Każdy z nas inaczej definiuje zdradę i gdzie indziej „ustawia” granice, po przekroczeniu których wiadomo, że do zdrady doszło. Dla niektórych zdradą będzie stosunek seksualny z kimś innym niż partner, a dla innych zdradą będzie już pocałunek, przytulenie czy chociażby poświęcanie swojego wolnego czasu komuś innemu niż partner/partnerka (zdrada emocjonalna). Wielomiesięczna rozłąka nie może być usprawiedliwieniem ani alibi dla kogoś, kto dopuścił się zdrady. Owszem, bycie daleko od siebie to trudna próba dla pary. Przecież nie można dotknąć, przytulić, pocałować bliskiej nam osoby. To może rodzić pokusę, by potrzebę bliskości zaspokoić w ramionach kogoś innego. Czy to oznacza, że szansę na przetrwanie mają tylko „związki stacjonarne”? Nie! Związek na odległość ma sens i może się udać pod warunkiem, że partnerzy świadomie będą pielęgnować relację, mimo wielu dzielących ich kilometrów. Podstawą jest tutaj zaufanie, szczerość i uczciwość.