Przejdź na WP

Nastolatki na koloniach. Wychowawcy opowiadają, co tam się naprawdę wyprawia

Rozmowy i śpiewy przy ognisku? Zapomnij. Seks, narkotyki i alkohol to realia wyjazdów kolonijnych. Młodzież korzysta z wolności zupełnie inaczej niż chcieliby rodzice. Odpowiedzialność przez 2 tygodnie spoczywa na wychowawcach.

Zobacz film: "Jak możesz pomóc maluchowi odnaleźć się w nowym środowisku?"

1. Wychowawca kolonijny – wróg numer 1

Krzysztof zrobił kurs wychowawcy jeszcze na studiach. Lubił pracę z ludźmi. Stwierdził, że to coś dla niego.

- Każdy nastolatek jest inny. Czasem jest tak, że młodzież jest fajna i da się z nią pracować. Jednak często jest też roszczeniowa, potrafi odpyskować, nic im się nie podoba. Młody człowiek jedzie w góry, zna program. A potem jest wielce zdziwiony i zły, że musi iść na wycieczkę pieszą - opowiada.

Pani Magdalena zaczęła jeździć na obozy już jako młoda dziewczyna. Chciała po prostu zarobić na swoje wakacje. I tak zostało na dłużej. Od lat obserwuje młodzież.

- Największy problem to brak umiejętności społecznych – młodzież nie potrafi ze sobą rozmawiać, negocjować. To samo jest w kontaktach z wychowawcą. Idą na impakt, chcą wymuszać... I przegrywają. A to rodzi agresję.

Młodzież na obozach korzysta nie tylko z uroków plażowania
Młodzież na obozach korzysta nie tylko z uroków plażowania (AdobeStock.com)

Niestety, zdarza się, że opiekunowie są niewiele starsi od swoich podopiecznych i kilka lat wcześniej sami jeździli na takie obozy. Chcą jeszcze imprezować.

- Nigdy bym sobie nie pozwolił na picie z młodzieżą. Są granice, których nie można przekroczyć, jeśli chcemy, żeby wychowankowie czuli do nas respekt – mówi Krzysztof.

- Widziałem, jak wychowawcy chodzą z nastolatkami na piwko. Nie reagowali na moje komentarze. Skarga w biurze też nie pomogła. Przecież nie robili nic złego. Są jeszcze kierowcy, a oni do imprezy pierwsi – mówi Andrzej, który na co dzień pracuje w poprawczaku. W wakacje dorabia jako wychowawca.

2. Alkohol i inne używki

Dzieciaki zerwane z rodzicielskiej smyczy chętnie eksperymentują z używkami. Wychowawców już nic nie zdziwi.

- Młodzi zawsze próbują obejść przepisy i "poużywać życia". Tu dużo zależy od kadry. Zwykle jest tak, że ktoś się upije zaraz na samym początku i jeśli kadra zareaguje odpowiednio stanowczo, to potem jest spokój. Bywa, niestety, że przed budynkiem obozu młodzieżowego koczują handlarze marychą. Tak było np. w Bułgarii - mówi Magdalena.

Andrzej skończył resocjalizację, zawsze chciał pracować z młodzieżą. Uważa się za surowego opiekuna, jednak wie, że nie da się wszystkiego upilnować i jeżeli ktoś bardzo będzie chciał się napić, to i tak to zrobi.

- Mam wrażenie, że istnieje ciche pozwolenie na picie alkoholu. Jeżdżę z prywatną firmą, już piąty sezon. Najgorszy kierunek to Bałkany i Bułgaria. Tam jest tani alkohol. Za granicą dzieciaki dostają "małpiego rozumu", czują się anonimowo w krajach, w których nie mówi się w ich ojczystym języku. Widziałem już wszystko. Od wymiotującej na siebie nastolatki, po gówniarza, który próbował wejść na słup wysokiego napięcia.

- My bardzo pilnowaliśmy młodzieży. Zdarzało się, że wychowawczynie pozwalały kupować alkohol, który miał być prezentem dla rodziców. Wiadomo, co się później z nim stało. Na pewno nie dojechał do domu - dodaje Krzysztof.

Podczas wyjazdów młodzież często sięga po marihuanę. Chcą skorzystać z okazji, że są z dala od rodziców. Ta używka im imponuje. Paląc, chcą się popisać przed innymi.

- Nawet się nie wstydzili. Stali przede mną w kolejce do kasy i kupowali fifkę – mówi Krzysztof.

3. Niewinne przytulanie czy pierwszy seks?

Młodzi ludzie dają się też ponieść wakacyjnym romansom. Wychowawcy mówią wprost: z seksem na obozach jest jak z alkoholem.

-Wiadomo, że są tacy, którzy będą próbować. Najczęściej kończy się na "miziankach", bo wbrew pozorom nie jest to łatwe do zorganizowania. Publiczny seks w pokoju przy innych lokatorach raczej nie wchodzi w rachubę. Na korytarzu dyżury mają wychowawcy... Fakt, że bywają osobniki bardzo zdeterminowane. Dlatego istnieje ubezpieczenie dla wychowawców od ciąży podopiecznej – mówi Magdalena.

- Nieraz widziałem, jak nastolatkowie zdecydowanie mają się ku sobie. Na wakacjach w Polsce kończyło się to niewinnie: tańcem podczas wolnej piosenki na dyskotece. W Bułgarii musiałem siedzieć pod drzwiami, żeby się do siebie nie wymykali. Nieraz spałem po dwie godziny. Dziewczyny marzą o miłości, chłopcy o tym, żeby się do nich dobrać – mówi Andrzej.

4. Używki nie są najgorsze

Nie nocne eskapady są najgorsze. Trafiają się trudni uczestnicy z problemami.

- Jeden chłopiec był nieakceptowany w grupie. Uciekł z ośrodka. Złapałem go. Podczas rozmowy z wychowawcami zauważył otwarte okno. Puściły mu hamulce. Podbiegł do okna i chciał wyskoczyć. Na szczęście nic się nie stało. Przyznał się, że w domu są problemy – mówi Krzysztof.

Opiekunowie kolonii na czas trwania wyjazdu przejmują obowiązki rodziców.

- Nie wychowam dzieciaka w dwa tygodnie, ale przez ten czas mogę pokazać mu lepszy świat – dodaje.

O tym, do czego zdolne są nastolatki, boleśnie przekonała się Magdalena. Jedna z dziewcząt oddzieliła się od grupy podczas plażowania. Opiekunki prawie dostały zawału. Mówią, że to był najdłuższy kwadrans w ich życiu. Kiedy znalazły nastolatkę, udzieliły jej reprymendy przy całej grupie. Dziewczyna strzeliła focha.

- W odwecie powiedziała rodzicom, że została zgwałcona. Wezwałam policję. Rodzice nie zgodzili się na badanie ginekologiczne. Najgorsze w tym wszystkim było poradzenie sobie z emocjami ojca. Powiedział mi przez telefon, że wsiada w samochód, a ja nie chcę wiedzieć, co mi zrobi, jak przyjedzie. Gdy okazało się, że to wszystko nieprawda, nawet nie przeprosił. To był moment, w którym zdecydowałam, że to była moja ostatnia kolonia.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl.

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska S.A. z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.