Fakty z historii aborcji, o których nie miałeś pojęcia
Z możliwości usunięcia rozwijającego się w brzuchu dziecka korzystano już w dawnych czasach. Niektóre kobiety do tego zmuszano, innym zakazywano. I chociaż metody aborcji stosowane przez wieki znacznie się od siebie różnią, łączy je jedno – budzą kontrowersje.
Czy lekarzowi dokonującemu aborcję pod koniec XIX wieku groziła kara śmierci? Czy kobiety lekkich obyczajów w starożytności były zmuszane do usuwania swoich nienarodzonych jeszcze dzieci?
Przedstawiamy kilka zaskakujących faktów z historii aborcji. O większości z nich wolelibyśmy nie słyszeć.
Zobacz także: To nie było tak, jak wyjście do fryzjera. O aborcji w PRL
Nakaz aborcji dla rzymskich kobiet lekkich obyczajów
W starożytnym Rzymie na każdym kroku spotykano prostytutki. Były porywane przez piratów, rodziły się w rodzinach niewolników. Kobietami lekkich obyczajów stawały się też porzucane niemowlęta, które zabierał na "wychowanie" alfons.
Stosowana antykoncepcja: zaklęcia, amulety czy gąbki nasączone octem, nie pomagały. Prostytutki nieustannie zachodziły w ciążę. W takim wypadku alfons wymuszał usunięcie dziecka bądź zabijał je od razu po urodzeniu. Tak było np. w Yewden Villa w Hambleden w hrabstwie Buckingham. Archeolodzy znaleźli tam masowe miejsce pochówku ok. setki noworodków.
Aborcja z pomocą aptekarzy i czarów
W dawnych czasach usunięcia ciąży dokonywano za pomocą ziołolecznictwa i czarów. Kobieta, która chciała poronić, upuszczała swoją krew, by wywołać miesiączkę. Wierzyła, że dzięki temu straci dziecko. Stosowano także mikstury, które tworzyli na specjalne zamówienie aptekarze.
Ciężarne kładły na swoim brzuchu odcięte jądra łasicy obwiązane oślą skórą, nosiły amulety. Niektóre z nich chodziły do czarownic. Znane im były zioła, mające wywołać przedwczesny poród. Stosowano wawrzyn czy napar z nasion dzikiej marchwi.
Sprawdź również: Znachor doprowadził do śmierci półrocznej Madzi
Aborcja w przedwojennej Warszawie
Przed 1818 rokiem w Polsce za aborcję skazywano na śmierć, tak samo jak za zabicie urodzonego dziecka. Później, zgodnie z pierwszym Kodeksem Karzącym Królestwa Polskiego, karę śmierci zamieniono na karę pozbawienia wolności. Od 3 do 10 lat w ciężkich więziennych warunkach groziło kobiecie, która zgodziła się na aborcję.
Lekarz bądź akuszerka, którzy dopuścili się sztucznego poronienia, mogli zostać skazani maksymalnie na trzy lata w domu poprawy. Zmieniło się to w połowie XIX wieku – w tym czasie personelowi medycznemu groziło od 4 do 6 lat ciężkich robót na Syberii. Tak właśnie stało się w 1896 roku z lekarzem Zajdowskim, którego za dokonanie aborcji zesłano.
Zobacz też: Te objawy wskazują na poronienie
PRL-owska aborcja dla każdego
W czasach Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej każda kobieta miała dostęp do aborcji i antykoncepcji. Usuwanie ciąży było legalne od 1956 roku. Obawiano się jednak nowych środków antykoncepcyjnych, które powoli zalewały Polskę.Powodowały one niepożądane skutki uboczne.
Coraz częściej kobiety zgadzały się na aborcję w niesterylnych warunkach. Zabiegów dopuszczały się osoby nieposiadające wiedzy medycznej. Wykonywano je bez względu na konsekwencje, na życzenie ciężarnej. W rezultacie trudno im było zajść ponownie w ciążę.
Sprawdź także: Tylko te zioła możemy pić w ciąży
Usunięcie dziecka szansą na przeżycie dla matki
Zgodnie z ustawą z 2005 roku, mieszkanki Iranu mogą dokonać aborcji, jeżeli podczas badań u dziecka stwierdzono wady rozwojowe lub jest to jedyna szansa na uratowanie życia matki. Prawo działa więc bardzo podobnie do polskiego. Kolejne reguły panujące w tym państwie są jednak przerażające.
Iranki, które spodziewają się dziecka ze związku pozamałżeńskiego, mogą zostać zabite przez własnego ojca bądź brata. To tzw. zabójstwo honorowe, które ma dokonać zmycia hańby, jaka spotkała rodzinę przez nieślubne potomstwo. Aborcja jest więc często dla nich jedyną szansą na przeżycie.
To nie opowieści sprzed wieków. Do tego typu sytuacji dochodzi także współcześnie.
Źródła
- ciekawostkihistoryczne.pl