Ojcowie odstawieni na boczny tor rodzicielstwa

Często słyszymy głosy, że tatusiowie nie pomagają przy dziecku, że nie zajmują się nim na równi z matką. Przychodzą do domu, jedzą obiad i zasiadają przed telewizorem. Czasami pobawią się przez krótką chwilę z dzieckiem i na tym kończy się ich ojcostwo. Ale czy my same czasem nie przykładami ręki do takiego zachowania?

Ojcowie odstawieni na boczny tor rodzicielstwaOjcowie odstawieni na boczny tor rodzicielstwa

On nie umie, źle to robi

Początki zarówno ojcostwa jak i macierzyństwa są trudne. Niestety dziecko nie rodzi się z dołączoną instrukcją obsługi. Zazwyczaj jednak jest tak, że mama radzi sobie lepiej z maleństwem niż tata. Wtedy najczęściej dochodzi do powolnego odstawiania na boczny tor tatusiów, bo nie potrafią, bo źle to robią, bo za długo to trwa... A oni potrzebują więcej czasu na to, aby nauczyć się jak szybko i sprawnie zmienić pieluchę, wykąpać dziecko, czy obciąć mu paznokcie. Jeśli cały czas słyszą zostaw, odejdź, nie znasz się, to po pewnym czasie dają sobie z tym spokój. Po co mają się starać, skoro i tak im to nie wychodzi?

Uważaj...

Uważaj na główkę, uważaj jak trzymasz, uważaj na rączkę, uważaj za gorące, uważaj, uważaj... Sama w pewnym momencie złapałam się na tym, że ,,uważaj” stało się moją mantrą powtarzaną wielokrotnie w ciągu dnia. A przecież żaden, normalny ojciec nie chce dziecku zrobić krzywdy. Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że niemowlę jest kruche i bardzo delikatne, dlatego niejednokrotnie są bardziej uważni, niż niejedna osoba. Przypatrzmy się czasem jak pielęgniarki czy lekarze obracają małe dzieci, ja osobiście nie widziałam, żadnego taty, który by tak postępował z własnym dzieckiem. Lekarzowi i pielęgniarce ufamy, to może zaufajmy w wyczucie taty?

Zostawiłaś dziecko same? Nie, z tatą...

To jest moje ulubione stwierdzenie. Gdy pierworodny miał 4 miesiące, wyjechałam na weekend do koleżanki. Gdy potem opowiadałam o tym koleżankom, jedna z nich stwierdziła, że nie mogłaby zostawić dziecka samego... A przecież ja nie zostawiłam go samego, tylko z tatą. Tata spisał się na medal, umiał przewinąć dziecko, ubrać w odpowiednie do pogody ciuszki, zrobić mu zupkę, nakarmić i uśpić. Po powrocie zastałam swoje dziecko szczęśliwe, zdrowe i zadbane, a dom nie wyglądał jak po przejściu huraganu.

Pozostawienie dziecka z tatą to nie to samo co pozostawienie go samego. W końcu ojcowie są pełnoprawnymi opiekunami dziecka, więc dlaczego od czasu do czasu nie mogą z nimi zostać sami? Jeżeli chcą, to naprawdę świetnie potrafią się zorganizować. Nie pozwalając im na to, nie daje szansy na wykazanie się.

Taki wyjazd jest dobry także z innego powodu. Najprościej zrozumieć problemy i obawy matki, wchodząc w jej buty. Gdy tata zostanie sam z dzieckiem, albo gromadką dzieci, to zobaczy, ile czasu zajmuje opieka, gotowanie, sprzątanie i jak bardzo można być zmęczonym na koniec dnia. Po takim weekendzie najpierw zastanowi się, zanim powie, że matka na urlopie macierzyńskim odpoczywa.

Zobacz także:

Nie odstawiajmy ojców na boczny tor, oni są bardzo ważnymi osobami w życiu naszych dzieci. Jeżeli sobie nie radzą, to pomóżmy, zamiast oceniać i krytykować. Zyskamy na tym podwójnie - dziecko będzie więcej czasu spędzać z tatą, a my będziemy choć trochę odciążone.

Wybrane dla Ciebie