The Sims 3 (recenzja)

Ocena 3/5

The Sims to symulator życia, który od 10 lat króluje w rankingach gier komputerowych. Trzy serie, ogromna ilość dodatków, edycje limitowane, strony internetowe, fora i potężna rzesza fanów. O co w tym chodzi? Skąd ta popularność? Dlaczego program, który w swych założeniach miał służyć projektowaniu wnętrz stał się wirtualną rzeczywistości wielu graczy? Nadszedł czas żeby się przekonać.

1. Wrażenia z gry

Wrzuciłam grę do komputera i uruchomiłam proces instalacji. Nie powiem żeby przebiegł błyskawicznie. Później odczekałam co swoje aż gra się załaduje. Nadmienię jedynie, że wręcz „uwielbiam” tracić czas wpatrując się w pasek postępu (nawet „dowcipnie” opisany). Starałam się jednak nie zniecierpliwić i tłumaczyć sobie, że jeżeli nie chcę czekać muszę zmienić sprzęt na taki z górnej półki, którym mój

laptopik raczej nie jest. Gdy wreszcie nareszcie gra ruszyła, przystąpiłam do tworzenia swojego Sima. Według Producenta ma to być wielce fascynujący proces:

„Możesz ukształtować wygląd Sima w najdrobniejszym szczególe i obdarzyć go pięcioma wybranymi cechami charakteru, aby stworzyć jedyną w swoim rodzaju postać. Romantyk, kleptoman, złoczyńca – zaludnij świat gry Simami o różnych, wyjątkowych osobowościach.”

Właściwie wszystko się zgadza. Tworząc postać mogłam zadecydować o tym, jaka będzie fryzura, kształt i kolor oczu, brwi, długość rzęs, rodzaj sylwetki i kolor skóry (pełna dowolność). Do tego przyszło mi wybierać w strojach i dodatkach na różne okazje. Na koniec musiałam zdecydować, jaką muzykę mój Sim lubi, jaka jest jego ulubiona potrawa, jakie ma cechy charakteru i marzenia. Już sam ten proces może być formą zabawy szczególnie dla nieletnich graczy. Tym bardziej, że można stworzyć całą rodzinkę. Jednak, nie mogąc doczekać się gry, końcowe etapy kreacji Sima potraktowałam po macoszemu, decydując się na pierwsze z brzegu propozycje. (Dopiero poniewczasie zorientowałam się, że dla mniej wybrednych są gotowe Simy.)

Wraz z moją Simką ruszyłam na podbój wirtualnego świata. Nie wiele brakowało a przygoda w nim i z nim zakończyłaby się na etapie urządzania domu (i znów za późno zorientowałam się, że mogłam wybrać gotowy). Niby interfejs jest prosty, niby wszystko narysowane a jednak miałam problem. Etap ten mocno mnie zirytował.

A tak przy okazji, prowadzenie Sima i sterowanie wirtualnym światem nie jest intuicyjne. Żeby grać trzeba poświęcić sporo czasu na rozeznanie w terenie, w możliwościach i zasadach rządzących simowym życiem. O ile ktoś na tym etapie nie trzaśnie myszką i nie pójdzie precz, stopniowo zacznie się wciągać. I tak, czynność za czynnością, godzina za godziną, dzień za dniem Sima, wirtualne życie może zacząć coraz bardziej angażować. Nawet, jeżeli drażnić będzie brakiem fabuły, niedociągnięciami technicznymi, bezsensownym „językiem” i irracjonalnymi momentami. Bardzo łatwo stracić rachubę czasu realnego i stracić go mnóstwo na skądinąd średnio atrakcyjne czynności wirtualnego świata.

Ponieważ zabawa (podobnie jak grafika) nie powaliła mnie na kolana postanowiłam dowiedzieć się co urzeka fanów The Sims. I chociaż fascynacji nadal nie rozumiem, to jedno wiem na pewno. Frajdę z gry można mieć chyba tylko dysponując wszelkimi do niej dodatkami (każdy, ma swoją cenę i to nie małą, podobnie jak sama gra, która do najtańszych nie należy) nakładkami, kodami i gadżetami, które można ściągać z Internetu ze specjalnej strony lub które można nabyć w simowym sklepie. Jednym słowem trzeba połączyć grę z uczestnictwem w internetowej społeczności. Nie dla mnie niestety.

