Poród, którego nikt nie zauważył. Dziecko leżało pod kocami

To miał być kolejny rutynowy poród. Młoda mieszkanka Kanady pojawiła się na porodówce na zabieg indukcji. Początkowo nic nie zapowiadało, że narodziny jej trzeciego dziecka będą miały tak nietypowy przebieg.

Carolina Moreno i jej dzieckoCarolina Moreno i jej dziecko
Źródło zdjęć: © Licencjodawca | Jorge Carrera
Magdalena Pietras

Jedno z najbardziej traumatycznych wydarzeń

Carolina Moreno, 27-letnia mama trojga dzieci z Kanady, opowiedziała w mediach o porodzie, który wspomina jako jedno z najbardziej traumatycznych doświadczeń w życiu. Jej historia szybko stała się viralem na TikToku.

Moreno trafiła do szpitala na indukcję porodu. Jak wyjaśniała, miała dodatni wynik badania w kierunku GBS, czyli paciorkowca grupy B. Z tego powodu przed przebiciem pęcherza płodowego konieczne było podanie antybiotyków. Wcześniejsze porody kobiety trwały długo, jednak tym razem akcja porodowa postępowała szybciej. Szyjka macicy była już skrócona, a rozwarcie wynosiło 3 cm. Po kilku godzinach personel przebił pęcherz płodowy i rozpoczął podawanie Pitocinu, leku stosowanego do wywoływania lub wzmacniania skurczów macicy. Moreno wspominała, że czuła się coraz bardziej niekomfortowo. Dziecko nie było też ułożone w optymalnej pozycji, dlatego poprosiła o znieczulenie zewnątrzoponowe.

Zasnęła po znieczuleniu

Początkowo znieczulenie nie działało tak, jak oczekiwała. 27-latka, która wraz z mężem Jorgem Carrerą wychowuje jeszcze 4-letnie i roczne dziecko, kilkakrotnie naciskała przycisk umożliwiający podanie dodatkowej dawki. Dopiero po czasie poczuła ulgę i zasnęła. W sali porodowej byli wtedy jej mąż, siostra oraz kuzynka.

Gdy Moreno spała, pielęgniarki regularnie wchodziły do sali, aby sprawdzić tętno dziecka. — Na monitorze włączył się alarm, co zdarza się, gdy nie można znaleźć tętna, więc moja pielęgniarka przyszła, żeby znowu je odszukać — mówiła Moreno w rozmowie z People. — To zdarzało się już kilka razy, moje dziecko było bardzo aktywne i lubiło się ruszać — opowiadała. Z czasem jednak sytuacja stawała się poważniejsza. Pielęgniarka nie mogła odnaleźć tętna.

Kiedy kobieta była już przytomna, pielęgniarka nadal próbowała ustalić, co dzieje się z dzieckiem. Moreno po chwili położyła się na plecach, by ułatwić jej pracę. Kiedy poruszyła nogami, poczuła coś dziwnego na łóżku. Jak przyznała, przez moment spodziewała się najgorszego, ale nie przyszło jej do głowy, że może to być dziecko. — Przysięgam, myślałam, że to będzie łożysko albo że wypadła mi macica, albo... nigdy nie pomyślałam, że to będzie moje dziecko — opowiadała. — A ona podnosi koc i mój syn leży twarzą w dół pod wszystkimi moimi kocami — relacjonuje. Noworodek nie płakał, co przeraziło mamę. — Leży twarzą w dół. Nie płacze. A ja po prostu wpadam w panikę. Kompletnie panikuję — mówiła. — Byłam naprawdę przerażona. Nie sądziłam, że żyje.

Szczęśliwe zakończenie

Pielęgniarka natychmiast podniosła dziecko i zaczęła je pocierać. Po chwili chłopiec zapłakał. Choć był to sygnał, że oddycha, Moreno przyznała, że w pierwszych minutach nie potrafiła jeszcze uwierzyć, że wszystko skończyło się dobrze. — Krzyczałam. Krzyczałam na męża — wspominała. — On myślał, że przegapił poród. Po prostu nie zdawał sobie sprawy, że wszyscy przegapiliśmy poród. — Pielęgniarka go nie odebrała, on sam się urodził — tłumaczyła Moreno.

Dziś syn Moreno ma 3 miesiące i rozwija się prawidłowo. Kobieta mówi, że czuje się bardzo szczęśliwa, że choć mimo dramatycznych okoliczności, chłopiec urodził się w w pełni zdrowy. Jak dodaje, od początku okazał się wyjątkowo spokojnym dzieckiem. — Jest też naszym najłatwiejszym dzieckiem, a przystosowanie się do nowej sytuacji przebiegło bezproblemowo — powiedziała. — To było niesamowicie przerażające, gdy znaleźliśmy go na brzuchu pod kocami, gdy nie płakał, ale teraz, kiedy znamy jego osobowość, ma to sens. On jest po prostu najspokojniejszym dzieckiem.

Wybrane dla Ciebie