Dawno, dawno temu na świecie pojawiła się Tefiti. Była boginią, która darowała życie. Dzięki niej powstawały wyspy, roślinność, zwierzęta. Jest serce było tak dobre i pełne mocy, że pewien półbóg Maui zapragnął podarować je ludzkości, by ta pokochała go jeszcze bardziej.
Niestety, gdy tylko zabrał serce Tefiti, świat zaczął pogrążać się w ciemności. Pojawiły się potwory chcące zawładnąć skradzionym skarbem. Jeden z nich – straszliwy Teka – strącił Mauiego do oceanu. Maui stracił swój hak, dzięki któremu mógł zmieniać swoją postać w dowolne stworzenie, a wieści o sercu Tefiti przepadły. Jednak ciemność nie przestała się rozprzestrzeniać… Pochłaniała kolejne wyspy i życie w oceanie zamierało.
Powoli katastrofa zaczęła zbliżać się również do Motunui, na której żyło plemię Vaiany. Jej babcia przekazywała legendę o sersu Tefiti kolejnym pokoleniom i zapowiadała, że kiedyś znajdzie się ktoś, kto odnajdzie Mauiego, przepłynie z nim ocean i odda serce Tefiti. Tym kimś była Vaiana, córka wodza…
Tak właśnie zaczyna się cała historia i wielka przygoda. Opowiada o szukaniu samego siebie, o odwadze, uporze i dążeniu do celu. Całość została okraszona przepięknymi ujęciami przyrody, wpadającymi w pamięć piosenkami oraz humorem. Wszystko to sprawia, że film „Vaiana: Skarb oceanu” pokochają wszyscy.
Moja 6-letnia córka, od kiedy pierwszy raz obejrzała płytę DVD i poznała Vaianę, mogłaby odtwarzać ją kilka razy w tygodniu. Zdarzyło się, że oglądała film trzy dni z rzędu! A ja razem z nią, bo rzeczywiście dzielna Vaiana wzbudza sympatię, bawi, wzrusza i zadziwia.
Maui początkowo wydaje się zadufanym w sobie złodziejem. Z każdą jednak minutą filmu poznajemy jego historię, przyczyny konkretnych zachowań i pozytywne cechy charakteru. Jest odważny, szczodry i pomocny. Ma świetne poczucie humoru i jest dobrym nauczycielem, jeśli tylko zostanie odpowiednio zmotywowany.
W bajce pojawiają się również epizodyczne postacie, które jednak wcale nie są mniej wyraziste niż głównie bohaterowie. Heihei – troszkę nierozgarnięty kurczak, który połyka kamienie, staje się towarzyszem podróży Vaiany i bawi widza do łez. Tamatoa – ogromny krab, który lubi błyszczeć i być zawsze w centrum uwagi, zaśpiewał tak wpadającą w ucho piosenkę, że przez kilka dni potrafiłam nucić ją sobie pod nosem. Babcia Tala – uważana za wariatkę w plemieniu Vaiany, była jednak kochana przez wszystkich i koniec końców jej racja była górą.
Każdy z bohaterów jest ważny, nic nie pojawia się przez przypadek, wszystko jest doskonale przemyślane i kunsztowne. Bajka jest niesamowita i uważam, że każdy powinien ją obejrzeć, by nie stracić nie tylko wartościowego, ale i pięknego filmu.