Noworodek w wanience na oddziale. Szpital się tłumaczy

W miniony piątek (16 czerwca) sieć obiegło zdjęcie przedstawiające salę obserwacyjną noworodków w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym im. Jędrzeja Śniadeckiego w Białymstoku. Na fotografii widać, że jedno z dzieci leży w plastikowej wanience umieszczonej na parapecie. Łudziliśmy się, że to prowokacja. Mamy oficjalny komentarz rzecznika szpitala.

Noworodek w wanience na szpitalnym oddzialeNoworodek w wanience na szpitalnym oddziale
Źródło zdjęć: © Facebook
Magdalena Bury

"W związku z informacją umieszczoną w mediach społecznościowych, która poruszyła wielu internautów z regionu i Polski, SP ZOZ Wojewódzki Szpital Zespolony im. Jędrzeja Śniadeckiego w Białymstoku przekazuje swoje stanowisko.

W środę, 14 czerwca br. do naszego szpitala zgłosiło się wyjątkowo dużo rodzących. Lekarz dyżurny mając świadomość chwilowego braku miejsc (przygotowywane były wypisy), zdecydował jednak o przyjęciu pacjentki do szpitala, kierując się stanem zdrowia matki i dziecka, które miało przyjść na świat. Niestety, cześć planowanych do wypisu pacjentek nie mogło jeszcze opuścić szpitala, a wieczorem rozpoczęły się kolejne porody. Jedno z nowonarodzonych dzieci zostało przeniesione do sali obserwacyjnej o wzmożonym nadzorze personelu, by tam poczekać na zakończenie procesu dezynfekcji łóżeczka noworodkowego.

Personel oddziału nie mając żadnego innego łóżeczka w tym czasie, zdecydował o położeniu dziecka w niemowlęcej wanience. Była to sytuacja incydentalna, która jednak nie powinna się zdarzyć i za którą dyrektor szpitala osobiście przeprosił mamę małego pacjenta. (zachowano pisownię oryginalną – przyp. red.)" - czytamy w oświadczeniu.

Szpital w Białymstoku jest przepełniony
Szpital w Białymstoku jest przepełniony © Facebook

O sytuacji pisaliśmy tutaj.

Fotka znalazła się na fanpage "Spotted: Białystok". Oburzeni internauci zareagowali natychmiast. Post był widoczny niemal wszędzie.

Zdjęcie przedstawiające noworodka w wanience obiegło sieć
Zdjęcie przedstawiające noworodka w wanience obiegło sieć © Facebook

"Drodzy Rodzice! Pora to przerwać!: Jestem oburzona! Czy już tak będzie? Czy tak można traktować nas? Nie tylko matki, które leżą w szpitalu, ale i ojców, którzy czekają 9 miesięcy na narodziny najpiękniejszego daru, Dziecka. Tymczasem w naszym szpitalu: Wojewódzki Szpital Zespolony im. Śniadeckiego: 25 pacjentek !! 25 noworodków, 4 położne. Kilkoro dzieci jest po porodzie rozdzielonych z rodzicami. Dzień i noc spędzają bez mamy. Czasem dwoje obcych sobie dzieci leży w 1 łóżeczku. Czasem w WANIENCE. Szpitala nie stać na godne zajęcie się bezbronnymi noworodkami? Mama po trudach porodu leży piętro wyżej od swojego maleństwa...

Zobacz również:

Ma utrudnione karmienie piersią, budowanie więzi. DZIECKO POWINNO BYĆ Z MATKĄ!! A tymczasem co? Szpital bierze taką liczbę osób, żeby otrzymać jak najwięcej pieniędzy. To jest coś strasznego! A może wystarczy informacja? Szpital jest przepełniony i Pani z dzieckiem będą tak traktowani, wiec proszę o przejechanie do innego szpitala. (zachowano pisownię oryginalną – przyp. red.)"

Użytkownicy Facebooka nie chcieli wierzyć w prawdziwość zdjęcia. Wielu myślało, że jest ono marną prowokacją. W związku z tym skontaktowaliśmy się ze szpitalem, w którym sytuacja miała miejsce.

Sprawdź też:

Jak dodaje Grażyna Pawelec z Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego im. Jędrzeja Śniadeckiego w Białymstoku, po przenosinach oddziałów położniczo-ginekologicznego oraz neonatologicznego z ul. Warszawskiej w nowych budynkach przy ul. M.Curie-Skłodowskiej notowany jest bardzo duży wzrost liczby kobiet chcących urodzić właśnie w tym szpitalu.

- Przyjmujemy tyle pacjentek, na ile pozwala nam liczba łóżek w naszych oddziałach. Zdarzają się jednak przypadki, że lekarz zdecyduje o przyjęciu mimo chwilowego braku miejsc, aby nie narazić kobiety rodzącej na nieprzewidziane okoliczności mogące zagrozić życiu i zdrowiu jej i dziecka - dodaje rzeczniczka.

Są to jednak sytuacje rzadkie, a szpital pracuje nad powiększeniem liczby miejsc. Obecnie w oddziale neonatologicznym znajduje się 35 łóżek. Trwa końcow etap postępowania przetargowego na zakup aparatury medycznej niezbędnej do powiększenia oddziału do 41 łóżek.

Internauci po raz kolejny pokazali, że nie są obojętni na los innych osób. Noworodkowi w wanience nie zagrażało niebezpieczeństwo. Mamy jednak nadzieję, że szpital zrobi wszystko, by nie dopuścić do takiej sytuacji po raz kolejny.

Źródła

  1. Facebook
Wybrane dla Ciebie
Pieniądze z komunii. Prawo jasno wskazuje, do kogo należą koperty
Pieniądze z komunii. Prawo jasno wskazuje, do kogo należą koperty
Kara może wynieść nawet milion złotych. UE nakazuje pozbyć się tej rośliny
Kara może wynieść nawet milion złotych. UE nakazuje pozbyć się tej rośliny
Nawet 1900 zł miesięcznie. Wiele matek nadal nie wie o tym świadczeniu
Nawet 1900 zł miesięcznie. Wiele matek nadal nie wie o tym świadczeniu
Ile oczu i łapek mają żaby i krety? Praca domowa wywołała burzę
Ile oczu i łapek mają żaby i krety? Praca domowa wywołała burzę
Imiona dla chłopców, które mogą rządzić w 2026 roku. Tak wskazała AI
Imiona dla chłopców, które mogą rządzić w 2026 roku. Tak wskazała AI
Greckie imię dla dziewczynki wraca do łask. Kojarzy się ze sztuką i harmonią
Greckie imię dla dziewczynki wraca do łask. Kojarzy się ze sztuką i harmonią
Jak zablokować shortsy u dziecka? Ekspert pokazuje prosty sposób
Jak zablokować shortsy u dziecka? Ekspert pokazuje prosty sposób
Najstarszy maturzysta w Polsce znów zasiądzie w ławce. Ma 87 lat
Najstarszy maturzysta w Polsce znów zasiądzie w ławce. Ma 87 lat
Prezent na komunię może zainteresować skarbówkę. Te limity trzeba znać
Prezent na komunię może zainteresować skarbówkę. Te limity trzeba znać
Wycofanie popularnych chusteczek dla dzieci. GIS ostrzega przed produktem
Wycofanie popularnych chusteczek dla dzieci. GIS ostrzega przed produktem
Współpracownik Trumpa o autyzmie. Ekspertka: mam dla pana złą wiadomość
Współpracownik Trumpa o autyzmie. Ekspertka: mam dla pana złą wiadomość
Oznacza "panujący nad światem". Dziś rzadko nazywa się tak chłopców
Oznacza "panujący nad światem". Dziś rzadko nazywa się tak chłopców