Zamiast bawić się w kleptomana, gwiazdę rocka czy miss świata. Zamiast spędzać czas na wirtualnych imprezach i osiągać coraz to dziwniejsze życiowe cele, wolę spotkać się z realnymi przyjaciółmi w realnym święcie. Spełniać swe marzenia naprawdę. I naprawdę kochać. Gdy zaś najdzie mnie ochota na grę komputerową zdecydowanie nie wybiorę takiej, w której będę musiała chodzić do pracy, płacić rachunki, gotować, myć się i martwić czy nikt mnie nie okradanie. Wolę żyć niż w życie się bawić. To można zostawić nieletnim. I pewnie to oni są głównymi fanami Simów. Aczkolwiek, jeżeli komuś znudziło się jego życie a brak mu odwagi by wprowadzić w nim prawdziwe zmiany może sięgnąć po The Sims. Dostanie namiastkę takiej rzeczywistości, o jakiej w danej chwili myśli.

Co do aspektów technicznych gry. Nie mogę ocenić jej na tle dwóch wcześniejszych wersji, więc nie powiem czy jest lepsza czy gorsza. Grafika jest ok, ale nie wszystko działa jak trzeba a co za tym idzie, nie wszystko wygląda zadowalająco. Brak konkretnej fabuły, konkretnej idei plus teoretyczny ogrom możliwości nie wpływają pozytywnie na grywalność.

Moją pierwszą refleksją po rozeznaniu się w świecie Simów była ta, że żałuję, iż nie miałam dostępu do niego, gdy meblowałam mieszkanie. Jeżeli ścignie się to i owo z sieci to można bardzo ciekawie zaaranżować wnętrza tak jak robią to architekci. Dodatkowo mamy możliwość wirtualnej podróży po urządzonym przez siebie domu. Super sprawa.

2. Dla kogo jest gra?

Teraz czas na kwestię najistotniejszą. Czy The Sims to gra dla dzieci a jeżeli tak to, w jakim wieku?

Producent wyznaczył dolną granicę wieku na 12 lat. I to zasadniczo jest właściwy próg. Mój 10 letni syn dostał szansę krótkiej zabawy simami (nie powiem, bardzo Mu się spodobało) ale chwilowo na tym się zakończy. Zbyt wiele możliwości poprowadzenia postaci sprawia, że nie mam kontroli nad tym, co w grze się dzieje. I chociaż to tylko wirtualna rzeczywistość a cenzura „zamazała” to co trzeba, nie wydaje mi się odpowiednie by dzieci bawiły się w „barabara pod prysznicem” (jedna z możliwości jaka pojawia się po podświetleniu prysznica) lub trenowały mniej lub bardziej namiętne pocałunki. Z tego względu według mnie to gra dla młodzieży.

The Sims ma jednak i mocne strony.

Na rynku królują wyścigi i strzelanki wszelkiej maści. Trudno znaleźć porywająca grę przygodową dla starszych dzieci. Nie wszystkie zaś lubią gry strategiczne. Również od gier edukacyjnych raz na jakiś czas trzeba odpocząć. The Sims dają możliwość w miarę bezpiecznej zabawy. Dodatkowo mogą, choć w przybliżeniu uzmysłowić nieletnim, że życie dorosłych jednak różami usłane nie jest. O ile poważnie potraktują swego Sima i będą chciały by pożył w zdrowiu i szczęściu jak najdłużej, przyjdzie im pracować, sprzątać, gotować, płacić rachunki, troszczyć się o sprawność sprzętów domowych i masę innych zwykłych spraw. Odkryją, że żeby zjeść śniadanie trzeba je zrobić a żeby zdążyć je zjeść przed wyjściem do szkoły czy pracy, trzeba odpowiednio wcześnie wstać. A to uda się i nie wywoła uszczerbku na zdrowiu tylko, jeżeli prześpią się właściwą ilość godzin… Takich łańcuszków jest wiele i niektóre mogą być prawdziwą niespodzianką dla nieletnich. Podobnie jak fakt, że pieniądze nie rozmnażają się cudownie na koncie i żeby było na „chleb” trzeba zarabiać a poza tym rozsądnie kasą dysponować. Każdy rodzic przyzna chyba, że nie wszystkie małolaty mają tego świadomość.

