Dzieci lubią się ścigać!

Obok platformówek i gier zręcznościowych jest jeszcze jeden gatunek, który dzieci uwielbiają. Gry wyścigowe, bo to o nich mowa, może i są zasadniczo przeznaczone dla dorosłych, ale młodzież nie sposób od nich odpędzić. I to nawet od najtrudniejszych symulatorów!

1. Samochodzik

Do gier samochodowych z oczywistych względów od najmłodszych lat ciągnie chłopców. Nic dziwnego, sami kupujemy im matchboxy, sami bawimy się z nimi w wyścigi samochodowe i sami opowiadamy im o aucie, którym jeździmy w rzeczywistości. Dlatego też nawet zupełnie mały chłopczyk nie ma wyjścia i grami samochodowymi interesować się musi.

Mój niegdyś pięciolatek z fascynacją patrzył na to, jak rozbijam kolejne auta w Colin McRae DIRT, aż wreszcie poprosił sam o pada - i zaczął grać zupełnie po swojemu. Ja ścigałem się z czasem, dla niego ta koncepcja była zupełnie niezrozumiała. On wolał jeździć sobie powolutku po okolicy i ćwiczyć parkowanie wzdłuż płotu tak, żeby nie obetrzeć lakieru. Niezgodnie z założeniami gry? Może i tak, ale jaką miał frajdę!

Zobacz film: "Parenting.pl"

2. Wypadki

Dzieci lubią robić rzeczy niedozwolone, nawet jeśli nie spotka się to z gniewem rodziców (bo rodzice nie wiedzą) i nawet jeśli te niedozwolone rzeczy są tylko wirtualne. Dlatego też moje dzieciaki spędziły masę godzin w Burnout Paradise, grze, której esencją są jak najbardziej widowiskowe wypadki samochodowe.

Oczywiście nie ma żadnego okrucieństwa ani krwi, jest tylko gięta blacha i odpadające koła, ale dla mojego syna, zderzającego matchboxy na podłodze w przedpokoju, możliwość wypchnięcia wirtualnego samochodu z autostrady i oglądania w zwolnionym tempie, jak robi się z niego blaszany placek, było spełnieniem marzeń.

Z czasem oczywiście przychodzi większe zrozumienie mechanizmów wyścigowych. Maluch zaczyna rozumieć, że celem gry o samochodach jest dojechanie na metę nie dość, że w jednym kawałku, to jeszcze na pierwszym miejscu. Wtedy właśnie dobrze pokazać mu jakąś grę symulacyjną, ale nie od razu coś, gdzie jeden zły zakręt decyduje o sukcesie lub porażce, ale tytuł, który adresowany jest nie tylko do mistrzów kierownicy.

3. Forza!

Forza Horizon zobacz galerię
Forza Horizon 3 zdjęcia

Taką grą jest wydana niedawno Forza Horizon. Ta spadkobierczyni znakomitej serii symulatorów Forza Motorsport przyjmuje nieco łagodniejsze podejście, przez co większość najbardziej oddanych fanów odsądza ją od czci i wiary - ale przecież nie należą do nich nasze dzieci, dlatego też zachęcam do zapoznania młodzieży z tym tytułem. Główny jego atut to porzucenie okowów prawdziwych torów wyścigowych i przeniesienie akcji w piękne, kalifornijskie plenery - a dzieciaki uwielbiają wirtualne zwiedzanie.

Dzieci w Forzę grają oczywiście po swojemu, głównie zwiedzając okolicę (młodzież młodsza plus dziewczynki) lub godzinami oglądając kolejne dostępne fury (starsi chłopcy). Nie zmienia to jednak faktu, że wszyscy potrafią spędzić przy Forzie Horizon dłuższe chwile, a adresowanie gry do dorosłych czyni rozrywkę jeszcze bardziej atrakcyjną. Przy pierwszym spotkaniu z tytułem niezbędna jest oczywiście pomoc rodzica, bo w gąszczu opcji łatwo się zgubić. Ale gdy pierwsze ścieżki zostaną już przetarte, dzieciaki same zaczynają się doskonale bawić.

Zwłaszcza że autorzy gry doskonale wiedzieli, jak do zabawy zachęcić. Poza klasycznymi wyścigami od punktu A do B czy kręceniem kolejnych kółek jest tu też masa pomysłów, które się moim młodziakom strasznie podobały - jak choćby ściganie się z wyczynowym samolotem do robienia akrobacji albo śmigłowcem! Niby mała rzecz, a cieszy niesamowicie.

4. Wyścigi dziecięce

Na rynku jest cała masa gier wyścigowych przeznaczonych wprost dla dzieci, z infantylną otoczką, wyrazistymi postaciami i nieodzowną eksplozją kolorów. Można zacząć przygodę dzieci z samochodami od takich gier jak legendarne Mario Kart (najnowsza, siódma część serii wyszła na Nintendo DS) czy całkiem niedawno wydane Sonic All-Stars Racing Transformed, w którym występuje masa słynnych postaci z gier firmy Sega, z niebieskim jeżykiem Sonikiem na czele.

Może się jednak okazać (a tak się okazało przy moich dzieciakach), że nieznajomość bohaterów z dawnych lat przeszkadza w dobrej rozrywce. Okej, jest ten Sonic, są inne postacie, ale moje dzieci żyją w świecie Aut Pixara, dlatego też dość prędko poprosiły o zmianę gry na Auta 2. Tu jest Zygzak, tu jest Złomek, tu są wszyscy czterokołowi bohaterowie, których dzieciaki znają i lubią. Przyznaję, film kinowy nie był zbyt udany, ale wersja konsolowa jest znacznie lepsza i mimo dość sporej dawki przemocy (auta mają tu i karabiny maszynowe, i wyrzutnie rakiet czy min), gra się w nią kapitalnie, zwłaszcza razem z rodzicem.

Lubię grać z dziećmi w gry wyścigowe, nawet jeśli muszę czasami celowo odpuścić gaz, bo widzę, że wygrałem o jeden raz za dużo. Ta elektroniczna odmiana matchboxów niesie ze sobą szereg fajnych konsekwencji. Najważniejsza to to, iż dzieci zaczynają rozpoznawać marki i modele aut (o ile oczywiście gramy w tytuł z licencjonowanymi egzemplarzami, jak Forza Horizon na przykład). Poza tym uczy też sensu i mechanizmów rywalizacji. W dzisiejszym świecie gier nastawionych na współpracę dobrze czasami dziecku uświadomić, że nie zawsze działa się w kooperacji, choćby na przykładzie wirtualnych samochodów.

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska S.A. z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.