Fotografowaniem zarabia na życie. Podróżom zawdzięcza nie tylko karierę, ale także zdobycie doświadczenia i życiowej mądrości.

Gdy w wieku 25 lat został ojcem, postanowił wychować swoją córkę tak, jak robią to tradycyjne plemiona z całego świata. "Córkę zabierałem wszędzie ze sobą, przywiązywałem ją chustą do swojego ciała i tak towarzyszyła mi na spacerach, na rowerze, a nawet w trakcie spotkań zawodowych. Spędziła tak ze mną dwa lata i płakała jedynie wtedy, gdy zostawała sama" - wspomina mężczyzna.

Swoją decyzję wraz z żoną podjął świadomie. Małżeństwo postanowiło, że z dziećmi będą dzielić wspólnie łóżko, co dziwi i budzi zgorszenie sąsiadów i znajomych. Jimmi tłumaczy jednak: "W tradycyjnych społeczeństwach dzieci są wciąż w kontakcie z drugim człowiekiem, przede wszystkim z rodzicami, a kiedy rodzice pracują - zajmują się nimi krewni albo starsze rodzeństwo. W nocy wszyscy śpią razem - rodzice i dzieci obok siebie. Plemienne dzieci nie marudzą, płaczą niewiele albo wcale. Nie mają powodu - są bezpieczne, mają fizyczny kontakt z matką i praktycznie nieograniczony dostęp do jej piersi. Ich potrzeby są w pełni zaspokajane".

2. Antropolodzy tłumaczą - tak było przez wieki

Naukowcy, którzy zajmują się badaniem kultur, podkreślają, że odkładanie dziecka do łóżeczka w innym pomieszczeniu to wymysł współczesnych czasów. Nowoczesny rodzic, który dzieli łóżko z dzieckiem, uważany jest za dziwnego.

Badacze kultury zauważają, że żaden gatunek nie kładzie spać potomstwa z dala od siebie. Wyjątek stanowi współczesny człowiek. Biogeograf Jared Diamond w swojej publikacji pisze: "Badanie na próbie 90 plemion pokazało, że w żadnym z nich matka i dziecko nie śpią osobno. W społecznościach plemiennych matka i dziecko śpią razem, w tej samej chacie, na tym samym łóżku albo tej samej macie".

3. Nowoczesne wymysły czy powrót do tradycji?

Alternatywą do zostawiania dziecka w innym pomieszczeniu, jest rodzicielstwo bliskości. Preferuje ono powrót do tradycyjnego wychowania dzieci. Zwolennicy tej metody wychowawczej powołują się na badania antropologów i doświadczenie plemion.

Skoro przez tysiące lat dzieci wychowywane były w bezpośrednim kontakcie z rodzicami lub innymi członkami rodziny, to dlaczego nie wrócić do tej metody?

Dziecko czując bliskość dorosłego, mniej płacze, a my możemy szybciej zareagować na jego potrzeby. Autorzy "Księgi rodzicielstwa bliskości", małżeństwo Sears zwracają uwagę: "Rodzicielstwo bliskości nie jest nowym stylem rodzicielstwa, nie jest też nową modą czy przelotnym kaprysem".

Dodają również: "Tak naprawdę to stary sposób zajmowania się niemowlętami. Opiera się na sposobach dbania o dzieci i matki obecnych w wielu kulturach tradycyjnych".

Spanie z dzieckiem to jeden z filarów rodzicielstwa bliskości. Mimo że dziś w zachodniej kulturze uważa się je za niebezpieczne, tak naprawdę znane jest od pokoleń i ułatwia mamą karmienie malucha w nocy, a dziecku daje poczucie bezpieczeństwa. Dopiero od niedawna współczesne rodziny starają się od samego początku kłaść dziecko samo w łóżeczku.

