Trwa ładowanie...

Czerwona wstążka przy wózku - co oznacza? W sieci zawrzało

Kiedy na świecie pojawia się dziecko, młodzi rodzice często posiłkują się sprawdzonymi sposobami swoich matek i babć, by jak najlepiej je chronić. Dlatego też przy wielu wózkach można zobaczyć czerwoną wstążkę.

Zobacz film: "Sprawdź, czy pijesz odpowiednią ilość wody"

spis treści

1. Czerwona wstążka - znaczenie

Jak wynika z sondażu OBOP, aż 58 proc. Polaków wierzy w zabobony. Jednak są też takie przesądy, które są stosowane bez względu na deklarowaną wiarę. Tak też jest w przypadku czerwonej wstążki lub kokardki, która ma chronić przed złymi urokami.

Według tradycyjnych wierzeń czerwona wstążka jest jednym z najsilniej działających amuletów ochronnych. Uznawano, że kolor czerwony chronił każdą żywą istotę, a w jego barwie giną wszystkie uroki (te rzucane świadomie i nieświadomie).

Wstążkę przyczepiano do kołyski, a kiedy dziecko podrosło, wiązano mu kokardkę na rączce. Wszystko po to by nikt nie rzucił uroku na maluszka. Bano się, że nawet pochwały pod adresem dziecka są podszyte zazdrością, co mogło prowokować do klątwy, a w efekcie przynieść chorobę, czy śmierć.

Mimo że ma swoje źródła w średniowieczu, ta praktyka jest stosowana do dziś. Co ciekawe często jest połączona z wiarą chrześcijańską. Na kokardkach przyczepianych do wózka mamy dołączają medaliki, by poza ochroną dziecka dać mu również opiekę Matki Boskiej.

Aukcja
Aukcja (Facebook)

2. Dyskusja na forum dla rodziców

Jednak nie wszyscy wierzą w magię "amuletu". Często zdarza się też, że kobiety nieświadomie stosują ochronny talizman, ślepo podążając za modą. W mediach społecznościowych na grupie dla rodziców jedna z użytkowniczek zapytała, jaki stosunek do czerwonej wstążki mają inne mamy.

"Zastanawiam się, jakie jest wasze podejście do tematu zauroczenia i czerwonej kokardki przy wózku, nosidełku itd. Pomaga? Wierzycie?" – napisała.

Post był bardzo szeroko komentowany zarówno przez osoby, które uważają, że jest to wręcz szkodliwa praktyka, jak i zwolenników. Niektórzy rodzice udostępniali także zdjęcia wózków lub swoich dzieci, które miały na rączkach przywiązane kokardki.

Czerwona kokardka na foteliku
Czerwona kokardka na foteliku (arch. pryw. /Aleksandra Michalska)

"Wierzę w Boga, więc nie wierzę w takie rzeczy. To się wyklucza jak dla mnie. Najśmieszniejsze: medalik na czerwonej kokardce" – napisała jedna z mam.

"Żadnych wstążeczek. Ksiądz nam powiedział, że lepiej się pomodlić za dziecko i nie wierzyć w żadne zabobony" – dodała druga.

"Zabobony. Nie wierzę w to. Po co zawracać sobie głowę jakimiś głupotami?" - zapytała kolejna.

"Mieliśmy przez pierwszy miesiąc. Teraz już nie mamy" – napisała użytkowniczka.

Komentarze użytkowniczek
Komentarze użytkowniczek (Facebook)

"Szczerze to miałam małą, czerwoną kokardkę przy wózku. Tyle że nie z powodu mojej wiary w ten zabobon, tylko żeby w końcu po kilka razy dziennie nie słyszeć pytania: "o a gdzie kokardka czerwona?! Koniecznie musisz sobie przypiąć, mówię ci!" - dodała kolejna.

"Też miałam i pomogło nie raz. Kwestia indywidualna każdego z nas. Tyle jadu ludzi to ja dawno nie widziałam! !!! Cóż... taki naród" - skwitowała mama.

Mimo różnych podejść do tematu amuletów ochronnych należy pamiętać, że najlepszą ochroną dla dziecka jest spokojny rodzic. Dlatego warto uszanować decyzje zarówno przeciwników, jak i zwolenników czerwonych wstążeczek.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Polecane

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.