Błędy w żywieniu dzieci, jakie popełniają rodzice
Samolociki, wyliczanki, karmienie zwierzątek i lalek. Rodzice dwoją się i troją, gdy ich pociecha sadzana do stołu zaczyna grymasić, wybrzydzać i kręcić nosem. Gdy nie pomagają zabawy, rozpoczyna się cicha przemoc psychiczna: groźby, przymuszanie i szantaż. Oczywiście wszystko w formie pozornie celowych uwag: jeśli nie zjesz, nie pozwolę ci się bawić. Czy w ten sposób można nauczyć dziecko jedzenia?
Upodobania kulinarne są dziedziczne
Matka uczy swoje dziecko smaków już w ciąży. To, co spożywa kobieta, trafia z krwią przez łożysko do płodu. Oczywiście, nie jest to treść żołądkowa i bezpośredniego kontaktu płód ze strawionymi resztkami pokarmów nie ma, ale udowodniono naukowo, że żywienie się ciężarnej ma wpływ na późniejszy gust kulinarny dziecka.
Dietę dziecka rozszerzaj z głową
Najlepszym pożywieniem dla noworodka jest pokarm matki, który posiada wszelkie niezbędne składniki dla prawidłowego rozwoju dziecka. Jednak po sześciu miesiącach picia mleka następuje ten dość stresujący moment – rozszerzanie diety. Dziecko poznaje nowe smaki. Na początku malec jest zafascynowany nowościami, jednak czasami bywa tak, że jego chęć do jedzenie spada. Co wtedy robi spora część rodziców? Wymyśla zabawy w samolociki, stosuje wyliczanki, czasami ucieka się do przymuszania malca do jedzenia. A to nie jedyny błąd.
Zabawa z jedzeniem
Kilkumiesięczne dziecko nie wie, co to znaczy, gdy rodzic mówi: „zjedz ładnie”. Taki maluch najchętniej rozgniótłby podaną mu do rączki gruszkę czy uderzył w blat krzesełka do karmienia marchewką. Pozwól mu na to. Niech dziecko bawi się jedzeniem, dzięki temu pozna różne warzywa i owoce. Prędzej czy później odkryje, że marchewka, ziemniak, kasza jaglana czy pomidor są do jedzenia i włoży je do buzi. A wtedy nastąpi kolejne odkrycie – smak. Samodzielne jedzenie zawsze przynosi więcej radości i jego efekty są zaskakujące. Odłóż więc savior vivre na później, a dla niespełna rocznego dziecka przygotuj zestaw śliniaków i miskę z wodą.
Brak przerw między posiłkami
Światowa Organizacja Zdrowia podaje, że dorosła osoba powinna jeść pięć posiłków dziennie. To samo dotyczy dzieci. Jeśli twój malec zrezygnował już z picia mleka, podawaj mu śniadanie, drugie śniadanie, obiad, podwieczorek i kolację, najlepiej w odstępach 2-3 godzin.
Niezachowywanie tych proporcji może zaburzyć prawidłową gospodarkę trawienną organizmu malucha. A ponieważ dorośli mają tendencję do przekarmiania dzieci, wiąże się to z ryzykiem otyłości.
Zmuszanie do jedzenia
Za mamusię, za tatusia, zjedz jeszcze chociaż dwie łyżeczki. Mówisz tak do dziecka? Nie zdziw się więc, jeśli po kilku miesiącach twój malec wyrośnie na niejadka. Takimi słowami dorośli, zupełnie nieświadomie, hamują naturalny apetyt dziecka i uczą go tłumienia sygnałów wysyłanych przez własne ciało.
Odbieranie przyjemności z jedzenia
Kiedy mówisz dziecku, że chcesz, by zjadło warzywo, które mu nie smakuje, grożąc zakazem zabawy, tak naprawdę zniechęcasz go do jedzenia. Presja, jaką w takim momencie wywierasz na dziecko, jest tak silna, że malec przestaje odczuwać przyjemność z jedzenia, a w jej miejsce pojawia się niechęć. Jeśli takie zachowanie przy stole trwać będzie długo, jego efektem może być całkowita rezygnacja ze spożywania posiłków.
Rozwiązanie problemu
Jeśli chcesz, by twoje dziecko jadło różnorodnie, wrzuć na luz. Weź kilka głębokich oddechów i zaproś malca do kuchni. Wspólnie ugotujcie zupę, przygotujcie sałatkę. Niech dziecko miesza, kroi (o ile już potrafi) warzywa, wrzuca je do garnka. Dzięki temu nie tylko wspólnie spędzicie czas, ale też pokażesz, jak powstają dania, które później znajdują się na talerzu. Taka praca daje dużo satysfakcji. Oprócz tego proponuj dziecku pięć posiłków dziennie. Słuchaj, kiedy mówi, że już się najadło i nie chce więcej. Wprowadź do menu nowe smaki.