Matki z kliniki Budzik. "Tu jak dziecko płacze, znaczy, że jest dobrze"
Ucisk, sztuczne oddychanie, ucisk - Ewa działa jak robot. Mija wieczność, gdy w oddali słychać wreszcie sygnał karetki. Matka walczy dalej. W głowie szaleje myśl: "Michał, wróć do mnie. Żyj. Synku, musisz żyć". Na salę klinki Budzik, którą stworzyła Ewa Błaszczyk, naszych bohaterów przyprowadziła sytuacja ekstremalna.