Trwa ładowanie...

Pokazywali dzieciom, jak strzelać. Zajęcia w przygranicznej szkole w ramach "bezpiecznych ferii"

Żołnierze odwiedzili jedną ze szkół podstawowych w Krynkach, miejscowości położonej w zamkniętej strefie przy polsko-białoruskiej granicy. Mundurowi na zajęcia z dziećmi zabrali karabiny, pokazywali im jak celować i strzelać. Dyrektorka szkoły twierdzi, że spotkanie zorganizowano, by dzieci dowiedziały się, jak "bezpiecznie spędzić nadchodzące ferie".

Zobacz film: "Disaster girl. Historia prawdziwa"

spis treści

1. Żołnierze w podstawówce

Szkoła w swoich mediach społecznościowych zamieściła obszerną relację z zajęć. Podstawówkę w Krynkach odwiedzili umundurowani żołnierze, funkcjonariusze Straży Granicznej i policji. Miejscowość leży tuż przy polsko-białoruskiej granicy.

Jak możemy przeczytać na profilu szkoły:

"Dziś gościliśmy w naszej szkole przedstawicieli służb mundurowych. Opowiedzieli oni o zasadach bezpieczeństwa w czasie nadchodzących ferii oraz o swojej pracy. Bardzo dziękujemy".

Relacja została już usunięta. Jak wynika z informacji, podawanych przez "Gazetę Wyborczą" na zdjęciach uwieczniono mundurowych, w tym zamaskowanego żołnierza z karabinem, w otoczeniu dzieci. Żołnierz pokazywał dzieciom, jak działa karabin, jak celować i strzelać.

2. Szokujące zajęcia

Dyrektorka Zespołu Szkół Samorządowych w Krynkach, Anna Tomulewicz, twierdzi, że w zajęciach nie widziała niczego niestosownego:

- W spotkaniu brały udział tylko dzieci z naszej szkoły podstawowej, przedszkolaków nie było. To spotkanie zorganizowaliśmy, aby dzieci dowiedziały się, jak szczególnie teraz i tutaj, w niebezpiecznej strefie przygranicznej, mogłyby bezpiecznie spędzić nadchodzące ferie. Nie uczyły się strzelania, tylko pokazywano im, jak wygląda broń, na czym polega praca żołnierza i innych służb mundurowych - wyjaśniła Tomulewicz.

Żołnierze przyszli do szkoły z karabinami
Żołnierze przyszli do szkoły z karabinami (Getty Images)

Pod postem zamieszczonym przez szkołę pojawiło się wiele negatywnych komentarzy:

"Z całym szacunkiem, pochodzę z rodziny wojskowej, moi obaj dziadkowie mieli wysokie stopnie oficerskie. I nadal nie uważam, że powinniśmy dawać dzieciom karabiny do rąk, raczej uczyć je, jak rozwiązywać konflikty nie siłą, a rozumem. Wolałabym, żeby szkoła promowała to drugie rozwiązanie",

"Dawanie dzieciom karabinu do ręki i pokazywanie, jak się strzela, jest dla mnie szokiem".

Anna Tomulewicz postanowiła odnieść się do zamieszczonych pod postem komentarzy:

- Wpisy nie są od rodziców naszych dzieci, bo oni nie wyrażają oburzenia - powiedziała dyrektorka.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Rekomendowane przez naszych ekspertów

Polecane dla Ciebie
Pomocni lekarze
Szukaj innego lekarza
Komentarze
Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.