Noszenie dziecka jest naturalne
Noszenie dziecka jest naturalne (Getty Images)

Nie jest tak jednak wszędzie. W jednym z plemion afrykańskich dzieci spędzają ze swoją mamą cały czas. Taka sytuacja trwa ponad rok. Zmienia się to, gdy dziecko zaczyna bawić się z rówieśnikami, z jego inicjatywy.

Podobnie wygląda sytuacja u Indian Nawaho. Tam niemowlęta są owijane w powijaki, które nie tylko ogrzewają dziecko, ale przede wszystkim ograniczają ruchy dziecka. Maluchy spędzają w ten sposób nawet 70% czasu do szóstego miesiąca życia.

Współcześni rodzice mogą zastanawiać się, czy nie ogranicza to rozwoju maluchów? Jednak Jared Diamond podkreśla, że przeprowadzone badania udowodniły, że nie ma różnicy w rozwoju dzieci z plemienia w porównaniu do dzieci brytyjskich i amerykańskich.

Jedyna różnica, jaką zauważono to fakt, że indiańskie dzieci są mniej izolowane społecznie dzięki temu, że w swych powijakach cały czas towarzyszą mamom.

4. Noszenie dziecka

Dziś codziennością jest także przewożenie dziecka w wózku. Metoda ta, tak jak spanie w łóżeczku, separuje dziecko od matki. Zwolennicy rodzicielstwa bliskości zauważają, że wózki to wynalazki stosunkowo nowych czasów. Wcześniej dzieci noszone były w szalach, chustach lub na rękach i nadal tak się dzieje w tradycyjnych plemionach.

Jaka jest różnica między noszeniem a wożeniem dzieci? Plemienne maluchy noszone są w pozycji wertykalnej. Wyprostowane, najczęściej twarzą skierowaną w tę samą stronę, co twarz ich opiekunów. Wpływa to na ich rozwój.

Według badań, dzieci plemienia Kung mają lepiej rozwinięte umiejętności neuromotoryczne w porównaniu z dziećmi amerykańskimi. To dlatego, że dzieci w nowoczesnym świecie zazwyczaj leżą w wózku lub łóżeczku i spoglądają w górę.

5. Jak reagować na płacz dziecka?

Kolejną różnicą w wychowaniu dzieci, jaka widoczna jest między współczesnymi rodzicami, a rodzicami z tradycyjnych ludów, jest reagowanie na płacz niemowlęcia.

Powinniśmy natychmiast reagować, czy może poczekać, aż się wypłaczą i uspokoją same? Psychologowie i pediatrzy wciąż się o to spierają, a zwolenników i przeciwników każdej nowej teorii jest tylu samo. Do dziś radzi się rodzicom, by zostawili dziecko, aż się samo uspokoi.

Tymczasem tradycyjne plemiona reagują na płacz najmłodszych natychmiast. Pigmeje Efe, plemię Kung, Indianie Nawaho i członkowie każdego innego tradycyjnego ludu reagują średnio po około 10 sekundach, od momentu, gdy dziecko zacznie płakać.

William i Martha Searsowie tłumaczą osobom zainteresowanym rodzicielstwem bliskości, że płacz nie jest formą manipulacji, a sygnałem od dziecka. To jedyna metoda pokazania, że coś jest nie tak.

Czy pozostawienie dziecka, by się wypłakało, ma sens? Według badań, podczas płaczu organizm dziecka wytwarza kortyzol - hormon stresu. Jeśli rodzice szybko nie zareagują na łzy malucha, jego wysoki poziom może utrzymywać się we krwi nawet kilka dni.

Ponadto dzieci, które poddawane są treningom zasypiania, mają długotrwale podwyższony poziom kortyzolu. Nawet gdy zasypiają już same, nie czują się bezpieczne, a poziom hormonu stresu jest u nich bardzo wysoki.

Małgorzata Banach, dziennikarka Wirtualnej Polski

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Rekomendowane przez naszych ekspertów

Polecane dla Ciebie
Pomocni lekarze
Szukaj innego lekarza
Komentarze
Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.