Co jedzą rodzice, gdy dzieci nie patrzą
Marta, mama Agnieszki i Szymona, pisze: "Muszę się przyznać... Może jak zrobię to publicznie, to będzie mi lżej! Dopóki moje dzieci nie poszły do zerówki, życie było usłane różami. Takimi z kolcami, ale jednak różami!! Nie pyskowały jakoś szczególnie, nie jadły nic poza tym, na co pozwoliłam. W sumie to ani ja, ani mąż nie mamy wielkich słodkich zachcianek, poza jedną... colą. I moje wspaniałe dzieci, kiedy zaczęły literować i byłam z nich naprawdę dumna... odkryły colę w lodówce. Mówiłam, że to nie smakuje małym dzieciom i boli je później brzuszek, ale od małych terrorystów w przedszkolu wiedziały, że cola "jest taka pyśniutka"." Nie wiedziałam, co robić... i nagle olśnienie! Eureka! Zaparzyłam kawę i wlałam do niej wodę gazowaną. Zostawiłam miksturę w szklance i czekałam. Nie musiałam zbyt długo... Usłyszałam płacz, że umoczyli tylko języki i nigdy tego nie tkną. Nie wypiły nawet podczas grypy żołądkowej. Opowiedzieli wszystko w przedszkolu. Inne matki gratulują mi, że moje dzieci nie chcą pić coli i uważają ją za najgorszy napój na świecie." Na następnym slajdzie obejrzysz WIDEO