Generalnie The Sims to niezły symulator życia dający wiele możliwości. Można go zaproponować gimnazjalistom. Trzeba jednak pamiętać o jednym „gra” ta, ma swoje ciemne strony a przede wszystkim, wciąga i angażuje bardzo intensywnie. Jeżeli ma być formą nienajgorszej zabawy przy „kompie” nie może odbywać się bez nadzoru. Oczywiście nie mam na myśli siedzenia dziecku nad głową. Warto jednak zainteresować się jak żyje Sim naszej pociechy a przede wszystkim ustalić ściśle przestrzegany limit czasu, który małolat może spędzać w wirtualnej rzeczywistości. Nawet, jeżeli uznać, że The Sims daje możliwość poznania jakie zasady kierują życiem, to na 100% nie zastąpi kontaktów z rówieśnikami.

Żyjemy w czasach, gdy komputer, Internet i TV zastępują kontakty interpersonalne w „realu”. Dziewczynki zamiast spotkać się na plotki przy trzepaku, komunikują się na portalach społecznościowych. Chłopcy w piłkę nie grają na boisku tylko rozgrywają mecze w komputerze. Dorośli w sieci nawiązują znajomości i romanse, niekiedy zapominając by przenieść je do świata realnego. I choć właściwie każda gra może wciągnąć i „uzależnić” to ta szczególnie się do tego nadaje właśnie przez to, że tak dokładnie symuluje życie.

A oto kilka, zdecydowanie bardziej entuzjastycznych, (co nie znaczy, że nieprawdziwych) słów od Producenta:

„The Sims 3 to nieskończone możliwości, liczne niespodzianki, nagłe zwroty akcji i mnóstwo zabawy! Dołącz do społeczności sieciowej The Sims 3 i zaprezentuj innym fanom swoje dzieła, pobieraj przeróżne darmowe obiekty, czytaj najnowsze wiadomości i nie tylko!

Twórz Simów i nadawaj im osobowość. Popuść wodze wyobraźni! Ukształtuj wygląd Sima w rozbudowanym edytorze postaci, który umożliwia edycję postury, rysów twarzy, fryzury i wielu innych elementów. Dobierz pięć cech charakteru i stwórz niepowtarzalną postać – choćby zabójczo przystojnego szaleńca-kleptomana siejącego wokół chaos i spustoszenie.

Decyduj o losie swoich Simów. Gwiazda rocka, przywódca mocarstwa, zawodowy złodziej – od Ciebie zależy, czy spełni się życiowe pragnienie Twojego Sima. Możesz pomóc mu w osiągnięciu celu, dając mu życiowe spełnienie, lub komplikować sprawy, prowadząc go krętą ścieżką.

Zabaw się w projektanta! Ubrania, domy, wzory, kolory – możesz zmienić dowolny element stylu Twoich Simów, nawet fason i kolor ich butów!

Zostań reżyserem. Skorzystaj z niespotykanej dotąd możliwości tworzenia filmów z obsadą, planem zdjęciowym, ścieżką dźwiękową i fabułą. Bez wychodzenia z gry! Dzięki edytorowi filmów połączysz serię scen w jedną całość i stworzysz produkcję, którą będzie mógł podziwiać cały świat.

Internetowy świat Simów. Dołącz do społeczności The Sims 3 i pokaż innym stworzone przez siebie dzieła: Simy, domy, przedmioty, filmy itp. Pobieraj ekskluzywne obiekty simowe i czytaj najświeższe wiadomości ze świata The Sims 3”

Aneta Stawiszyńska-Marciniak, ponad rok temu
Komentarze

DYSKUSJE NA FORUM

Artykuły Testy i recenzje
Testy i recenzje

Księżcznika i żaba

Księżcznika i żaba

Czytaj i słuchaj, bardzo ciekawa pozycja dla dzieci, które uczą się czytać

Testy i recenzje

Biblia

Biblia

Biblia dla maluchów wydana jest w twardej oprawie, napisana przystępnym językiem dla dzieci