Chłopiec zmarł po wypiciu mleka w szkole. Rząd zmienił przepisy

"Miał przy sobie EpiPen, ale użyli go zbyt późno, by uratować mu życie" – wyznała w telewizji ITV Helen Blythe, matka chłopca, który zmarł po tym, jak w szkole podano mu mleko krowie. W odpowiedzi wprowadzono przepisy chroniące dzieci z alergiami.

Po śmierci syna, matka rozpoczęła walkę o dobro małych alergikówPo śmierci syna, matka rozpoczęła walkę o dobro małych alergików
Źródło zdjęć: © Materiały WP, screen • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI
Mateusz Różański

Matka brytyjskiego chłopca wystosowała pilny apel do nauczycieli w związku z wejściem w życie przepisów zwanych "Prawem Benedicta" (Benedict’s Law). To potoczna nazwa państwowych wytycznych oraz nowych przepisów prawnych (Allergy safety in schools), wprowadzonych w Wielkiej Brytanii w wyniku determinacji rodziców zmarłego 5-latka. Przepisy nakładają na szkoły prawny obowiązek traktowania bezpieczeństwa dzieci z alergią jako osobnego, kluczowego elementu ochrony zdrowia uczniów. 

Silna alergia od 4 miesiąca życia

Helen Blythe pojawiła się w programie Good Morning Britain, aby opowiedzieć o stracie swojego syna Benedicta, który zmarł w grudniu 2021 roku w Barnack Primary School. U dziecka już w 4. miesiącu życia zdiagnozowano silną alergię na białko mleka krowiego. Choć rodzice przekazali placówce pełne wytyczne medyczne, podczas przerwy chłopiec przypadkowo spożył alergen.


WIDEO
Jak radzić sobie z alergią? Rozmawialiśmy z alergikami o ich życiu z alergią


Dochodzenie śledcze wykazało szereg krytycznych uchybień: personel nie zapoznał się z planem leczenia dziecka, doszło do opóźnienia w podaniu ampułkostrzykawki z adrenaliną (EpiPen), a w szkole szwankowała komunikacja dotycząca zagrożeń.

Dlaczego mleko może zabić?

Alergia na białko mleka krowiego u dzieci może wywołać anafilaksję – nagłą, ciężką reakcję ogólnoustrojową, która stanowi bezpośrednie zagrożenie życia. W jej przebiegu dochodzi do gwałtownego spadku ciśnienia krwi, obrzęku dróg oddechowych i duszności.

Jedynym skutecznym lekiem pierwszego rzutu w przypadku anafilaksji jest adrenalina podana podskórnie lub domięśniowo. Zgodnie z wytycznymi medycznymi, ampułkostrzykawka (np. EpiPen) powinna zostać użyta w ciągu maksymalnie 5 minut od pojawienia się pierwszych objawów. Każda minuta opóźnienia znacząco zwiększa ryzyko niedotlenienia mózgu i zatrzymania krążenia.

Co zmienia "Prawo Benedicta"

Wskutek wieloletniej kampanii rodziców Benedicta w Anglii wdrożono państwowe wytyczne (Allergy safety in schools), które nakładają na szkoły konkretne obowiązki prawne i organizacyjne. Szkoły muszą posiadać niezależny od ogólnych procedur medycznych plan bezpieczeństwa alergicznego. Nie tylko pielęgniarki, ale również nauczyciele, woźni, pracownicy stołówki i opiekunowie świetlicy muszą przejść obowiązkowe szkolenie z rozpoznawania anafilaksji. Szkoły zostały zobowiązane do posiadania ogólnodostępnych, zapasowych dawek adrenaliny na wypadek ataku u ucznia (nawet takiego, u którego wcześniej nie zdiagnozowano alergii). Statystyki pokazują, że aż co piąty epizod anafilaksji w szkołach zdarza się dzieciom bez wcześniejszej historii alergii. Każde dziecko z alergią musi mieć imienny plan postępowania, z którym musi zapoznać się każdy opiekun mający z nim kontakt.

Apel matki: "To nie może być zwykłe odhaczanie punktów"

Mimo wprowadzenia przepisów Helen Blythe podkreśla, że same procedury na papierze nie uratują nielicznych minut, które decydują o życiu dziecka.

– Wiedzieliśmy o jego alergii od czwartego miesiąca życia – wspomina matka. – Zrobiliśmy jako rodzice wszystko, co w naszej mocy, by szkoła miała wiedzę potrzebną do zapewnienia mu bezpieczeństwa. Stało się jednak tak, że uzgodnione procedury nie zostały zastosowane, a osoby sprawujące nad nim opiekę nie widziały planu. Ostatecznie podano mu lek za późno. Miał przy sobie EpiPen, ale użyto go za późno.

– Słyszymy o wielu nauczycielach, którzy cieszą się ze szkoleń i czują się pewniej. Cieszymy się z oficjalnych wytycznych, ale to, jak zostaną wdrożone, zależy od każdej szkoły. Niektóre zrobią więcej, niż się wymaga, a inne mogą potraktować to jako zwykły obowiązek do odhaczenia. Bardzo apelujemy, aby podeszli do tego poważnie.

Dla rodziny Benedicta nowa regulacja to sposób na zachowanie pamięci o synu:

– Był niezwykle dobrym i słodkim chłopcem – opowiadała Helen. – Gdy pierwszego dnia szedł do szkoły, zauważył chłopca, który był zdenerwowany. Podszedł, wyciągnął rękę i powiedział: "Nic się nie bój, wejdę z tobą". To doskonale opisuje, kim był. Dziś robienie czegoś w jego pamięci, co pomaga chronić inne dzieci, jest dla nas najważniejsze.

Źródła: Tyla.com

Wybrane dla Ciebie