W tym artykule:
Reprodukcyjny popęd
Chociaż tytuł dokumentu nie jest całkowicie dokładny, wiadomo, że Jonathan Meijer na pewno ma na swoim koncie co najmniej 550 dzieci. To jednak jedynie te, o których poczęciu wiemy na pewno. Szacuje się, że może być ich więcej niż 1000. Jak do tego doszło? Cóż, zacznijmy od początku.
Meijer swoją karierę rozpoczął w bankach spermy. Regularnie oddawała nasienie, z którego korzystały kobiety marzące o własnym dziecku. Swoją działalność rozpoczął w 2007 roku w Holandii.
Pomimo tego, że holenderskie prawo wyraźnie określa maksymalną liczbę dzieci, jaka może zostać poczęta z nasienia tego samego dawcy, Meijer nie zawracał sobie tym szczególnie głowy. W 2017 roku wyszło na jaw, że w rodzinnym kraju jego nasienie zostało wykorzystane do poczęcia 102 dzieci.
Skandal w klinice leczenia niepłodności
W końcu w Holandii otrzymał zakaz oddawania nasienia, ale w ogóle go to nie powstrzymało. Postanowił dalej prowadzić swoją działalność ale zmienił kraj i sposób reklamowania swoich usług.
Przypadkowe spotkania
Z czasem Meijer zaczął ogłaszać się w mediach społecznościowych. Podobno posługiwał się różnymi pseudonimami, by dostać się do rejestru kilku klinik jednocześnie. Szacuje się, że liczba spłodzonego przez niego potomstwa wynosi 550-600.
Biorąc pod uwagę ogromną liczbę dzieci poczętych dzięki jego nasieniu, matki z podobnie wyglądającymi dziećmi, zaczęły się spotykać przypadkowo, co wzbudziło wiele podejrzeń. W końcu kobiety połączyły siły.
Grupa zaniepokojonych rodziców zebrała się, aby założyć Fundację Donorkind przeciwko Meijerowi i wszcząć pozew cywilny. Na temat jego motywacji krąży wiele plotek - od uzależnienia po chęć zostania wpisanym do Księgi Rekordów Guinnessa.
Wielu jego potomków obawia się wejść w romantyczne relacje. Boją się, że dopiero co spotkana osoba może być ich przyrodnim bratem lub siostrą. Wciąż nie jest znana dokładna liczba dzieci, które zostały spłodzone z nasienia Meijera.
Sam zainteresowany nie wziął udziału w dokumencie Netflixa. Twierdzi, że zarzuty wobec niego są krzywdzące, a sposób, w jaki przedstawiono jego działalność, jest nieprawdziwy.
Dominika Najda, dziennikarka Wirtualnej Polski
Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl