Policja usłyszała, że "poćwiartował żonę"
13 kwietnia przed północą do domu Krzysztofa Stanowskiego przyjechała policja. Została wezwana rzekomo z telefonu samego Stanowskiego, który miał powiedzieć, że poćwiartował żonę. W ten sposób dziennikarz padł ofiarą spoffingu, czyli ataku, w którym przestępca podszywa się pod swoją ofiarę.
- Potrafię sobie wyobrazić, że takie zgłoszenie policjanci traktują śmiertelnie poważnie i w zasadzie dokonują szturmu na mój dom, w którym śpią moje dzieci i przebywa moja cała i zdrowa żona. Na szczęście policjanci podeszli do zgłoszenia z odpowiednią rezerwą, wiedzieli do kogo jadą, zgłoszenie wydało im się troszeczkę nieprawdopodobne, podjechali dyskretnie, bez sygnałów dźwiękowych i świetlnych, zadzwonili domofonem, porozmawialiśmy. Wytłumaczyłem, że tak naprawdę to nie ja dzwoniłem, mimo że to jest mój numer telefonu - opowiada dziennikarz na wideo.
Policjanci sprawdzili, czy z żoną Stanowskiego jest wszystko w porządku i odjechali. Dziennikarz dowiedział się później, że jego numer telefonu został tego dnia użyty kilkukrotnie do kilku alarmowych zgłoszeń.
WIDEO"Survival rodzicielski". Lekarz mówi, jak rozpoznać RSV
Telefon do żony
Kilka dni później, 17 kwietnia, telefon z numeru telefonu Stanowskiego odebrała jego żona. Usłyszała nagrany damski głos, który poinformował ją o tragicznym wypadku, w którym rzekomo zginęły ich dzieci, "a ich mózgi wypływają na jezdnię z roztrzaskanych czaszek". W nagraniu padły nawet imiona dzieci.
- Nawet jeśli wiesz, że to bzdura (…), że po drugiej stronie telefonu jest ktoś strojący sobie żarty, to jako matka czujesz się prześladowana, gnębiona, obserwowana. Czujesz niepokój - mówi Stanowski.
Pożar domu
To nie był jednak koniec działań przestępców. Tego samego dnia wieczorem ktoś poinformował, że w domu dziennikarza w Piasecznie jest pożar, który miał się zacząć od firanek. W zgłoszeniu również padają imiona dzieci Stanowskiego, które rzekomo miały być wówczas w domu. Na miejsce przyjechało kilka wozów strażackich.
W tym czasie dziennikarz miał prowadzić na żywo jeden ze swoich programów. Przed wejściem na wizję dzwonił do żony, by upewnić się, czy na pewno wszystko jest w porządku.
Poza wspomnianymi zdarzeniami Stanowski odbierał też uporczywe telefony z "fałszywą troską", że jego "numer telefonu wypłynął". Zdecydował o zmianie numeru telefonu i poinformował o przekazaniu sprawy Centralnemu Biuru Zwalczania Cyberprzestępczości, która podejmuje dalsze kroki w sprawie.
- Odpowiednie służby wiedzą, co to jest spoofing (...) i że to nie są przelewki i że w tym momencie nie chodzi o życie jednego czy drugiego celebryty (...) chodzi o bezpieczeństwo was i całego kraju - mówi Stanowski.
Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl