Koszmar w przedszkolu. "Mamo, pani mnie dzisiaj tak pobiła"

Aleksandra ma dziś dziewięć lat. W 2016 roku przyjechała z najbliższymi z Kazachstanu jako rodzina repatriantów. W przedszkolu dostała opinię o potrzebie kształcenia specjalnego. Wtedy dyrektorka placówki, zamiast zatrudnić dla niej nauczyciela wspomagającego, zaangażowała do pomocy panią woźną.

"Mamo, pani mnie dzisiaj tak pobiła". Wyrok na przedszkolną woźną"Mamo, pani mnie dzisiaj tak pobiła". Wyrok na przedszkolną woźną
Źródło zdjęć: © Screen "Uwaga!" TVN / Facebook 

Woźna miała pomagać kilkulatce

- Tłumaczyli, że się opiekuje Olą, że zawsze przy niej siedzi. Ale ja nie wiem, co osoba niedoświadczona w pracy z takimi dziećmi może zrobić - mówi Marina Palchevskaya, mama dziewczynki, w programie "Uwaga!" TVN.

- Któregoś razu Ola do mnie przychodzi i mówi: "Mamo, pani mnie dzisiaj tak pobiła". I pokazywała ruchy po rękach. W domu zaczęła mi płakać - opowiada.

Świadkiem całego zdarzenia miała być Agata Piekarska, nauczycielka przedszkolna.


WIDEO
"Survival rodzicielski". Lekarz mówi, jak rozpoznać RSV


- Uderzała po rękach od góry. Mocno. To było kilka razy. Twarz tej pani była zdenerwowana. Więc to było z negatywną ekspresją - mówi Piekarska.

Jak podkreśla, wcześniej nie zauważyłaś, żeby kobieta robiła dzieciom coś złego.

- Ale zaobserwowałam, że dziewczynka nie chce mieć kontaktu z tą panią. Unika jej. Denerwuje się, kiedy ta pani się zbliża - dodaje.

Gdy dziewczynka dała mamie znać, co się dzieje, Marina postanowiła działać.

- Poszłam do tej pani woźnej i mówię: "Proszę pani, dlaczego pani pobiła nasze dziecko?". Ta osoba zrobiła się czerwona i zaprzeczyła, powiedziała, że nie biła jej. Na co mówię jej: "Proszę pani, na co pani liczyła? Że Ola nie powie?". Powiedziała, że prawda się obroni - mówi Marina.

- Wiem, co widziałam. Ta pani uderzała dziecko po rękach. Robiła to ze złością - przekonuje nauczycielka.

Reakcja dyrekcji

Marina zasygnalizowała problem dyrektorce przedszkola, spodziewając się zdecydowanej reakcji, przyznania do błędu i przeprosin. Tak się jednak nie stało.

Marina nagrała rozmowę z dyrekcją i przekazała nagranie "Uwadze!". Ma z niej wynikać, że dyrektorka nie dość, że skupiała się na niedoskonałej znajomości języka polskiego Mariny, to jeszcze zasugerowała, że to matka powinna przeprosić woźną.

- Nie uważam, żeby klepnięcie po rączkach, było pobiciem dziecka. Nie jest to pobicie. Proszę sobie przeczytać, jak jest w języku polskim pobicie - miała mówić kobieta.

Marina była w szoku. Szczególnie, że podczas innej rozmowy z dyrektorką miała usłyszeć, że całe przedszkole jest za woźną i ona też i żeby się dobrze się zastanowiła, co robi.

Wyrok dla woźnej

Woźna nie chciała komentować sprawy. Z zawodu jest technikiem rolnictwa. Po incydencie z dziewczynką zrobiła kurs pomocy nauczyciela.

Marina zawiadomiła o sprawie policję. Wyrok nakazowy zapadł po kilku miesiącach: kobieta dostała grzywnę w wysokości 1600 złotych za naruszenie nietykalności cielesnej. Odwołała się od wyroku. Wciąż pracuje w przedszkolu.

Wójt Sławomir Chojnowski twierdzi, że sprawy opiekuńczo-wychowawcze nie są w gestii jego kompetencji. Kuratorium zapowiada działania.

- Zdecydowanie coś zrobimy. Zaraz wystąpimy do pani dyrektor, bo jeśli chodzi o wyrok, to ja się od pani pierwszej… Sprawa była zgłoszona na policję i policja nas o wyroku nie poinformowała - mówi Tomasz Trzaskacz z Kuratorium Oświaty w Piotrkowie Trybunalskim.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Wybrane dla Ciebie