Skrajnie niebezpieczny trainsurfing
3 czerwca br. na jednym z lokalnych forów internetowych opublikowano zdjęcie wykonane przy stacji Wołomin Słoneczna. Widać na nim osobę ubraną w ciemną bluzę, przyczepioną do zewnętrznej części ostatniego wagonu pociągu Kolei Mazowieckich. Eksperci alarmują, że taka zabawa może zakończyć się śmiercią w ciągu kilku sekund.
WIDEO"Survival rodzicielski". Lekarz mówi, jak rozpoznać RSV
Według relacji mieszkańców nastolatki mają spotykać się w okolicy stacji, zakładać ciemne ubrania i kominiarki, montować kamerki sportowe, a następnie uczepiać się odjeżdżających składów. Większość z nich ma mieć od 13 do 15 lat.
"Gazeta Wyborcza" rozmawiała z członkiem Komisji ds. Wypadków Kolejowych PKP Polskie Linie Kolejowe, który uczestniczy w analizowaniu śmiertelnych zdarzeń na torach. Jak podkreślił, młodzi ludzie często nie zdają sobie sprawy z zagrożenia. Część ofiar spada z rozpędzonych pociągów, inni zderzają się z infrastrukturą kolejową lub zostają porażeni prądem z trakcji.
- Podjęli śmiertelne ryzyko dla pięciu minut popularności. (...) Proszę mi wierzyć, nikt nie chce oglądać zwłok w takim stanie. Niektórzy umarli na miejscu, ale są i tacy, którzy, poparzeni, konali w męczarniach - relacjonował kolejarz. Szczególnie niebezpieczna jest podróż na dachach wagonów, a do porażenia może dojść nawet bez bezpośredniego dotknięcia przewodów.
Maszyniści nie są w stanie wszystkiego zauważyć
O narastającym problemie mówił również maszynista obsługujący pociągi na warszawskim węźle kolejowym. W rozmowie z "Gazetą Wyborczą" przyznał, że podobnych przypadków jest obecnie znacznie więcej niż jeszcze kilka lat temu. Maszyniści tłumaczą, że wykrycie osoby podróżującej na zewnątrz składu jest bardzo trudne.
Nawet jeśli ktoś zostanie zauważony, zanim informacja dotrze do odpowiednich służb, nastolatkowie często zdążą zeskoczyć z pociągu i oddalić się z miejsca zdarzenia. Dodatkowym problemem jest ogromna liczba obowiązków spoczywających na maszyniście podczas odjazdu ze stacji. Nie ma możliwości, by przy każdym postoju analizować obraz ze wszystkich kamer zamontowanych w pociągu.
Na początku maja między torami w rejonie stacji Warszawa Ursus odnaleziono ciało 16-letniego chłopca. Sekcja zwłok wykazała, że został porażony prądem z trakcji kolejowej, a następnie spadł z dachu pociągu. Tego samego dnia służby otrzymały zgłoszenie o 18-latce znajdującej się na dachu pociągu Kolei Mazowieckich. Gdy skład zaczął hamować, nastolatka spadła. Przeżyła, ale doznała poważnych obrażeń i trafiła do szpitala.
Policja prowadzi postępowanie
Jak przekazała "Wyborczej" aspirant sztabowa Aneta Nasiłowska z Komendy Powiatowej Policji w Wołominie, wcześniej funkcjonariusze nie otrzymywali zgłoszeń dotyczących trainsurfingu w tym rejonie. Po publikacji zdjęcia policja wszczęła jednak postępowanie mające ustalić tożsamość osoby widocznej na fotografii oraz okoliczności zdarzenia.
W przypadku osób niepełnoletnich sprawy tego typu mogą trafić do sądu rodzinnego jako przejaw demoralizacji. Dorośli mogą zostać ukarani mandatem, a jeśli ich zachowanie stworzy zagrożenie dla życia lub zdrowia wielu osób, grozi im nawet kara pozbawienia wolności.
Zarówno kolejarze, jak i maszyniści są zgodni, że samo zwiększanie liczby patroli nie rozwiąże problemu. Ich zdaniem najważniejsze jest uświadamianie młodym ludziom, że trainsurfing nie jest niewinnym wyzwaniem z internetu, lecz zachowaniem, które bardzo często kończy się tragedią.
Źródło: Facebook, Gazeta Wyborcza