Dwulatek po hipotermii wrócił do zdrowia. "Cud zespołowej pracy"

Na początku listopada do Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach trafił dwuletni chłopiec w stanie głębokiej hipotermii. Dziecko znaleziono w przydomowym zbiorniku wodnym, z zatrzymaną akcję serca. Lekarze podkreślają, że rokowania początkowo były skrajnie niepewne, jednak historia chłopca zakończyła się zdumiewającym zwrotem. Jak poinformowali specjaliści, po 19 dniach walki o życie, jego stan się poprawił.

Dwuletni chłopiec został wybudzony po 19 dniach leczenia głębokiej hipotermiiDwuletni chłopiec został wybudzony po 19 dniach leczenia głębokiej hipotermii
Źródło zdjęć: © Adobe Stock
Magdalena Pietras

Upadek do wody i dramatyczna akcja ratunkowa

Do wypadku doszło w Jastrzębiu. Z ustaleń służb wynika, że maluch mógł znajdować się pod wodą nawet kilkanaście minut. Kiedy ratownicy dotarli na miejsce, dziecko miało temperaturę 25-26 st. C i zatrzymaną akcję serca. Resuscytację rozpoczęła rodzina, jeszcze przed przyjazdem medyków.

- Dziecko przyjęto do naszego oddziału w stanie skrajnie ciężkim, z wynikami laboratoryjnymi praktycznie poza skalą urządzeń pomiarowych – poinformował podczas konferencji dr Paweł Wieczorek, zastępca kierownika Oddziału Anestezjologii i Intensywnej Terapii GCZD.

Wielokierunkowe leczenie

Zespół specjalistów natychmiast rozpoczął intensywne działania, by ustabilizować funkcje życiowe.

- Najważniejsze było niedopuszczenie do wtórnego zatrzymania krążenia. Leczenie prowadzono wielokierunkowo: stabilizowaliśmy krążenie i oddychanie, ogrzewaliśmy organizm oraz stosowaliśmy terapie pozaustrojowe, by utrzymać równowagę metaboliczną i chronić mózg - wyjaśniał dr Wieczorek.

Wybudzanie chłopca ze śpiączki farmakologicznej przebiegało etapami. Kilka dni temu został ekstubowany, a obecnie pozostaje w pełnym kontakcie. - Pacjent jest przytomny, ogląda bajki, uśmiecha się, ma kontakt z rodziną - przekazał lekarz.

Nie potrzeba intensywnej terapii

Dr Maria Damps, zastępca kierownika oddziału, poinformowała, że chłopiec nie wymaga już intensywnej terapii.

- Pacjent wrócił do swojej naturalnej aktywności. Przed nim okres obserwacji na pediatrii i ewentualna rehabilitacja, jeśli zalecą ją neurolodzy. Liczymy, że czeka go dalsze, normalne dzieciństwo - powiedziała.

Dziecka ostatecznie nie trzeba było podłączać do ECMO (pozaustrojowego wspomagania krążenia), choć oddział był w pełni przygotowany na zastosowanie tej metody.

Lekarze zwracają uwagę, że ekstremalnie niska temperatura wody mogła mieć działanie ochronne. Obniżony metabolizm mózgowy spowalnia procesy uszkodzeń neuronalnych, co w takich przypadkach zwiększa szanse na przeżycie i powrót do zdrowia.

Chłopiec pozostanie w szpitalu jeszcze około jednego, dwóch tygodni.

"Cud zespołowej pracy"

W pomoc zaangażowanych było wiele zespołów: anestezjologia i intensywna terapia, kardiochirurgia, radiologia, neurolodzy i neurochirurdzy, a także służby ratunkowe.

- Można mówić o cudzie, ale w znaczeniu cudu pracy zespołowej. Każdy na każdym etapie zrobił dokładnie to, co powinien - podkreślił dr Wieczorek.

Lekarze zaznaczają, że choć pełne skutki wypadku będą jeszcze obserwowane, to dotychczasowy przebieg leczenia napawa bardzo dużym optymizmem.

Placówka przypomina przy tym o konieczności zabezpieczania przydomowych zbiorników wodnych, które stanowią ogromne zagrożenie dla małych dzieci.

Magdalena Pietras, dziennikarka Wirtualnej Polski

Źródła

  1. Polska Agencja Prasowa
Źródło artykułu: WP Parenting
Wybrane dla Ciebie