Współpracownik Trumpa o autyzmie. Ekspertka: mam dla pana złą wiadomość

Nigdy nie będą płacić podatków, pracować, kochać, nie napiszą wiersza – tak o osobach z autyzmem mówił amerykański sekretarz zdrowia Robert F. Kennedy Jr., który głosi walkę z "epidemią autyzmu". Ekspertki zalecają mu najpierw walkę z własną niewiedzą.

Robert F. Kennedy szerzy dezinformację.Robert F. Kennedy szerzy dezinformację.
Źródło zdjęć: © Getty Imges | Heather Diehl
Mateusz Różański

Autyzm niszczy rodziny, a co ważniejsze, niszczy nasz największy zasób, jakim są nasze dzieci. To są dzieci, które nie powinny tak cierpieć" – stwierdził. – To są dzieci, które nigdy nie zapłacą podatków. Nigdy nie utrzymają pracy. Nigdy nie zagrają w baseball. Nigdy nie napiszą wiersza. Nigdy nie pójdą na randkę. Wiele z nich nigdy nie skorzysta z toalety bez pomocy – tak mówił Kennedy podczas konferencji prasowej w kwietniu zeszłego roku.

Polityk na krucjacie 

Już wówczas jego słowa wywołały prawdziwą lawinę komentarzy. Od tego czasu jego "krucjata" przeciwko autyzmowi nabiera tylko rozpędu. W międzyczasie zdążył ogłosić, że za autyzm odpowiada zażywanie leków przeciwbólowych zawierających tylenol, a "lekarstwem" na tę odmienność rozwojową miałaby być leukoworyna. W obydwu tych przypadkach nauka nie potwierdziła słów amerykańskiego polityka. Niestety, jako ważna i wpływowa postać, ma on ogromny wpływ na światową opinię publiczną. Dlatego warto obalać powtarzane przez niego mity.


WIDEO
"Survival rodzicielski". Lekarz mówi, jak rozpoznać RSV


Inna ścieżka rozwojowa 

– Mam złą wiadomość dla pana Kennedy’ego i sympatyków jego sposobu myślenia – mówi w rozmowie z WP abcZdrowie dr Katarzyna Grzesiak-Bramańska z Wydziału Pedagogiki Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy. – Osoby w spektrum autyzmu robią to wszystko: kochają, współtworzą kulturę i gospodarkę. Choć oczywiście wszystkie autystyczne osoby, podobnie zresztą jak nieautystyczne osoby, robią to wszystko z różną intensywnością, częstotliwością i skutkiem – odpowiada na słowa Roberta F. Kennedy’ego pedagożka.

– Może warto by było, aby pan sekretarz zapoznał się z badaniami i najnowszą wiedzą na temat autyzmu, zamiast opierać się wyłącznie na osobistych przemyśleniach – tak na słowa Roberta F. Kennedy’ego Jr. odpowiada na prośbę naszego portalu Beata Chrzanowska-Pietraszuk, psychoterapeutka, psycholożka i pedagożka specjalna, która na co dzień pracuje z osobami w spektrum i ich rodzicami.

Tu warto wspomnieć o badaniach opublikowanych latem 2025 roku, które mówiły o czterech podtypach autyzmu. Badania te zostały opisane w pracy Aviyi Litman i Natalie Sauervald i ich współpracowników, opublikowanej w piśmie "Nature Genetics". Badaczki wskazują na występowanie czterech, różniących się od siebie podtypów/profili autyzmu: profil społeczno-behawioralny (Social/behavioral), profil umiarkowanych trudności (Moderate challenges), mieszany profil ASD z opóźnieniami rozwojowymi (Mixed ASD with DD) i profil szeroko nasilonych trudności (Broadly affected). W tych czterech profilach mieszczą się osoby o bardzo odmiennych potrzebach, które łączą jednak wspólne cechy.

– Rozumiem, że pan Kennedy zna osoby z autyzmem, które mają poważną niepełnosprawność i wymagają bardzo intensywnego wsparcia, ale autyzm to spektrum i mieszczą się w nim osoby o różnych potrzebach. I zamiast mówić o tym, jak "autyzm niszczy rodziny", skupmy się na tym, jak budować lepszy świat dla osób nieneurotypowych – dodaje Beata Chrzanowska-Pietraszuk.

Ekspertka podkreśla, że autyzm jest przede wszystkim odmienną od najpowszechniejszej ścieżką rozwoju układu nerwowego. Dlatego o osobach autystycznych mówi się jako o nieneurotypowych.

Wspierać odmienność 

– Choć wszyscy ludzie różnią się od siebie, to jednak są tacy, których cechy i sposób bycia jest powszechniejszy. I to, jak one funkcjonują, uznajemy za normę. Są jednak takie, których ścieżka rozwojowa jest odmienna od większości i wspierania ich dopiero musimy się uczyć. Nam jako ludzkości potrzebne jest rozpoznanie tych innych ścieżek. Dopiero dzięki temu będziemy mogli tego "innego" wspierać na jego ścieżce do samodzielności – zauważa psycholożka. – Wiele dzieciaków w spektrum autyzmu ma zainteresowania naukowe już na wczesnym etapie życia. Zbierają informacje na różne tematy – od astronomii po modę. Tymczasem większość osób neurotypowych zaczyna to robić po 12. roku życia. Jeżeli patrzylibyśmy na życie każdego człowieka jako na oddzielną ścieżkę rozwojową i skupili się na tym, czego dany człowiek potrzebuje, to żyłoby nam się lepiej. Musimy odejść od myślenia, że jest tylko jedna ścieżka rozwojowa.

Ekspertka odnosi się również do najbardziej bolesnych stwierdzeń polityka. – Szczególnie uderzyło mnie stwierdzenie, że osoby z autyzmem nie umieją kochać. Bo do miłości zdolni jesteśmy wszyscy bez względu na iloraz inteligencji i neurotyp – tłumaczy.

Skąd wzrost diagnoz? Przez dyskryminację kobiet

Problematyczne jest też mówienie o epidemii autyzmu. Wzrost liczby diagnoz ma różne przyczyny, wśród których jest m.in. diagnozowanie dziewczynek i kobiet. Przez lata uważano autyzm za "męską przypadłość". Jednak opublikowane zimą tego roku badania przeprowadzone na Karolinska Institutet sugerują, że autyzm występuje w równym stopniu u chłopców, co u dziewczynek.

– W praktyce klinicznej widać to bardzo wyraźnie. I jednocześnie to nie oznacza, że autyzm "nagle zaczął występować" u obu płci, tylko że my, diagności, klinicyści coraz lepiej rozumiemy, jak różni się jego widzialność, rozpoznawanie i droga do diagnozy. Ten fakt znajduje swoje odzwierciedlenie nie tylko w gabinecie, ale też w aktualnie publikowanych badaniach – podkreśla w rozmowie z WP abcZdrowie psychiatra Ewa Dobiała, superwizorka Sekcji Naukowej Psychoterapii Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, międzynarodowy trener i superwizor Światowego Stowarzyszenia Psychoterapii Pozytywnej i Transkulturowej.  

Psychiatrka zaznacza, że dziewczynki i część osób socjalizowanych do bardziej "grzecznego", dostosowanego funkcjonowania częściej trafiają do diagnozy później. – Dzieje się tak nie dlatego, że są mniej autystyczne, ale dlatego, że ich autyzm nie jest tak prosty do uchwycenia przez standardowe okulary diagnostyczne. Nawet w najnowszych przeglądach podkreśla się, że narzędzia diagnostyczne były historycznie tworzone i normowane głównie na populacjach męskich. Są więc bardziej czułe na "klasyczny", częściej męski obraz autyzmu. Badacze piszą wprost, że obecne procedury i instrumenty nadal niewystarczająco wychwytują żeński fenotyp autyzmu, co przekłada się na późniejsze lub nawet przeoczone diagnozy – zauważa psychiatrka.

Epidemia świadomości

Ona i inni eksperci podkreślają, że dyskusja o autyzmie i neuroróżnorodności wymaga naukowego namysłu i przyjrzenia się faktom i danym, a nie emocjonalnej dyskusji, w której celują niektórzy politycy.

– Na pewno mamy "epidemię" społecznego przebudzenia na wielu poziomach, jeśli chodzi o społeczną świadomość ludzkiej różnorodności, także tej neurologicznej. Aktywizacja osób samorzeczniczych na pewno zmienia jakościowo dyskurs o autyzmie. Jesteśmy w dobie uważności i to dobrze, choć widać też ryzyka. Dlatego ważne jest, aby w tym silnym nurcie popularyzacji (nie)wiedzy o neurotypach był obecny także głos naukowców i innych specjalistów będących w spektrum autyzmu – komentuje dr Katarzyna Grzesiak-Bramańska.

Wybrane dla Ciebie